Wiem, że jest Nowy Rok, że jest wesoło i miło. Nie zamykam jednak oczu na prawdy, które mile widziane nie są.
Weszliśmy w dziewiąty rok wojny w Afganistanie, gdzie nasi żołnierze zabijają Afgańczyków, a oni naszych żołnierzy. Teksty o tym, że walczymy z talibami, to bajki, śledzę informacje stamtąd uważnie, nasi żołnierze zabili niewielu talibów, za to, niestety sporo cywilów. Jesteśmy państwem, które okupuje Afganistan i zabija rękami polskich żołnierzy Afgańczyków, z których niektórzy są potencjalnymi terrorystami.
W dziewiętnastym wieku, carska Rosja okupowała Rzeczpospolitą, użyła wielokrotnie sił zbrojnych wobec polskich terrorystów, dobijających się niepodległości w powstaniach styczniowych i listopadowych.
Jesteśmy obywatelami państwa, które jest najeźdźcą w dalekim Afganistanie. Wiem, to się poprawnie nazywa „misja pokojowa” lub „stabilizacyjna”. Wiem, że pewnie nikt z was nie jest ojcem, matką, siostrą, bratem, synem czy córką sierżanta Poręby lub kaprala Kołka. Wtedy, być może inaczej byśmy czuli, myśleli i mówili.
Ta wojna, to ogromny wstyd, wielka mgła nad naszym rzekomym narodowym zawołaniem „Za wolność waszą i naszą!” Śpiewamy jeszcze: „Pokój niesie ludziom wszem”, chyląc głowy przed Księciem Pokoju.
Polscy żołnierze polegli w Afganistanie w 2009 roku:
10 lutego – st. chor. szt. Andrzej Rozmiarek, 35 lat
10 sierpnia – kpt. Daniel Ambroziński, 32 lata
4 września – sierż. Marcin Poręba, 32 lata
8 września w szpitalu w Lublinie – st. szer. Artur Pyc poważnie ranny w Afganistanie 22 maja, 28 lat
10 września – st. szer. Piotr Marciniak, 30 lat
9 października – kpr. Szymon Graczyk, 23 lat
9 października – kpr. Radosław Szyszkiewicz, 22 lat
19 grudnia – kpr. Michał Kołek, 22 lat
Nie tylko wieczny odpoczynek im się należy. Narodzenie Zbawiciela zobowiązuje do pokoju i wolności. Dla wszystkich. Afgańczyków także.

