POKUSA WPROST OD BOGA

Anielskie wizyty na Ziemi, odnotowane przez św. Łukasza, rozpoczynają się od tych samych słów.

Do Marii Bóg kieruje przez Anioła słowa „Nie bój się!”, do pasterzy podobnie „Nie bójcie się!” Dlaczego tak rozpoczyna się dialog Boga z człowiekiem i skąd właśnie te słowa? Przecież można byłoby rzec, np. „Witajcie, niespodzianka, co?” albo (wersja młodzieżowa) „Cześć gostki, będzie dym, i to z Nieba!” albo wytwornie „Szanowna Pani, mam dobrą wiadomość, Drodzy Panowie Pasterze za chwilę będą panowie świadkami niezwykłych wydarzeń”.

Bóg zaczyna od „Nie bójcie się!” I słowa te nie funkcjonują jak w przypadku, gdy niespodzianie kogoś nachodzimy i chcąc ubiec jego zaskoczenie mówimy na początku „Nie bój się, to tylko ja!” Nie mają także wymiaru terapeutycznego (choć czasem tak się mawia w kazaniach), jak to ma miejsce gdy matka uspokaja wystraszone dziecko „No, już się nie bój, widzisz to tylko sen!” Mimo, że Maria „zmieszała się” na usłyszane słowa, a pasterze „bardzo się przestraszyli”, anioł wcale nie miał zamiaru ich uspakajać.

O co zatem chodzi? W każdym z nas tkwi (przynajmniej do pewnego momentu) lęk przed Bogiem. I Bóg o tym wie, respektuje naszą kondycję. Bóg wie, że przychodząc na ziemię, wchodzi niejako nie na swój teren. Na teren, który człowiek uznaje za swoją autonomię i nie za bardzo życzy sobie obecności innych istot. Nie dlatego, żeby od razu miały złe intencje, ale przecież Ziemia jest człowieka (jego, człowieka, ziemią!). Z nieufnością człowiek przyjąłby zjawienie się kosmitów czy ufoludków. Tym bardziej człowiek musi zostać przygotowany przez Boga do czegoś kompletnie niewyobrażalnego, do przyjścia – na ludzką Ziemię – samego Boga.

Owo Boże „Nie bójcie się!” jest formą wspaniałej obietnicy. Coś podobnego chyba uobecnia się, gdy głęboko zakochany chłopak przekonuje oszołomioną wybrankę do decyzji o małżeństwie: „Nie bój się, zobaczysz jak będzie cudownie! Będę cię kochał mocniej i mocniej, uszczęśliwię cię jak nikt inny! Proszę, wyjdź za mnie!” Coś podobnego zdarza się, gdy chcesz kogoś niepewnego swoich sił przekonać, aby przeszedł z tobą skalną półką, aby zobaczyć zachwycający widok po drugiej stronie góry. Sam tego doświadczyłem, wdrapując się z grupką mniej obytych w Tatrach młokosów, prowadząc ich od Czarnego Stawu (Gąsienicowego) przez Kozi Wierch w stronę Doliny Pięciu Stawów (kiedyś można było łazić tam w obie strony, przechodząc Orlą Perć w dowolnym kierunku).

Boże „Nie bójcie się” jest pełną miłości zapowiedzią, obietnicą, niejako niebiańską pokusą i zaproszeniem. W każdym z nas, jest lęk przed Bogiem, nic się nie zmieniło. I dlatego tak ważne jest abyś dziś usłyszał „Nie bój się!”. Bo w tym dictum jest obietnica: „Nie bój się, przychodzę po to, abyś został najszczęśliwszym człowiekiem!”

Bez wątpienia zwroty te nie są jedynie formą kurtuazji.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.