MAŁY PORADNIK CZYNIENIA WIELKICH CUDÓW

Poniedziałek 17 września 2018 Historia rzymskiego setnika starającego się o zdrowie swojego żydowskiego służącego jest pasjonująca. Najpierw dlatego, że okupant prosi o ratunek dla mieszkańca podbitego kraju. Już samo słowo „prosi” jest tutaj niezwykłe, bo okupant zwykle żąda, wymaga i rozkazuje. I co więcej prosi o to innego przedstawiciela podbitego narodu, czyli Jezusa. Proszę sobie wyobrazić, że w czasie II wojny światowej jakiś Niemiec prosi Polaka o ratunek dla bliskiego sobie innego Polaka.

Z jakichś powodów rzymski setnik zbudował nawet synagogę Żydom oraz okazywał im sympatię – „miłuje nasz naród”, jak czytamy.

Połączyłem wszystkie opisane w Ewangelii fakty i sądzę, że mówią dużo o źródle wiary. Patrząc z polskiej perspektywy, mamy u nas dobre klimaty do pobożności i słabe dla wiary. Klimat pobożności tworzą obrazy i krzyże w naszych domach, liczne kościoły, dzwony w niedziele brzmiące w miastach co kwadrans prawie, habity i sutanny w szkołach i na ulicach, jeszcze częste „Szczęść Boże!” i dobrą znajomość pacierza czy kolęd. To wszystko sprzyja pobożności. Dlatego myślę, że jesteśmy narodem bardzo pobożnym. Bardzo pobożnym, ale słabo i coraz słabiej wierzącym. To jest ważne, bo zbawiają się nie ludzie pobożni, ale wierzący.

Wiara setnika wynikała z jego pięknej ludzkiej miłości, nawet do podbitych Żydów. I ta wiara przywróciła zdrowie jego słudze. Klimat niewiary w Polsce tworzy wyjątkowa duża wzajemna nieufność (jesteśmy pod względem zaufania społecznego na szarym końcu w Europie), głęboko zakorzeniony brak szacunku wobec najbliższych (którymi należy zarządzać i wykorzystywać a nie zgodnie z nimi współpracować) i paniczna niechęć do innych – spróbujcie sobie wymienić wspaniałych Żydów, Niemców, Cyganów, Rosjan i Czechów, których warto przynajmniej lubić. Zaręczam, że mamy ich w naszej historii bardzo wielu.

Wiara i cuda, uzdrowienia i wyzwolenia, rodzą się z miłości. Im bardziej kochamy, tym mocniej wierzymy. I wszystko jest możliwe!

 

 

Gdy Jezus dokończył wszystkich swoich mów do słuchającego Go ludu, wszedł do Kafarnaum. Sługa pewnego setnika, szczególnie przez niego ceniony, chorował i bliski był śmierci. Skoro setnik posłyszał o Jezusie, wysłał do Niego starszyznę żydowską z prośbą, żeby przyszedł i uzdrowił mu sługę. 

Ci zjawili się u Jezusa i prosili Go usilnie: «Godzien jest, żebyś mu to wyświadczył – mówili – miłuje bowiem nasz naród i sam zbudował nam synagogę». Jezus przeto zdążał z nimi. 

A gdy był już niedaleko domu, setnik wysłał do Niego przyjaciół ze słowami: «Panie, nie trudź się, bo nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój. I dlatego ja sam nie uważałem się za godnego przyjść do Ciebie. Lecz powiedz słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „Idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a mojemu słudze: „Zrób to!” – a robi». 

Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się nad nim, i zwróciwszy się do tłumu, który szedł za Nim, rzekł: «Powiadam wam: Tak wielkiej wiary nie znalazłem nawet w Izraelu». A gdy wysłańcy wrócili do domu, zastali sługę zdrowego. (Łk 7, 1 – 10)

 

Itinerarium

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.