JA ZE ZŁYMI NA UCZCIE Kazanie na 28 Niedzielę Zwykłą 11 października 2020

Pan Bóg zaryzykował obdarzając nas wolnością, dzięki niej możemy Go odrzucić. Tak to jednak jest z miłością, ona daje wszystko, choć czasem w zamian dostaje cierpienie.

Odrzucanie Boga jest coraz bardziej powszechnym procesem w dzisiejszych czasach. Współczesny człowiek nie lubi „sił wyższych”. Drażnią go ograniczenia wynikające z prawa, irytują władze, niektórzy uważają nawet, że światła czerwone i zielone krępują ich wolność na skrzyżowaniach. Normy moralne, te uniwersalne, zostały już podważone ze wszystkich stron. Przy takiej mentalności Bóg nie ma szans, Jego zaproszenie zostanie wykpione, zlekceważone i odrzucone. Bóg może być jedynie „siłą wyższą” do wykorzystania na ludzkich warunkach. Tyle krytyki współczesności.

Czytając dzisiejszą Ewangelię, zauważcie, że na uczcie są jednak jacyś biesiadnicy, nawet źli! Uff, w tym moja nadzieja, może i Wasza. Bogu dziękuję za zaproszenie, dobrze, że nie wymaga CV, rekomendacji i zaświadczeń. Zaprasza, więc idę.

Ewangelia na dzisiaj

Jezus w przypowieściach mówił do arcykapłanów i starszych ludu: «Królestwo niebieskie podobne jest do króla, który wyprawił ucztę weselną swemu synowi. Posłał więc swoje sługi, żeby zaproszonych zwołali na ucztę, lecz ci nie chcieli przyjść.

Posłał jeszcze raz inne sługi z poleceniem: „Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowałem moją ucztę; woły i tuczne zwierzęta ubite i wszystko jest gotowe. Przyjdźcie na ucztę!” Lecz oni zlekceważyli to i odeszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa, a inni pochwycili jego sługi i znieważywszy, pozabijali.

Na to król uniósł się gniewem. Posłał swe wojska i kazał wytracić owych zabójców, a miasto ich spalić.

Wtedy rzekł swoim sługom: „Uczta weselna wprawdzie jest gotowa, lecz zaproszeni nie byli jej godni. Idźcie więc na rozstajne drogi i zaproście na ucztę wszystkich, których spotkacie”. Słudzy ci wyszli na drogi i sprowadzili wszystkich, których napotkali: złych i dobrych. I sala weselna zapełniła się biesiadnikami.

Wszedł król, żeby się przypatrzyć biesiadnikom, i zauważył tam człowieka nieubranego w strój weselny. Rzekł do niego: „Przyjacielu, jakże tu wszedłeś, nie mając stroju weselnego?” Lecz on oniemiał. Wtedy król rzekł sługom: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Bo wielu jest powołanych, lecz mało wybranych».

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.