ZARANIE WIOSENNE

Piątek 4 marca 2011

Rozumiem i często słyszę zmęczenie zimą (i tym co tym pojęciem nazywamy) i tęsknotę za wiosną. Już marzec, ze cztery miesiące nie mieliśmy cieplejszych dni, zapomnieliśmy o krótkich rękawkach i kąpielach w jeziorach.

O wiośnie trzeba jednak parę rzeczy wiedzieć. Wiosna, podobnie zresztą jak jesień (ale zima i lato już raczej nie) ma trochę strukturę symfoniczną. I ja myślę, że powoli kończy się coś co nazwałbym allegro, żywsze podrygi słońca, jakieś cieplejsze muśnięcia wiatrów i weselsze tańce światła. Kończy się zaranie wiosny. I weszliśmy w część drugą, przedwiośnie, kiedy gdzieniegdzie rusza już wegetacja, jeszcze powolna, nieśmiała, nieco rozlazła i ospała. Może nieco potrwać, podobnie jak sonatowe adagio. Dopiero za kilkanaście dni rozpocznie się wczesna wiosna, już żwawa, rącza i rytmiczna, słowem scherzo. A potem już rondo, czyli finał, radosny, tętniący i skoczny, czyli wszelkie zielenie, aromaty i trele.

Marudzimy, że jeszcze ta wiosna taka niewyraźna. Ale czy słysząc pierwsze takty słynnej c-mol symfonii piątej Beethovena, narzekamy, że jeszcze nie ma muzyki? I dlatego wiosna, już jest. Co należało udowodnić.

 

Itinerarium , , , , , , , ,

Comments are closed.