Pocałunek

Uprzejmie donoszę, że ks. Piotr Nowak miał znowu dobre kazanie (zwracam uwagę na „znowu”). Tak przynajmniej twierdzi moja żona, której wierzę bezgranicznie, w granicach rozsądku, rzecz jasna.

Ostatnio coraz słyszę od moich kościółkowych znajomych, że słyszeli jakieś świetne kazanie, co mnie mocno niepokoi. No bo być może coś istotnego tracę. Trochę głupio się przyznać, ale do mojej wieloletniej absencji bardzo przyczyniły się kazania.

Próbowałem różnych terapii. Już dawno temu przestałem czytać tzw. prasę katolicką. Unikam uroczystości narodowo-katolicko-patriotyczno-okolicznościowych. Nie czytam oświadczeń episkopatu. Na widok niektórych księży (i zakonników) przechodzę na drugą stronę ulicy (zwykle nie zdążam, bo jestem gapa) albo udaję, że rozmawiam sam ze sobą (nie muszę zresztą udawać, coraz częściej mi się to zdarza). Nie pomaga.

Ale skoro po raz kolejny słyszę, że znowu było dobre kazanie…

Księże Piotrze, wiem, że to pocałunek śmierci. Przepraszam. Ale c’est la vie.

Jan Pleszczyński

Spoza kruchty , , , , ,

Comments are closed.