Kazanie na 25 lat polskiej wolności
Środa 4 czerwca 2014
Od dzieciństwa uwielbiałem gwiazdy, jeszcze w liceum za jedne z pierwszych zarobionych pieniędzy kupiłem atlas nieba. Dodatkowym atutem gapienia się w niebo było morze, nad którym gwiazdy jarzą się zupełnie inaczej niż widziane ze środka lądu. Być może ktoś uzna, że oglądanie i poznawanie gwiazd jest całkowicie bezużyteczne, bo co tego, że umiem zlokalizować Mały Obłok Magellana i wiem gdzie jest Wielka Mgławica w Orionie?
Młodość przeżywana w czasie dobrze trzymającego się komunizmu spowodowała, że zacząłem się także gapić w Inne Gwiazdy. Dwie pierwsze, które odkryłem i polubiłem to Prawda i Wolność. Może dlatego, że wokół mnie (i całego mojego pokolenia) zakazywano spoglądać ku Prawdzie i Wolności. W miejsce Prawdy królowała ideologia, a sprzeciw wobec niej karano. Prawdę znała partia, znała prawdę o wszystkim, o pogodzie, szkodliwości rock and rolla i długich włosów, prawdę o wyższości eternitu nad dachówką i prawdę o geniuszu Lenina oraz cytujących go pierwszych sekretarzy. Prawdę znała partia i jak ktoś się do niej zapisał to już nie musiał prawdy szukać. Ja patrzyłem w gwiazdę Prawdy i nie po drodze było mi z partią. Nie tylko mnie, w gwiazdę Prawdy zapatrzyło się trochę ludzi. Podobnie z gwiazdą Wolności, czasy były takie, że nie wolno było wielu rzeczy mówić (np. źle o Związku Radzieckim), wielu robić (np. założyć swoją własną firmę) i wielu oczekiwać (np. własnego samochodu czy domu z dużym ogrodem). A myśmy patrzyli na gwiazdę Wolności i marzyliśmy, że to nie jest marzenie ale nasza przyszłość.
Trochę później, już po wyborze naszego Papieża, w roku 1980, na nieboskłonie zabłysła gwiazda Solidarności, taka gwiazda, że dziesięć milionów Polaków się w niej zakochało, że byliśmy razem, blisko i jedno. Normalnie poezja na co dzień, ale tak było. Rozpoznałem też, zaraz jak stan wojenny gasił gwiazdę Solidarności, że obok niej jaśnieje gwiazda Dobroci, i dla tej gwiazdy nosiłem paczki dla internowanych. Wielu robiło znacznie więcej. Gwiazdy Przyjaźni i Miłości, poznałem dzięki znakomitym książkom i wspaniałym ludziom.
I tak się gapię do dziś w niebo, a na nim w gwiazdy, Prawda, Wolność, Solidarność, Dobro, Przyjaźń, Miłość i tym podobne.
Potem przyszedł rok 1989 z wieloma przemianami, a jedna z nich jest największa. Padł mocny i głośny rozkaz – Przestać gapić się w gwiazdy i patrzeć na ziemię! Wielu posłuchało dyrektywy Nowego Czasu i spuściło wzrok wpatrując się w ziemię. I co? Na ziemi leżały pieniądze. A pieniądze to samochody, domy, wczasy na Kanarach, ciuchy z Zalando, perfumy z Hugo Boss. Takie szczęście z patrzenia nie w gwiazdy, ale w ziemię.
Kiedy już nie patrzymy w niebo z Gwiazdami, powstają dylematy. Kredyt wziąć w złotówkach czy frankach szwajcarskich? Wakacje w Las Palmas czy na Rodos? Mieszkać w mieście czy na suburbiach? Leczyć się prywatnie czy w ZOZ? OFE czy ZUS? Dylematy poważne.
Dylematy poważne, a w sumie Wielka Nuda. Wielka Nuda trwa od 1989 roku. Ale o taką Nudę Wielką walczyliśmy. I to jest szczęście polskie od 25 lat. Nie drwię, szczęście ma przynajmniej dwa kierunki. Patrzeć w gwiazdy albo w ziemię.
To mamy 25 lat wolności. Bardzo prywatnie zakończę ten wpis. Podziękowaniem tym wszystkim, którzy nie przestali gapić się w gwiazdy, Prawdy, Wolności, Solidarności, Dobra, Przyjaźni i Miłości, którzy za to gapienie płacili więzieniem. Ale i tym wszystkim, którzy dzisiaj gapiąc się w te gwiazdy, jadą jutro pomagać powodzianom w Serbii, podadzą zupę bezdomnym, odwiedzą więźniów Lublinie lub Opolu Lubelskim.
Ja wyznaję, że warto się gapić w gwiazdy i iść za nimi. Inaczej czeka nas Wielka Nuda. Gapcie się w gwiazdy!


30 responses to GAPCIE SIĘ W GWIAZDY