OD DROGI NA GOLGOCIE DO NASZEJ WIECZNOŚCI Piątek 23 marca 2019

Droga Krzyżowa Chrystusa ma wiele odniesień do naszego życia, pozwala je lepiej zrozumieć i zamienić w drogę wiodącą do wieczności. Na kolejny piątek proponuję następne rozmyślania w takim duchu.

I przypominam, że wielkopostne piątki dają możliwość uzyskiwania odpustu zupełnego dzięki odprawieniu Drogi Krzyżowej – rozważania do kolejnej napisałem i zamieszczam dalej.

Zapomnianą zaś formą uzyskania odpustu zupełnego jest odmówienie z wiarą modlitwy „Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu”, której tekst wklejam niżej. Enchiridion odpustów, czyli ich wykaz (z 1999 r.) mówi, że odpust zupełny uzyskamy w każdy piątek Wielkiego Postu „za odmówienie przed obrazem Jezusa ukrzyżowanego po przyjęciu Komunii świętej modlitwy „Oto ja, o dobry i najsłodszy Jezu” (n. 8 § 1, n. 20) – patrz na końcu wpisu.

OD WYROKU PO ISTNIENIE BEZ KOŃCA

Droga Krzyżowa

I

Wyrok

Jezus w całym swoim życiu otrzymywał wyroki. „Odszedł od zmysłów”, „Ma Belzebuba w sobie”, „Podburza lud”. Wreszcie: „Na krzyż z Nim, ukrzyżuj”.

I wyroki, które spadają na ciebie: „Jesteś za głupi”, „Nie nadajesz się”, „Zejdź mi z drogi”, „Spadaj”.

I takie same wyroki, które ty wydajesz.

Ile jeszcze trzeba ci prosić o miłość, abyś spokojnie przyjmował wyroki ze strony innych? Ile jeszcze trzeba ci miłości, aby twoje słowa nie były wyrokiem, ale by podnosiły na duchu, wnosiły radość.

Życie rozgrywa się między postawą wydawania wyroków a postawą przygarniania.

II

Wzięcie krzyża

Zanim wziąłeś ten drewniany krzyż w Jerozolimie, brałeś inne krzyże. Nie zrozumieli Cię najbliżsi. Nie przyjęli w rodzinnym Nazarecie. W ogrójcu Apostołowie usnęli w ciągu godziny. Brałeś krzyż samotności, krzyż niezrozumienia, krzyż nadwyrężenia więzi rodzinnych. Ważne było to, by spełnić najważniejszą misję, wolę Ojca.

Musisz wiedzieć, co jest ważne w twoim życiu, w imię czego jesteś gotów wziąć różne krzyże swojego życia. Droga Krzyżowa to nie dyscyplina olimpijska, w której rywalizujemy,  kto większy krzyż i dłużej poniesie. Trzeba brać te krzyże, które prowadzą do osiągnięcia ważnych celów. Krzyż zmęczenia wtedy, gdy ocalasz dobro drugiego. Krzyż samotności, gdy wbrew tłumom trzymasz się prawdy. Krzyż warto brać w imię Kogoś albo czegoś ważnego.

III

Upadek pierwszy

Doznania słabości nie były Ci obce. Prosiłeś w upalne południe o wodę Samarytankę, spałeś na łodzi płynącej przez jezioro. Wreszcie ta słabość ciała pod wpływem kilogramów drewna.

Masz wiele słabości, czasem musisz uznać, że się coś nie powiedzie, nie wyjdzie. Bardzo musisz wtedy pamiętać, że to nie koniec, nie finał. Zmaganie z życiem trwa – pomimo doświadczeń słabości i upadków.

IV

Matka

Od tej stacji zaczyna się seria życzliwych ludzi na Drodze Krzyżowej: Matka, Szymon, Weronika, potem jeszcze nieznane z imienia Kobiety. Choć nie jest to liczba imponująca, ale miałeś wiernych przyjaciół. Tu staje obok Ciebie ktoś najbliższy z rodziny. Nie może nic pomóc wobec zorganizowanej machiny zła. Ale jest. Patrzy, rozumie. Jakie to ważne!

Nie zapominaj o ludziach bliskich, gdy cierpisz i idziesz krzyżowymi ścieżkami swojego życia. Nie zapominaj o tych, którzy idą krzyżowymi ścieżkami swojego życia. Patrz, bądź. Staraj się zrozumieć.

V

Szymon

Idąc przez Judeę i Galileę, zachęcałeś do współpracy. Apostołowie i uczniowie szli po dwóch głosząc Ewangelię. Kto nie jest przeciwko wam, jest z wami. I oto teraz na Drodze Krzyżowej  dostałeś do współpracy Szymona. Niechętnego, na dodatek umęczonego pracą w polu. Ale choć przez pewien odcinek było lżej.

Nie zrażaj i nie zniechęcaj się, gdy współpraca z ludźmi nie idzie najlepiej. Tak bywa, że czasem idzie jak po grudzie. Ważne jest to, że spełnia się dobre dzieło.

VI

Weronika

Cóż mogą zrobić kobiety, te kruche i słabe istoty? Świat zmieniają silni mężczyźni. I jedno, i drugie – banał i głupota. A tu pod krzyżem silny mężczyzna i słaba istota. On dźwiga krzyż, ona ociera Jego krew i pot.

Harmonia płci, zespolenie siły i wrażliwości. Tyle wzajemnie możemy sobie dać, kobiety mężczyznom, mężczyźni kobietom. Po to żyjemy, by wzajemnie siebie obdarowywać.

