PIER GIORGIO Z FAJKĄ I INNE PRZYPADKI ŚWIĘTOŚCI

Wtorek 16 czerwca 2015

W moich czasach studenckich w kościele akademickim KUL wisiał duży portret błogosławionego Pier Giorgio Frassatiego, młodzian stał na tle Alp, wsparty na kiju i z zapaloną fajką. Portret był kopią zdjęcia Pier Giorgio. Bodajże pod koniec lat 80-tych ubiegłego wieku nastał na KUL-u nowy duszpasterz, który nakazał zamalować fajkę, tak też – niestety – uczyniono i dziś patrzy na nas błogosławiony lekko oszpecony.

Nasz wspaniały święty, Albert Chmielowski, leżał na łożu śmierci, zgromadzili się wokół niego uczniowie, nadstawiający ucha jakież to ostatnie przesłanie ów świątobliwy mąż rzeknie. A święty pokornie poprosił:

– Dajcie zapalić.

Palił całe życie papierosy i przed wyprawą do Nieba chciał się jeszcze raz zaciągnąć dymkiem. Może w obawie, że po Tamtej Stronie tytoniu nie używają.

Święty Pius X, papież, popalał papierosy w modnej na początku XX wieku lufce. Błogosławiony ks. Jerzy Popiełuszko uwielbiał papierosy marki John Player Special (czarne), o ile dobrze pamiętam,

Mój znajomy, Dagoberto Valdes z kubańskiego Pinar del Rio, członek Papieskiej rady „Iustitia et Pax” przy Janie Pawle II, zapytał kiedyś kolegów kardynałów co chcieliby, aby im przywiózł z Kuby. Jednogłośnie orzekli, że cygara i rum.

Niniejszy wpis nie jest tym z kategorii „Naśladujcie świętych”. Przypominam jedynie, że miłość jest największa i że ona decyduje o więzi z Bogiem i o świętości.

Itinerarium

25 responses to PIER GIORGIO Z FAJKĄ I INNE PRZYPADKI ŚWIĘTOŚCI


Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.