DUSZA SÓJKA I OPOWIEŚĆ O MIŁOŚCI Wtorek 4 lutego 2020

Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę. Dla nas współczesnych ten werset z psalmu (86) brzmi abstrakcyjnie. Najpierw sama dusza, kto dziś jeszcze wierzy, że ją ma. I dalej – „wznoszę”. Od razu myślimy o jakimś ruchu fizycznym wzwyż. I nie czujemy, by cokolwiek w nas się unosiło.

Znam dobrze doświadczenie wznoszenia duszy do Boga. Przydarza mi się to, gdy widzę dwoje starszych ludzi idących pod ramię. Pięknie się wzajemnie wspierają, właściwie opierają o siebie, los ich obojga zależy od tego drugiego. I kiedy idą jest to opowieść o miłości, a zatem i o Panu Bogu. I jeszcze przydarza mi się to, gdy słyszę nader pobudzone sójki na początku lutego, już pełne życia, wigoru i humoru (humoru, bo przeważnie skrzeczą okropnie dla ludzkiego ucha).

Ku Tobie, Panie, wznoszę moją duszę. Ku Tobie, Panie, który tak cudownie skryty jesteś  naszej codzienności.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.