NAD RZEKAMI I W DOMACH

Żyjemy w dość nudnej rzeczywistości, na przemian dni i noce, lata i zimy, znane ulice, na których raczej nic szczególnego się nie dzieje.

Tak ocenia swoje życie bardzo wielu ludzi. I próbuje wprowadzić jakieś ekstrawagancje, absolutnie wyjątkowy dom, wyszukane miejsce na urlop, szalona zabawa, ekskluzywne hobby. Czy życie jest przez to ciekawsze?

Wertując Ewangelię, cieszę się, że znajduję w niej pospolite wróble (o które troszczy się Ojciec w niebie), że są w niej lilie polne (tak piękne, że żadna ludzka sztuka upiększania nie zmierzy się z ich urokiem), usychające drzewa (pozostawione jednak jeszcze na rok). Odnajduję Jezusa, który bywa na weselach i pogrzebach, który złości się i cieszy, drzemie zmęczony (na łodzi) i płacze (po stracie Łazarza). W Ewangelii są ludzie prości, niepiśmienni i bardzo wykształceni, tchórze i porywcze zawadiaki, są też kobiety i dzieci. Wszystko dzieje się tam nad rzekami, jeziorami (i na jeziorach), na łąkach i polach, wśród zbóż. W Ewangelii są rozmowy, krzyki, śpiewy, kłótnie i złośliwości. Zdarzają się na drogach, w domach, na ulicach ówczesnych miast.

Jest w Ewangelii to wszystko, co i my mamy dziś, ludzie, krajobrazy, spotkania i małe niespodzianki. Jeżeli ktoś z was obudził się dziś z niechęcią do poniedziałku i zwykłości dnia, niech szybko się zachwyci cudownością tego, co go otacza. Znam takich, którzy w tygodniu najbardziej nie lubią poniedziałków, wtorków, śród, czwartków i piątków do południa, reszta może być (bo już nie trzeba chodzić do szkoły, pracy czy na uczelnię). To, co nas otacza na co dzień, jest naprawdę fantastyczne i piękne. W takich klimatach i okolicznościach rozegrała się historia Jezusa, historia święta. I nasze zbawienie rozgrywa się w zwykłości słów, zdarzeń, krajobrazów.

Kochajmy codzienność, w niej jest największy skarb, zbawienie. Ale i ukryte piękno, do natychmiastowego zachwytu i wielkiego ucieszenia.

Itinerarium , , , , , , , ,

Comments are closed.