O CZĘSTEJ SPOWIEDZI

Przy okazji początku miesiąca, pierwszej soboty, pierwszego piątku, pielgrzymki na horyzoncie (lubelska startuje dziś), wiele osób korzysta ze spowiedzi.

Spowiadać warto się zawsze, jak się zgrzeszy. Czy raz na miesiąc, to nie za często? – słyszę czasem pytanie. Taki punkt widzenia prezentują ci, którzy spowiadają się zwykle raz w roku, na Wielkanoc. Nie znaczy to, że grzeszą równie rzadko.

Trzymałbym się zasady, aby spowiadać się tak często, jak często się grzeszy. I nie piszę tego, z racji poczucia zagrożenia bezrobociem.

Jeżeli wyznajemy nasze grzechy, Bóg, jako wierny i sprawiedliwy, odpuści je nam. Komu odpuścicie grzechy, są im odpuszczone. Tak w tej sprawie mówi Pismo. Grzech, aby przestał być w nas, musi zostać odpuszczony, a odpuszczony może być tylko wówczas, gdy zostanie wyznany.

Oczywiście uruchamiamy różne mechanizmy osłabiania rangi grzechu. Inni grzeszą jeszcze bardziej (a nie spowiadają się), każdy ma chwile słabości, nie ma świętych, co to da jeżeli będę biegać do spowiedzi co tydzień, księża też grzeszą. To wszystko oczywiście może być prawdą i pewnie bywa. Tylko w żaden sposób nie usuwa to grzechu z naszych serc.

Usunąłem twe grzechy jak chmurę i twoje występki jak obłok – mówi Bóg. Tylko Bóg może poradzić sobie z naszym grzechem. My grzeszymy, On niweluje, gładzi, usuwa, odpuszcza, zmywa grzech.
Każda dyskusja z grzechem jest niebezpieczna, bo może prowadzić do oswojenia z nim.

Dlatego warto spowiadać się tak często, jak często grzeszymy. Co miesiąc, co tydzień, czasem nawet co dzień.

Itinerarium , , , , , , , , ,

Comments are closed.