Porządni ludzie proszą, by 3 maja nie oglądać TVP. Obiecuję, że nie będę. Lubię być po stronie cnoty, co zdarza mi się jednak niezbyt często.
Bo myślę, że w znakomitej większości przypadków stajemy po właściwej stronie wtedy, gdy nic nas to nie kosztuje albo nie mamy wyboru. W kwestii TVP ja akurat nie mam wyboru: wyjeżdżam, a tam, gdzie jadę, nie ma telewizora. Są za to liczne i ciekawsze atrakcje niż nawet najfajniejsze spoty wyborcze, których zresztą jestem fanem i nie rozumiem, o co awantury.
Komfortowa sytuacja: dużo frajdy, a cnota zachowana. Rzadkie połączenie.
Takiego komfortu wszystkim w długi weekend życzę.
Jan Pleszczyński

