Opowieść optymistyczna

Spotkałem niegdysiejszego działacza „S”, obecnie emeryta. Ale wcale nie takiego, który nie ma z czego opłacić rachunków, nie wspominając już o kupnie leków. Mój znajomy emeryt ma się dobrze, także zdrowotnie.

Pochwalił się, że niedawno dostał odszkodowanie za represje, których niegdyś doznał. Powiedziałem: „Gratuluję” i zapadła nieco niezręczna cisza. Emeryt pękł pierwszy: „A ty nie starałeś się?” – zapytał. „Nie byłem represjonowany” – odparłem z ponurą miną. Natychmiast się rozpromienił: „Aha!”. Więc złośliwie dodałem: „Ale nawet gdybym był, to bym nie wystąpił”. Znowu spochmurniał, ale tylko na chwilę: „Tak mówisz, bo nie miałeś okazji”. „Być może” – powiedziałem. Znowu milczeliśmy. Po kilku sekundach wyszeptał: „Słuchaj, tu wcale nie chodziło o pieniądze”. Szkoda mi się go zrobiło, więc zapytałem: „A o co?”. Zniżył głos jeszcze bardziej, choć ludzi wokół nie było: „O arcybiskupa Życińskiego. Bo widzisz, on ciągle mówi, że nie wypada brać tych odszkodowań. Więc ja mu na złość!”.

Nie wymyśliłem tego. Tak było.

Zobaczcie, jak się wszystko zmienia. Dawniej na złość mamie odmrażało się sobie uszy. A dziś, na złość komuś bierze się kasę.

Pozytywna zmiana postaw.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , , , , ,

Comments are closed.