I MOTYLE

Świat jest bardzo ciekawy i zajmujący. Zdarza się nam o tym zapominać i wpadać w nudę albo obojętność. A stąd już o krok do zwątpienia w sens życia.

Tymczasem taki motyl, czemu lata tak jak lata? Jak żwawo chwyta powiewy wiatru w skrzydła, jak omija niektóre kwiaty, inne obsiada, całuje, coś tam szepce i dalej frunie i frunie. I jak tak wpatrzeć się w motyla, od razu widać, że świat jest ciekawy i bardzo zajmujący.

A takie słońce, nieznużone, dziarskie, dumne w złocistości, czemuż tak świeci i świeci? Nikt o tym nie opowiada na co dzień, tak jakby jasne było, że słońce ma świecić. Dla zadziwienia tak się pyszni to słońce wysoko (a jak wysoko?) nad niebem, pod niebem? Bo przecież nie na niebie, jak mylnie sądzimy.

Jak kogoś komary gryzą i nie w smak mu motyle i blask kuli słonecznej, niech spojrzy w lustro albo się zapatrzy w drugiego człowieka. Człowiek jest cudem, bo jest. Jest i myśli i marzy i tworzy i czuje głęboko.

Spotykam wielu ludzi zaspanych, którzy nie wiadomo czemu nie znają rześkości poranka majowego, nie lubią motyli (ot, motylek, phi…), przed słońcem kryją się w dużych ciemnych okularach. Do luster stają tylko przed imieninami cioci, a w drugich widzą tak mało piękna.

Nie dziw zatem, że raz po raz, ktoś narzeka, że Pana Boga nie ma albo że jakiś ukryty. Co On miał dać, jak nie słońce, motyle i twarze ludzi?

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.