Rodzinne obiadki

Usłyszana rozmowa na ulicy, rozmawia obcokrajowiec z Chińczykiem, pyta obcokrajowiec:
– „Te biedne zwierzęta w ZOO, jak tam one się męczą, nie sądzisz?”
– „Ja jestem przeciwny ZOO. Miejsce zwierząt jest albo w środowisku naturalnym, albo na moim talerzu.”
Po czym obydwoje zaczynają się śmiać, ja stojąc obok i rozumiejąc rozmowę również.

Powyższy przykład niech będzie wstępem do wytłumaczenia zdjęcia, które pokazuje się przy linku „Pekińskie zapiski”. Oczywiście po przyjeździe do Chin, zwłaszcza dla kogoś kto przyjeżdża tutaj po raz pierwszy i niekoniecznie ze świadomością gdzie się wybiera, może to być nie mały problem – co zjeść. Pomijamy fakt, że ze zwykłego menu nie da się zrozumieć praktycznie nic, ponieważ wszystko jest zapisane zwykle w chińskich znaczkach. Wszystkie okoliczności sprawiają, że jedzenie w Chinach to nie lada przygoda. Dla mnie wizyta w restauracji to jeszcze ciągle trochę takie koło fortuny, czasem się wygrywa, czasem się cierpi jeśli zamówi się jakieś np. jedwabniki, albo stonogi. Ale wszystko to smakuje wyśmienicie!

Jednym, w mojej opinii, z ciekawszych sposobów jedzenia tutaj, jest tak zwane huoguo 火锅, czyli nawar na bazie którego przygotowuje się zupę, tylko, że gotuje się ją samemu na stole w międzyczasie rozmawiając.

Cała zabawa z tym urządzeniem polega na tym, że w środku ma rozgrzane węgle, dzięki którym zupa, która znajduje się dookoła „komina”, się cały czas gotuje, więc możemy po kolei wrzucać – mięso, ser, grzyby, warzywa, jajka.

Pomysł prosty, a wziął się jeszcze z dawnych obyczajów, gdzie całe rodziny jadały razem. Zbierano się więc wspólnie do stołu przy huoguo można było spędzić kilka godzin rozmawiając i ciesząc się tymi wspólnym posiłkiem. Pomysł przetrwał i teraz huoguo jest jednym z najpopularniejszych sposobów na spotkania ze znajomymi, kiedy to mamy czas żeby siąść i porozmawiać. Zwyczaj jak dla mnie można by przenieść do Polski i czasem tutaj usiąść z rodziną bądź znajomymi przy ciągle ciepłym posiłku. Coby takie „wigilijne”, wspólne, rodzinne spotkanie mogło być częściej.

Bo przecież Chiny to nie tylko psy i koty na talerzu. To także wielokrotnie większa ilość przepysznych dań, których w Europie się nie znajdzie. Jak chociażby huoguo. A i całkiem inny sposób jedzenia – od pałeczek zaczynając…

Aż się zatęskniło za rodzinnym posiłkiem…

pozdrawiam,

jk

Pekińskie zapiski , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.