Po kolei odchodzą tacy ludzie jak Jan Nowak – Jeziorański, Karol Wojtyła, Jacek Kuroń, Leszek Kołakowski. Umierają. A my czytamy o nich wspomnienia, wzruszamy się, zamyślamy, zachwycamy. I pewnie wielu z nas, ja też, myśli sobie: eh, gdybym był takim chociaż w połowie. Albo w jednej czwartej. No, w jednej ósmej.
A potem jesteśmy jak… Nie, nie wymienię. Bo nie byłbym nawet w jednej tysięcznej, jak oni. Zresztą, tak czy siak, nie jestem.
Jan Pleszczyński
PS. Do tych, którzy już się szykują, by do mnie napisać, że wcale nie chcą być jak oni, mam prośbę: dajcie spokój. Nawet gdybyście chcieli, to nie będziecie.

