MOSTY ŻYCIŃSKIEGO Poniedziałek 10 lutego 2020

Życiński. Arcybiskup, Lublin. W Lublinie pamięć o zmarłym pasterzu jeszcze trwa. Głównie w rozmowach ludzi, których przebudził, ośmielił, wzmocnił i zauważył. Odszedł 9 lat temu.

Któregoś razu mało rozgarnięty sekretarz miał zaprosić na śniadanie profesora z KUL o nazwisku popularnym, dajmy na to Jabłoński. Zaprosił zamiast niego Jabłońskiego, specjalistę od budowy mostów z Politechniki. Arcybiskup idąc z kaplicy do refektarza (stołówka duchownych) dostrzegł kątem oka nieznaną mu postać.

– Kogo zaprosiłeś na śniadanie? – zapytał hierarcha.

– Profesora Jabłońskiego…

– Z KUL-u?

– Nie, z Politechniki – odrzekł zdziwiony sekretarz.

Wtedy zadzwonił do mnie Życiński i poprosił o pomoc, byłem Jego rzecznikiem przez 13 lat.

– Znajdź mi szybko coś o profesorze Jabłońskim z Politechniki, bo sekretarz zaprosił na śniadanie nie teologa z KUL ale specjalistę od budowy mostów …

Zaprzągłem Internet i w trzy minuty poinformowałem szefa o przęsłach, nośności i kilotonach. Na śniadaniu arcybiskup konwersował z profesorem Jabłońskim o hydrotechnice i układach samowznoszących. Ja też się trochę dokształciłem i już teraz śmiało jeżdżę po zrealizowanych projektach prof. Jabłońskiego.

Arcybiskup Józef szanował każdego człowieka, przecież nie mógł odprawić z kwitkiem profesora Jabłońskiego z Politechniki, omyłkowo zaproszonego na śniadanie przez mało rozgarniętego sekretarza. A prof. Jabłoński z Politechniki jeszcze przez pół roku opowiadał kolegom, że Życiński to świetny gość, interesował się nawet szczegółami budowy mostów!

Chyba najbardziej brakuje nam dzisiaj tych różnych mostów, które budował Józef, między żydami i chrześcijanami, między wierzącymi i wątpiącymi, między teologami i inżynierami. Między ludźmi. Tak, jak to czynił Pan Jezus.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA
Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.