Kilkaset osób traci pracę na UMCS. I większość z nich nowej nie znajdzie. Oczywiście wszyscy współczują. I słusznie.
Jedni protestują, drudzy mówią: wolny rynek, dość socjalizmu, trzeci obserwują, czwarci komentują, piąci… A różni nieudacznicy i cwaniacy korzystają z okazji i na cudzym nieszczęściu usiłują wydobyć się z politycznego niebytu. Związkowcy, od ZNP po „Solidarność 80” biorą w obronę. Mogą wykazać rację swojego istnienia. Co młodsi (= wrażliwsi i głupsi – bo młodość, wrażliwość i głupota zwykle idą w parze, niestety, sam sporo o tym wiem z doświadczenia) rzucają jajami, bo już nie mogą patrzeć na ten wyzysk człowieka przez człowieka.*
A gdyby tak oddać 1 procent swoich dochodów i ocalić miejsca pracy? Oczywiście nie ten procencik wykazywany w PIT-ach. Mówię o prawdziwych dochodach, a nie o rocznych sprawozdaniach do Urzędu Skarbowego. Studenci oddaliby procencik z marnych stypendiów – uzbiera się parę groszy od każdego, bo studentów w Lublinie sto tysięcy. Biedni doktoranci dorzuciliby złotóweczkę z głodowego stypendium doktoranckiego. Przeżyją, zjedzą bułeczkę bez masełka. Przecież i tak stypendium jest głodowe i uwłaczające. Adiunkci UMCS, którzy ponoć są nieludzko wykorzystywani, bo ich pensje mieszczą się w dolnej stawce ustawowych widełek płacowych, też nie zbankrutują; paru złotych na miesiąc chyba nie pożałują. Profesorowie, którzy dla „godnego” życia potrzebują kilku etatów i tyluż chałtur też mogliby fundusz zasilić. W końcu jeśli zamiast 8 tys. zł zarobią 7,9 tys. – jakoś przeżyją. Rzecz jasna, na granicy ubóstwa, ale czego się nie zrobi w imię miłości bliźniego.
Oczywiście, jestem pewny, że i lubelskie parafie, nafaszerowane wartościami i solidarnością z biednymi też procencik z tacy dołożą. (Aż mi głupio, że o księżach wspominam…, wszak Kościół tak biedny jest….)
Nie wątpię, że dziennikarze lubelskich mediów też się przyłączą.
No jak? Wchodzicie w to?
Jan Pleszczyński
* Młodszym świętoduchowcom opowiem stary kawał: Wiecie, czym różni się socjalizm od kapitalizmu? W socjalizmie był wyzysk człowieka przez człowieka, a w kapitalizmie jest całkiem na odwrót.

