DO CZEGO JESTEŚ WEZWANY?

Kazanie na Uroczystość Narodzenia Św. Jana Chrzciciela Niedziela 24 czerwca 2018 Każdy z nas ma misję, a to oznacza, że oprócz jedzenia, picia i spania, zadane jest nam jakieś dobro czy sensowne dzieło. Niestety, nasza epoka jeszcze wierzy i czci kult selfmademana (woman), czyli człowieka, który zawdzięcza wszystko sobie, swoim wysiłkom i zdolnościom, który wręcz sam siebie stworzył, sam siebie prowadzi i sam się zbawia, w sposób jaki sobie sam wymyśli. Idea ta przywlekła się do nas z Ameryki, tam rozbłysła prawie 200 lat temu. Propagowana jest także przez zastępy średnio oczytanych psychologów, coachów i tzw. liderów.

Biblijna i chrześcijańska wizja, warta przypomnienia w uroczystość narodzenia św. Jana Chrzciciela, mówi o tym, że ludzkie życie jest odpowiedzią na wezwania. Wezwania płyną od Pana Boga, ale także z historii, od innych ludzi (np. z kręgów rodziny czy przyjaciół), wreszcie z głębi naszych pragnień (a niekiedy i uczuć). Tak rodził się Kościół, to ludzie, którzy poszli za wezwaniem Chrystusa.

Daj mi poznać drogi Twoje Panie i naucz mnie Twoich ścieżek! Prowadź mnie według Twej prawdy i pouczaj, bo Ty jesteś Bóg, mój Zbawca, i w Tobie mam zawsze nadzieję! (Ps 25)

Ilustracja – św. Jan Chrzciciel, Tycjan.

Liturgia słowa

Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza.

Jednakże matka jego odpowiedziała: «Nie, lecz ma otrzymać imię Jan».

Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię». Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać.

On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił, wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim.

Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.

(Łk  1,57 -66.80)

Itinerarium

Dodaj komentarz