BREWIARZ CODZIENNY

Wtorek 21 czerwca 2011

 

Bóg mój skałą ucieczki. Pan jest moim pasterzem. Ocal od miecza moje życie, z psich pazurów wyrwij moje jedyne dobro, wybaw mnie od lwiej paszczęki i od rogów bawolich. Ty sam wydobywasz moje nogi z sidła.

To język psalmów, które odmawiam codziennie, choć nie grozi mi miecz, wściekłe psy, rogi dzikich bawołów i paszcze lwów. W razie niebezpieczeństwa nie uciekam na skały i nie czuję się jak owca, potrzebująca opieki bacy czy juhasa.

Może przesadą byłoby zastąpienie wściekłych psów pedałem gazu w samochodzie i lwich paszcz klawiaturą komputera i nigdy nie nazwałbym Boga „Najpewniejszym Towarzystwem Ubezpieczeniowym”.

Wiem jednak, że granicą mojej samotności nie są bezsilne łzy, ale Bóg, który ma odwagę podejść na skraj ludzkiej samotności. Wiem, że poza szczytami ludzkich rozbawień i dobrego humoru jest Pasmo Radości Czystej, w którym absolutnie bezinteresownie śmieje się Bóg. Wiem, że nie zagryzą mnie rozwścieczone psy i nie rozniosą na rogach zdziczałe bawoły, ale nad wszystkimi moimi lękami panuje Bóg. Wiem, że poza granicą moich marzeń jest Bóg, Miłość bez końca.

Dlatego odmawiam psalmy o lwach, psach, skałach i owcach. Za siebie i za każdego z was.

 

Itinerarium , , , , , ,

Comments are closed.