SŁONIE W PROMOCJI

Ja pewnie jestem bardzo niedzisiejszy, bo nie reaguję na promocje, a powinienem, jak usiłowała przekonywać mnie pewna pani. Pani ponawiała swoją ofertę kilkukrotnie, coraz bardziej dopytując się, czy rozumiem propozycję.

Rzecz dotyczyła rzekomo szybszego i tańszego Internetu, ja jednak poprosiłem o ocenę propozycji kolegę, który się na tym zna, a ten doradził mi, że nie ma potrzeby zmiany. Chyba, że chciałbym żywcem przez Internet ściągać krowy wprost z pastwisk w Teksasie (pani mówiła o giga giga wielkościach, jakie będę mógł ściągać z sieci) albo wysyłać Itineraria trzy dni wcześniej przed datą publikacji (bo nowa oferta ma być superszybka, oszałamiająco błyskawiczna).

Podczas chyba dziesiątej rozmowy telefonicznej (na koszt stręczycielki), pani nadal nie rozumiała dlaczego nie chcę skorzystać z oferty, którą ona przecież wciska nie każdemu, ale właśnie mnie, bo zasługuję na promocję.

Ja jednak, w promocji czy bez, nie potrzebuję nowej wersji Internetu. Pani dalej podejrzewała mnie, że ja po prostu nie rozumiem.

– Ale my to panu dajemy w promocji, 40% taniej!

Pozostałem nieugięty, nie wziąłem nowego superszybkiego i bardzo wydajnego Internetu. Nie potrzebuję takowego. I oświadczam, że z tych samych powodów, nie wezmę w promocji słonia, nawet z obniżką 90% za sztukę, bo mam trzy pająki, które mi w zupełności wystarczają. Nie wezmę także w promocji sukienek ślubnych, bo mam całkiem dobrze leżącą na mnie sutannę.

Nie skorzystam także z oferty wyjątkowo taniego zakupu odrzutowca, będę latał jak dotychczas moim starym wysłużonym sterowcem. Niedzisiejszy jestem i basta!

Itinerarium , , , ,

Comments are closed.