LENIE ŚMIERDZĄ

Bez problemu znajdziemy dziś mnóstwo mądrych specjalistów, którzy poddadzą nas odpowiedniej (i skutecznej, choć płatnej) terapii od różnych złych rzeczy, w które popadamy z racji współczesnych zagrożeń.

Pewnie żartem ktoś opowiadał mi o wizycie u psychologa, ponieważ spotkał się z zarzutem, że jest zniewolony pracą, tzn. – a fe! – jest pracoholikiem. Pan psycholog, po dłuższej rozmowie (i skasowaniu bodaj 60 złotych), poradził, że w celu uniknięcia uzależnienia od pracy, należy … mniej pracować, a gdyby i to nie skutkowało, trzeba pracy zaniechać.

Podobnej rady mógłbym udzielić za pół ceny i po minucie rozmowy. Tę samą radę mógłbym dać komuś uzależnionemu od alkoholu, narkotyków czy hazardu. I nie tylko ja, ale pewnie i każdy z was, nawet jeśli jest psychologiem.

Jest pewien stan względnej, a nawet bezwzględnej wolności od uzależnienia od pracy. Tradycyjnie nazywany lenistwem. Zawsze mnie uczono, że leń śmierdzi – „Ty leniu śmierdzący” oraz że leniem być jest wstyd („na tapczanie leży leń, nic nie robi cały dzień”- Brzechwa). Ponieważ nigdy nie chciałem śmierdzieć, imałem się zwykle jakiejś pracy i zwykle chwalono mnie za to. Było oczywiście jedno ograniczenie – nie wolno się było z pracą wygłupiać, tzn. nie wolno było być (ani udawać) stachanowcem (słynne sto, dwieście i więcej procent normy dla szczęśliwej przyszłości socjalistycznej ojczyzny).

Pracowitość zdawała mi się być cnotą, postawą godną i chwalebną, unikanie zaś pracy i wymigiwanie się od niej, odbierałem jako coś brzydkiego, mało szlachetnego i absolutnie grzesznego („kto nie pracuje, niech też nie je”, „bez pracy nie ma kołaczy”).

Kiedy dziś słyszę o kimś, że jest pracoholikiem, patrzę uważnie na niego, nawet z podziwem i uznaniem. Pracoholik – znaczy się pracuś, człek pracowity, nie ochrzania się, nie traci czasu, nie marnuje życia, ma jakąś pasję, cel, realizuje się, tworzy jakieś dobro wspólne.

A że psychologowie patrzą na to inaczej? Hm, każdy musi jakoś zarabiać (pracować!).

I mam taką radę, nie tylko dla znajomego oskarżonego o uzależnienie od pracy. Jeśli ktoś do ciebie – „Ty pracoholiku”, to śmiało, na odlew można odrzec: „Ty leniu śmierdzący!” I dalej, jak ktoś do ciebie – „Ty anorektyczko!”, to śmiało na odlew można rzec: „Ty gruba beko!”

Słowem współczesność ma swoje mity, ale my, ludzie używający rozumu, wiemy, że warto być pracowitym i dbać o sylwetkę.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.