Nie takie proste jest żeglowanie pomiędzy wszystkimi świętymi. Wczoraj, na przykład, wspominaliśmy świętą Jolantę, zakonnicę. W miarę znana polska święta, choć z dawnych czasów.
Ale – i to już jest niesamowite – klaretyni (zakon męski) mogli wspomnieć świętą Marię Michalinę od Najświętszego Sakramentu (dziewicę), z kolei w zakonie Kanoników Regularnych Laterańskich (zakon męski) wspominano Św. Bernarda z Góry Jowisz (zakonnika). Podobnie, kilka dni temu, 12 czerwca, można było modlić się przez wstawiennictwo Błogosławionych Juliana Nowowiejskiego (biskupa) i jego 107 towarzyszy (na przykład: Stanisława Mysakowskiego, Antoniego Zawistowskiego czy Kazimierza Gostyńskiego). W październiku z kolei można wspominać świętego Bachusa, choć imię to nie kojarzy się zbytnio ze świętością. Ugotowanego w kotle z wrzącym ołowiem świętego Wita, można czcić albo 15 albo 28 czerwca.
W ostatnią niedzielę jedno z dzieci pomodliło się za osoby konserwowane, bo wymówić „konsekrowane” nie jest rzeczą prostą. Zresztą, osoby konsekrowane są jakoś i konserwowane.
Mamy naprawdę całą plejadę świętych na różne okazje i bolączki. Polecam szczególnie święty humor. Zwłaszcza, że 16 czerwca żaden inny święty patron nie wymaga uwagi.

