DROŻSZY GAZ CZY WOLNOŚĆ

Dziś rozpoczyna się Światowy Kongres Narodu Czeczeńskiego, spotkanie odbywa się w Polsce. I bardzo się cieszę, że mój kraj gości przedstawicieli narodu, który nie ma prawa do swojego państwa.

Więcej jednak mam powodu do smutku i goryczy. Smutku, bo ambasador Rosji w Polsce uznał, że taki Kongres to bardzo niebezpieczna sprawa i jego kraj odczuwa ból i ma skrajnie negatywne podejście do takich spotkań.

Poprzedniczka obecnej Rosji, ta carska, w XIX wieku, miała skrajnie negatywne podejście do polskich prób odzyskania niepodległości, co zresztą udowodniła dotkliwie poprzez krwawe ich stłumienie. Anglicy mieli skrajne negatywne podejście do Hindusów, krwawo dowodząc, że Indie nie powinny być niepodległym państwem. Wybitnie skrajnie negatywne podejście do narodu żydowskiego wykazywali hitlerowcy w czasie Drugiej Wojny Światowej. Wielokrotnie w historii zdarzało się, że mocarstwa niepokoiły się wolnością podlegających im narodów.

Mało znana, ale ważna, Deklaracja Powszechna Praw Narodów (Algier 1976), mówi m.in.:
Artykuł 1. Wszystkie ludy mają prawo do egzystencji.
Artykuł 2. Wszystkie ludy mają prawo do poszanowania swej tożsamości narodowej i kulturowej.
Artykuł 3. Wszystkie ludy mają prawo do zachowania spokojnego posiadania terytorium i powrotu w razie wydalenia.
Artykuł 5. Wszystkie ludy mają niepodlegające przedawnieniu i niezbywalne prawo samostanowienia. Określa ono status polityczny w całej wolności bez żadnej zewnętrznej ingerencji.

Lud czeczeński ma prawo do istnienia i tworzenia swojego państwa, wedle woli swoich obywateli. Odmawia mu tego prawa wielka i silna Rosja. To powód mojego zasmucenia.

Mam też powód do goryczy, a nawet do tego, żeby mnie trafił przysłowiowy szlag. Otóż rzecznik mojego polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Marcin Bosacki, odniósł się do wspomnianego Kongresu następująco:

Bosacki podkreślił, że współorganizatorem zjazdu Czeczenów „jest tak zwany rząd Czeczeńskiej Republiki Iczkerii, którego to rządu nie uznawał i nie uznaje żaden kraj na świecie, w tym Rzeczpospolita Polska”.

Rzecznik poinformował również, że „już wiele miesięcy temu niektórzy parlamentarzyści zgłaszali się do MSZ z prośbą o opinię, czy wziąć udział we współorganizowaniu takiego zjazdu – MSZ im to odradzał z tego powodu, że jest on (zjazd-red.) współorganizowany przez rząd, którego nie uznajemy i nie uznamy nigdy”.

– Będziemy z troską i bardzo uważnie przyglądać się przebiegowi tego zjazdu – zapowiedział rzecznik. Jak podkreślił, resort ma nadzieję, że zjazd „nie skończy się postulatami, które godzą w polską politykę zagraniczną, na przykład, że nie zostanie sformułowany postulat dezintegracji terytorialnej Rosji, z którą mamy dobrosąsiedzkie stosunki”.

Pan rzecznik i cała nasza władza powinna znać prawa narodów do samostanowienia. Prawa, których naszemu narodowi odmawiano przez setki lat. Czy nie jest obowiązkiem (oczywistym) narodu i jego władz, wspieranie dążenia do podstawowej wolności innego narodu? Zapewne, jeślibyśmy ten obowiązek wypełnili w stosunku do Czeczeni, mielibyśmy droższy gaz, bo władze Wielkiej Rosji karzą w ten sposób tych, co upominają się los małego i dzielnego narodu kaukaskiego.

Czeczeni (podobnie jak inni muzułmanie) skończyli niedawno ramadan, trzydziestodniowy post i świętowali ten fakt w postaci bajram, czyli wspaniałej uczty z wieloma potrawami. Byłem gościem w kilku zaprzyjaźnionych rodzinach czeczeńskich. W jednej wysłuchałem historii dwunastoletniego Islama, któremu rosyjski snajper przykładał lufę karabinu do skroni, chcąc wymóc informacje na temat miejsca pobytu jego ojca, partyzanta. Islam w panice uciekł i nadział się na ostry bolec w bramie, rozpłatał sobie głowę, szramę ma do dziś. W innej rodzinie rozmawiałem z piętnastoletnim Adamem, na pytanie, co chciałby robić w przyszłości, szczerze powiedział, że chciałby wrócić do Czeczeni i walczyć o niepodległość swojego kraju, tak jak jego ojciec, który zginął w górach Kaukazu.

Na jego miejscu zrobiłbym to samo.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.