A LUD DRZE SIĘ VIVA EL PAPA

Czwartek 11 maja 2017 Dzieje Apostolskie opisują pierwsze lata głoszenia Ewangelii. Apostołowie głosili w zasadzie jedną rzecz – widzieliśmy jak zabito Jezusa i spotkaliśmy Go żywego. Przy czym równie mocno podkreślali śmierć Jezusa (żeby nie było wątpliwości) jak i fakt, że On po swojej śmierci jest żywy, powstał z martwych. To działało piorunująco, po pierwszym kazaniu św. Piotra nawróciło się „około trzech tysięcy dusz” (Dz 2, 41).

Dzisiaj, żeby głosić Ewangelię (z ambony), trzeba przeżyć 6 lat w seminarium, zdać kilkadziesiąt egzaminów, przeczytać ogrom książek, odbyć kilka praktyk duszpasterskich i poprawnie się zachowywać, żeby nikomu nie podpaść. A potem stanąć przy ambonie i nawracać. A ile dusz się wówczas nawraca?

W kościołach z ambon słyszymy co i gdzie kaznodzieja akurat przeczytał, zwykle odnosząc się do prasy, bo cytowanie książek zanika. Może z tego powodu, że blisko 70% Polaków nie czyta w ogóle książek. Często słyszymy o tym, co kaznodzieja usłyszał albo zobaczył. Na własne uszy słyszałem – dawno – jak mówca rozpoczął: „Jak byłem w Ameryce, widziałem w telewizji jak jeden Murzyn okładał pięściami drugiego. Bracia i siostry, na świecie jest dużo przemocy …” Czy da się dowieść bez wizyty w USA i oglądania tamtejszej TV obecności okrucieństwa? Często w trakcie nabożeństw przypominane są przykazania, które większość słuchaczy od dziecka zna na pamięć. Ile dusz się nawraca?

Absolutnym hitem kazaniowym była czteroczęściowa opowieść pewnego kaznodziei, który powrócił właśnie z pielgrzymki do Rzymu. Działo się to na początku lat 80-tych ubiegłego wieku. Pierwsze pielgrzymkowe kazanie dotyczyło śpiwora. Wówczas o ten sprzęt łatwo nie było, kupić go można było po znajomości. Niemniej był niezbędny przy noclegach na polach namiotowych w pobliżu Rzymu. Wierni – w tym i ja – wysłuchali w ciągu prawie 30 minut informacji na temat różnic pomiędzy śpiworem a kołdrą i pierzyną. Drugie kazanie, po tygodniu, opisywało przejazd autokarem przez Alpy i zachowania celników, z których najgorsi byli Czesi. Trzecie, pełne oburzenia, traktowało o publicznym piciu wina i kawy przez zakonnice w Wiecznym Mieście, w kawiarniach nad Tybrem – zaznaczam, że ten proceder nadal jest uprawiany przez rzymskie duchowieństwo. Nie tylko przez rzymskie, bo sam też piłem w Rzymie. Kawę, bo z win preferuję gruzińskie. Czwarta mowa, finalna, krytykowała wiernych na Placu św. Piotra, którzy zamiast modlić się wykrzykiwali „Viva El Papa!”

Wskutek kazania św. Piotra nawróciło się od razu trzy tysiące dusz. Ja wskutek wspomnianego wyżej kazania szybko kupiłem sobie śpiwór („spod lady”).

Pan Jezus został zabity, naprawdę umarł. Potem jednak żywy spotykał się z Apostołami i uczniami. Prawda. A cala reszta to jedynie mniej lub bardziej udane przypisy. I dodam, że na placu św. Piotra nadal lud drze się” „Viva El Papa!”.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.