O PSZCZELICH WIZYTACH NA DALIACH

Rozkwitanie kojarzymy z wiosną, powrotem zieleni i wszelkiej maści kolorów i zapachów. To, co było skulone w czasie ponurej jesieni i sztywnej zimy, rozwija się odważnie i rozkwieca.

Na jesiennych kwiatach trwa jeszcze bardzo żywa i szybka praca pszczół, zbierających krztyny nektarów, jakby z pośpiechem, żeby przypadkiem czegoś nie stracić, nie pozostawić, nie zmarnować. Astry, dalie czy aksamitki, kwiecą się najobficiej późną jesienią, a ostatnie dni dały im szansę gościć u siebie niezmordowane pszczoły.

Człowiek nie musi czekać z rozkwitem na wiosnę czy lato. Gdzieś na początku grudnia, w liturgii Adwentu, pojawi się zachęta (z Izajasza, 35 rozdział), aby rozkwitał step i pustynia. Zaraz potem prorok mówi o rozkwicie ludzi i szczęściu wiecznym na ich twarzach. Przyczyną rozkwitu, i stepu i ludzkich serc, jest bliskość Boga – „On sam przychodzi, aby zbawić was! Odwagi! Nie bójcie się!”

Historia przychodzenia Boga do ludzi ma rozliczne warianty. Rozsłonecznione pierwsze dni listopada, zachmurzone i ciężkie popołudnia w środku miesiąca, bystrzejsze śnieżne poranki, żaden czas nie jest zły dla Bożych wizyt. W Bożym przychodzeniu nie ma lepszych i gorszych pór, On nie jest uzależniony od aury, temperatury czy ciśnienia. W przeciwieństwie do naszych wyobrażeń, dogodną sposobnością dla Niego jest – przypominam – szmer łagodnego powiewu.

Nie wiem, jak wy, ale ja lubię wyprzedzać pewne rzeczy. Dlatego doradzam, żeby zamiast gderania na listopadowe chmury i deszcze, pozwolić sobie awansem na duchową wiosnę. Podpowiedź ze spojrzenia na kwiaty jest prosta – one otwierają się w płatkach korony i przez to pszczoły już czują się zaproszone. Jedna chwila wystarczy, proste serdeczne westchnienie „Przyjdź”, rozwarcie serca. Ponieważ Bóg jest blisko, przyjdzie. A gdzie Bóg przychodzi z wizytą, tam i rozkwitanie, tam też wieczne szczęście na twarzach. Pozwól sobie na duchową wiosnę, wyprzedź zegary i kalendarze!

Itinerarium , , , , , , ,

Comments are closed.