Piątek 24 listopada 2017 Spotkamy dziś znajomych, przyjaciół, jak co dzień porozmawiamy z najbliższymi w rodzinach. To takie oczywiste i normalne. Może nawet nie pomyślimy, że są wspaniali, słuchają nas, poświęcają nam czas, uwagę, chcą być przy nas.
Zawsze jakiś czort podkusi nas, żeby na kogoś poburczeć, pomarudzić i oplotkować. A przynajmniej podnieść głos, ponaglić lub upomnieć. I już czujemy się ważniejsi, lepsi i trochę ponad innymi.
Zawsze istnieje szansa, że jakiś anioł podpowie, byśmy byli siewcami radości i nadziei. I dostrzegli, że ktoś dobrze pracuje, stara się, ładnie wygląda. Albo – to już dużo więcej – po prostu ucieszyli się, że ktoś jest!
Codziennie taki zachwyt naszym istnieniem okazuje Pan Bóg. Na Jego podobieństwo zostaliśmy stworzeni i wraz z Nim możemy pokrzepiać ludzi pochwałą ich istnienia.