VII

Drugi upadek

Sił już coraz bardziej brak. To już nie słabość jak za pierwszym razem, ale już bez-silność. Krzyżowi przybywa wagi z każdym krokiem.

Może zatem zrezygnować? Przecież argument jest prawdziwy: Nie mam już siły. Ale tu się dzieje rzecz znacząca. Pozorna bezsilność! Im większy krzyż, tym więcej masz siły. Po to czasem krzyż waży tak dużo, byś zrozumiał, jak jesteś silny.

VIII

Kobiety

Były łzy radości Twojej matki przy narodzinach. Były Twoje przy grobie Łazarza. I są teraz łzy współczujących kobiet. Wspólnota cierpienia. Łzy to znak, że nie jesteś sam.

Może to nie takie ważne, czy się zapłacze, niektórzy nie umieją. Raz można zapłakać, raz posłać promienny uśmiech. Raz ciepłe słowo, dowcipnego smsa. Tyle mamy w repertuarze znaków współczucia.

IX

Trzeci upadek

Jak za pierwszym razem była słabość, za drugim bezsilność, tak tu jest załamanie.

I człowiek może się załamać. Ubytek sił – fizycznych, psychicznych, duchowych. Zamieszanie, zwątpienie, depresja, nerwica.

Ale przecież można żyć. Potrzeba tylko wizji. Mimo załamania masz po co – albo dla kogo – żyć, biegać, załatwiać, trwać.

X

Obnażenie

Nie musieli Cię obdzierać. I tak byś oddał – przecież mówiłeś sam: temu, kto chce ci zabrać szatę, odstąp i płaszcz. Tyle, że tu nie tyle chodzi o łup i grabież, co raczej o dobicie psychiczne i emocjonalne. W myśl głoszonej przez Ciebie zasady: nie stawiajcie oporu złemu, pozwalasz się obedrzeć i obnażyć. Tylko kto tu jest śmieszny?

To duża sztuka nie walczyć z ludźmi ich metodami. Zło dobrem zwyciężać. Zupełnie na odwrót niż w świecie.

XI

Przybicie do krzyża

Ból. Znałeś już ból biczów, które spadały na Twoje plecy, ból korony z cierni, teraz ból gwoździ w rękach i nogach, potem będzie jeszcze ostrze włóczni wbite w okolice serca.

Ważnych i pięknych rzeczy nie osiąga się bez jakiegoś bólu.

Ból mięśni zmęczonych wysiłkiem, bo coś trzeba było zrobić.

Ból niewyspanej głowy, sen nie jest rzeczą najświętszą, a ktoś czekał.

Ból objawia rzeczy ważne i piękne. Warto cierpieć, by je zdobyć.

XII

Śmierć

Wiedziałeś o niej, może bez szczegółów. Więc żyłeś w transie miłości. Chromych odsyłałeś na równych nogach, ślepych z błyskiem w oczach, trędowatych oczyszczonych z wrzodów. Jeszcze na krzyżu: Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią. To wszystko było z miłości.

Nie ma lepszego powodu do śmierci, jak miłość. Tyle jeszcze masz do zrobienia, byś nie umarł ot tak, sobie, bez powodu. Ale prawda jest taka, że kto żyje ot tak sobie, bez powodu, tak i umiera. A kto żyje dla miłości, tego śmierć jest jak zwieńczenie pięknego dzieła.

XIII

Zdjęcie z krzyża

Jan, Magdalena, Maria. Potem dojdą Nikodem i Józef z Arymatei. Ktoś się Toba miał zająć po śmierci. Dobrze, po ludzku. Inaczej sępy i kruki wzięłyby na siebie funkcję grabarzy.

Bądź człowiekiem. Do końca stój przy umierających. Słuchaj, co mówią w ostatnich chwilach. Pójdź na pogrzeb. Odwiedź rodzinę w żałobie. Śmierć nie kończy dzieła miłości, trochę zmienia jej kształt.

XIV

Grób

Oto i grób.

Ziarno pszeniczne nie wyda plonu, póki się nie zbrata z ziemią, w akcie obumierania. Tak oczywista prawda o życiu. I tak nas cieszą obumarłe nasiona kwiatów, z których teraz tak cudne kompozycje gron, baldachów. W koronie barwy jak witraże, w kielichach nawet słodycz dla pszczół. Jaka krasa, aromat, który urzeka. A wszystko to z obumarłego ziarnka.

Ile piękna zrodzi moja śmierć? Ile życia mojego z niej tryśnie, że aż się zachłysnę! Obumierają nasiona kwiatów, a Bóg czyni z tego obumierania cuda przepiękne. O ileż bardziej my przemienimy się w wieczne bukiety, z cudem istnienia bez końca.

 Modlitwa do odpustu:

Oto ja, dobry i najsłodszy Jezu, upadam na kolana przed Twoim obliczem i z największą gorliwością ducha proszę Cię i błagam, abyś wszczepił w moje serce najżywsze uczucia wiary, nadziei i miłości oraz prawdziwą skruchę za moje grzechy i silną wolę poprawy.

Oto z sercem przepełnionym wielkim uczuciem i z boleścią oglądam w duchu Twoje pięć ran i myślą się w nich zatapiam, pamiętając o tym, dobry Jezu, co już prorok Dawid włożył w Twoje usta: „Przebodli ręce moje i nogi, policzyli wszystkie kości moje” (Ps 22, 17).

Do tej modlitwy należy dodać dowolną modlitwę w intencjach polecanych przez Ojca św. np. Pod twoją obronę…

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.