Sobota 9 sierpnia 2014
Nieustanne wypowiadanie modlitw jest nie tyle aktem pobożności, co raczej pokusą, mającą niekiedy usprawiedliwić lenistwo. Tę pokusę niektórzy uzasadniają słowem z Biblii, na przykład zachętą św. Pawła „W każdym położeniu dziękujcie, taka bowiem jest wola Boża, (1 Tes 5,18). Pewne formy pobożności podpowiadają, żeby w związku z tym jak najczęściej wołać „Alleluja”, „Chwała Panu!”, „Bogu dzięki!”, itp.
Od początku chrześcijaństwa – na szczęście – istniała także droga zdrowego rozumienia i realizowania zachęt ewangelicznych. I w odniesieniu do nieustannego dziękczynienia, św. Bazyli (wschodni ojciec Kościoła), pisał, że owszem, należy tak należy żyć. O ile jednak w godzinach modlitw dziękczynienie wyraża się w psalmach i hymnach, to w godzinach „gdy ręce zajęte są przy pracy, trzeba posługiwać się mową, jeśli przynosi to pożytek innym”. A dalej twierdził, że wielkim dziękczynieniem Bogu są dobrze wyplatane koszyki. Każda praca, dobrze wykonana, chwali Boga przez to, że „dzieło osiąga swój cel”, w przypadku koszyka musi udźwignąć wiele kilogramów!
Dodam, że dzisiaj chwalimy Boga sprawnie prowadząc samochód, dobrze przewijając pieluchy dzieciom, starannie pielęgnując ogród czy solidnie pisząc artykuł. Chyba, że ktoś nadal wyplata koszyki – podziwiam!


7 responses to KOSZYKI NA CHWAŁĘ PANU