KOS I MŁODA DAMA INACZEJ

Wtorek 15 listopada 2016 Na gałęzi głogu przysiadł kos, cały w dostojnej czerni, ze ślicznym dziobem w kolorze żółtopomarańczowym. Co jakiś czas sprytnie zrywał pomarszczone owoce i szybko je połykał. Robił krótkie przerwy jakby rozkoszując się smakiem i zapachem zdobyczy. Tutaj warto dodać, że kosy – ale i inne ptaki – przestawiać się  muszą o tej porze roku na dietę wegetariańską. O dżdżownice coraz trudniej, nie mówiąc już o larwach i muszkach, o chrząszczach i chrabąszczach trzeba zapomnieć do wiosny. Pozostaje jarzębina, głóg, bluszcz, czasem trafi się jakaś marna zasuszona jagoda czy porzeczka.

Nie słyszałem jednak, aby jakikolwiek kos – a znam ich trochę – narzekał. Bierze życie jakim jest i niezmiernie szczyci się pięknym dziobem i nieskazitelną czernią piór. Wypełnia tym samym swoje przeznaczenie, które zapisane jest w Piśmie Świętym: „Wszelkie ptaki powietrzne, błogosławcie Pana, chwalcie Go i wywyższajcie na wieki” (Dn 3,80).

Miałem też ostatnio okazję posłuchać pewnej jeszcze młodej damy, która wyznała iż chciałaby wzorem brunatnego misia zapaść w sen zimowy. Bo robi się zimno, buro i ponuro, słońce na wagarach, z nieba pada, ciśnienie wredne i musowo należy wymieniać opony. No koniec świata normalnie! Już lepiej by się w tego misia zamienić.

„Córki i synowie ludzcy, błogosławcie Pana, chwalcie Go i wywyższajcie na wieki!” (Dn 3, 82).

Itinerarium

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.