CZARNE JEST CZARNE

Bawię się od czasu do czasu, obserwując próby przeinaczania rzeczywistości przez różne ludzkie zabiegi. To wcale już nie tak oczywiste, że czarne jest czarne, a białe białym.

Kilka tygodni temu, na Mundialu, Anglicy strzelili gola Niemcom, ale sędzia uznał, że go nie było. Choć kilka miliardów ludzi na świecie, dzięki telewizji, widziało, że gol był. Sędzia uznał inaczej. Uznał. W tym kontekście fakt nie jest oczywisty, o tym, czy coś jest faktem decyduje, poprzez uznanie sędzia. Rozumiem, że dawniej taki przywilej kreowania rzeczywistości, poprzez akt uznania, mieli królowie i cesarze (najgorzej było temu, co miał najpiękniejsze szaty – bajka Andersena „Nowe szaty cesarza”). Dziś z tego przywileju korzystają sędziowie piłkarscy, ale nie tylko.

Jeden z polskich posłów uznał (zwracam uwagę na ów akt uznania), że to, co się wydarzyło pod Smoleńskiem było „zbrodnią”, a sporo jest takich, którzy uznają, że ofiary katastrofy „poległy”, a nie zginęły (ze słówkiem „poległy” kojarzy się akt czyjegoś działania przeciwko ofiarom). Czytam czasami wyroki sądów, w sprawach bardzo skomplikowanych, gdzie sędziowie „uznają” kogoś za winnego lub niewinnego. Takie sędziowskie akty uznania decydują jednak nieraz o ludzkim życiu (np. orzeczenie kary śmierci) lub jego biegu (długoletnie więzienie). Kategorie winny – niewinny, są jednak wbrew logice, ponieważ należy natychmiast uzupełnić je o trzecią możliwość – „nie wiemy”.

Blisko dwa tysiące lat temu kilka gremiów „uznało”, że Jezus z Nazaretu winien jest strasznych przestępstw, wskutek czego uśmiercono Go. Potem różne sądy „uznawały”, że wiara w zmartwychwstanie tego człowieka, jest zbrodnią, a wierzących tak skazywano na śmierć i wyroki wykonywano.

Kiedy dziś myślę o powinnościach chrześcijan, w zmieniającej się szybko kulturze, dochodzę do wniosku, że jedną z ważniejszych jest obstawanie przy tym, że czarne jest czarne, a białe białym. Czyli – obrona rzeczywistości przed arbitralnymi aktami uznawania czegoś (czegokolwiek) za fakty. Obrona tego, co istnieje i zdarzyło się, przed fikcją ludzkich osądów i sądów, telewizyjnych imaginacji, staje się powoli domeną nielicznych zdrowo myślących ludzi. Wiara, zdaje się wracać do podstawowego wymiaru, trzeba wierzyć w to, co istnieje i mocno wyznawać, że coś istnieje (zdarzyło się). Taka wiara spotka się z lekceważeniem i wyśmianiem, niekiedy zostanie ukarana. Ale to bardzo ważna sprawa, bo inaczej będziemy bez skrępowania przejeżdżać na czerwonym świetle przez skrzyżowania, bo „uznaliśmy”, że było zielone. I będzie to najlżejsza konsekwencja wirusa „uznawania”.

Itinerarium , , , , , , , , , ,

Comments are closed.