Z BOŻYM BODYGUARDEM WOBEC ZŁA

Piątek 8 lutego 2019

Psalm, który dziś cytuję powstał pewnie w czasie jakichś walk, autor czuł się zagrożony i osamotniony. Nie wpada jednak w panikę, nie drży i nie pogrąża się w rozpaczy. Ma świadomość, że jest źle, ale wie, że jest przy nim Bóg.

Po ponad trzech tysiącach lat nic się nie zmieniło. Przychodzą na nas chwile złe, niebezpieczeństwa i zagrożenia. I mamy trzy wyjścia: uciekać, zwątpić lub przejść przez wszystko w bliskości z Bogiem. Ucieczkę doradza panika, w rzeczywistości zło pobiegnie wtedy za nami i tak nas dopadnie, zostaniemy sam na sam z nim. Zwątpienie oznacza opuszczenie rąk i bezradność wobec zła, dając mu przewagę nad nami, znów będziemy sami. Trzecia droga, wybrana przez psalmistę, to zmierzenie się ze złem ale w łączności z Bogiem. To nie jest zrzucanie z siebie odpowiedzialności i czekanie  aż Bóg coś zrobi. To jest raczej tak, jakbyśmy dostali bodyguarda albo tarczę. Zmierzymy się ze złem, ale już nie sami i nie tylko ze swoją mocą. Wtedy „moje serce bać się nie będzie”.

Piszę o wierze życiowej, nie tej z pacierza, o czymś co decyduje o sensie naszego życia. Piszę o wierze, która jest zaufaniem, siłą, nadzieją i spokojem jednocześnie. Piszę o wierze, którą sam praktykuję i do której zachęcam.

Pan światłem i zbawieniem moim: 
kogóż mam się lękać? 
Pan obroną mojego życia: 
przed kim mam się trwożyć? 
Chociażby stanął naprzeciw mnie obóz, 
moje serce bać się nie będzie; 
choćby wybuchła przeciw mnie wojna, 
nawet wtedy będę pełen ufności. 
Ufaj Panu, bądź mężny, 
niech się twe serce umocni, ufaj Panu! (Ps 27)

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.