Wtorek 1 września 2015
Trochę na marginesie polskiej wolności, przypomniały mi się różne, dziś prawie niepojęte, historie zderzeń kultury z cenzurą. Młodszym wyjaśnię, że dopiero co świętowaliśmy 25-lecie zakończenia działalności przez Główny Urząd ds. Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk. Urząd ten, gwoli ścisłości, kontrolował też radio, telewizję i kino, nie kontrolował jedynie Internetu, a to dlatego, że jeszcze go nie było. Miałem też swoje drobne starcie z Urzędem, ale o tym na końcu.
Zabawną historię mieli Skaldowie, w 1977 roku nagrali na rzecz Festiwalu w Opolu piosenkę „Nie widzę Ciebie w swych marzeniach”, do słów bardzo dobrego krakowskiego tekściarza Leszka Aleksandra Moczulskiego. Jakiś cenzor z GUKPPiW, niezbyt mądry, przypuszczał, że autorem jest Leszek Moczulski, wówczas lider Konfederacji Polski Niepodległej (KPN), organizacji silnie antykomunistycznej i znielubionej przez władze. Skaldowie przestali otrzymywać zaproszenia na koncerty, a w retransmisjach z Opola wycinano ich występy.
Komiczne perypetie miał także Andrzej Rosiewicz i to z powodu zdawałoby się niewinnej piosenki „Najwięcej witaminy mają polskie dziewczyny”. W tekście pan Andrzej twierdził: „Czeszka tylko mnie rozśmiesza, chociaż lubię Czechów – gdybym wydał się za Czeszkę, umarłbym ze śmiechu!” Zaprotestowało ambasada Czechosłowacji, z powodu naśmiewania się z pięknego języka Wojaka Szwejka. Z kolei polski cenzor próbował nakłonić Rosiewicza do zmiany tekstu kontestującego Niemki:
– Panie Andrzeju, miła ta pańska piosenka, ale czy mógłby pan przemyśleć tekst. Wie Pan, po co zaostrzać stosunki z NRD? Po co śpiewać, że „….przy dziecku…. po niemiecku”?
Na szczęście do dzisiaj możemy słuchać nieocenzurowanej pochwały polskich dziewczyn, bo pan Andrzej się nie ugiął i tekstu nie zmienił.
Miałem swojego czasu kilkuletni epizod z kabaretem (choć, czy ja wiem, może to trwa nadal …), jednemu z przedstawień nadaliśmy tytuł „Zawierzmy raz jeszcze przewrotnemu słowu” (skojarz z Norwidem). Pan (a może pani) cenzor wykreślił „przewrotnemu”, bo jak usłyszeliśmy, mogło to negować prawdę podawaną przez ówczesne media. Absurd? Absurd, ale prawda, to był rok 1982.
Teraz mamy polską wolność, którą – jak śpiewał nieżyjący już Bogdan Łyszkiewicz („Chłopcy z Palcu Broni”) – kocham i rozumiem.


18 responses to PRZY DZIECKU PO NIEMIECKU NIE WYPADA