Upadła mi na chodnik zakrętka od butelki z wodą mineralną. Już miałem się wygramolić z samochodu, aby jej szukać, gdy młody chłopak, akurat przechodzący, podniósł ją i powiedział najzwyklejsze w życiu: „Proszę!”.
Przyznam, że dawno nie miałem podobnej historii. Z reguły uważam takie zachowania za normalne, choć odzwyczaiłem się od nich, bo dziś raczej każdy biega (szybko) za swoimi sprawami, a zakrętki trzeba szukać samemu.
Na stacji benzynowej pani zabrakło złotówki. Miałem wolną, zwykłą złotówkę. Ale pani była oburzona, że mam ją za jakąś dziadówkę i nie wzięła mojej złotówki.
Znajomy chciał podwieźć dwie młode kobiety, idące poboczem, wśród deszczu. Odpędziły go, bo teraz dużo zboczeńców się trafia.
Musimy wracać do prostych, normalnych gestów i reakcji, inaczej zwariujemy.

