BOŻE NARODZENIE NA WOJNIE

Poniedziałek 28 listopada 2016 We wrześniu 1993 roku w Suchumi, w północnozachodniej Gruzji trwały bratobójcze walki pomiędzy dążącymi do separacji Abchazami (wspieranymi przez Rosję) a próbującymi utrzymać jedność kraju wojskami gruzińskimi. Wojna wojną, a życie niesie swoje problemy.

Maria była w ostatnich dniach ciąży, owdowiała zaledwie miesiąc wcześniej. Jeden z nielicznych ginekologów, jeszcze pozostałych w tym nadmorskim kurorcie oświadczył, że będą duże komplikacje przy porodzie i że nie podejmie się przyjęcia dziecka. Siostra Marii, Zofia, ubłagała, aby wojskowy samolot odlatujący do Tbilisi, zabrał  na pokład także niemal rodzącą kobietę. Za kilka godzin byli w stołecznej klinice, nie udało się uratować życia Marii, ale na świat przyszła córeczka, Likani. Z opowieści Zofii wiem, że lekarz przyjmujący poród był pijany.

Zofia adoptowała dziewczynkę, wychowała, kochała i nadal kocha jak swoje dziecko. W tym roku Likani kończy studia prawnicze, włada kilkoma językami i ofiarnie wspomaga swoich rodaków, którzy wskutek wojny musieli uciekać z Suchumi.

Bardzo prosta jest ta historia, bardzo też prawdziwa. I bardzo zbieżna z Bożym Narodzeniem. Tam przecież także chodziło o Dziecko, które przyszło na świat w trudnych warunkach i któremu groziło niebezpieczeństwo. Wszędzie tam, gdzie chodzi o dzieci, o troskę o życie, dotykamy tajemnicy Bożego Narodzenia.

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.