Za mało rozmawiamy o życiu, jego biegu szybkim a zwłaszcza o jego końcu.
Na koniec życia trzeba przynieść Bogu całe naręcza przepięknych rzeczy. Kwiatów wysyłanych na ważne rocznice. Pożyczek udzielanych bezinteresownie przy okazji kryzysów. Godzin spędzonych przy smutnych i samotnych, co mają pieśni nudne i bolesne. Uścisków dłoni ofiarowanych wspaniałomyślnie wrogom i podłym plotkarzom.
Powstawanie z martwych nie dokonuje się hen gdzieś na jakimś niewiadomym końcu. Ocieranie łez, przebaczanie kretynom, wysłuchiwanie gorzkich żali wiecznie rozgoryczonych outsiderów, trzymanie za rękę umierających, sadzenie drzew na pustkowiach. Życie możemy dawać.
Życie możemy dawać tak często jak stać nas na wielkość, jakąś hojność, rozrzutność, rozmach duszy. Gdyby nie rozmarzona Maria Magdalena przy grobie Jezusa, nadal skazani bylibyśmy na nudę, małość i śmieszne wyrównywanie rachunków.
LITURGIA SŁOWA
(Dz 4,13-21)
Przełożeni i starsi, i uczeni widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi. Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzili się: Co mamy zrobić z tymi ludźmi? – mówili jeden do drugiego – bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię. Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.
(Ps 118,1.14-16.18.21
REFREN: Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś
Dziękuję Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.
Głosy radości z ocalenia
w namiotach sprawiedliwych:
„Prawica Pana wzniesiona wysoko,
prawica Pańska moc okazała”.
Ciężko mnie Pan ukarał,
ale na śmierć nie wydał.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.
(Ps 118,24)
Oto dzień, który Pan uczynił, radujmy się w nim i weselmy.
(Mk 16,9-15)
Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć. Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli. W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego. I rzekł do nich: Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

