KĄPAĆ SIĘ CZY MODLIĆ?

W coś takiego, jak łaska Boga, wierzy się albo nie. Wolelibyśmy jednak mieć bardziej precyzyjny instrument sięgania po łaskę Boga (zdrowie, powodzenie, bezpieczeństwo), na przykład odpowiednia ilość określonych modlitw, odbycie pielgrzymki czy konkretna liczba pokłonów we właściwą stronę.
I faktycznie co rusz spotkamy w chrześcijaństwie tzw. „niezawodne modlitwy”, których mnogość sprawia w umysłach co bardziej pobożnych pewne zamieszanie – czy odmawiać wszystkie (co nie jest takie proste, bo bardzo czasochłonne) czy też jedne (starsze) zastępować innymi (nowszymi). Przez jakiś czas różaniec dominował jako „niezawodna broń” w zyskiwaniu Bożych łask, teraz bardziej popularna (aż kusi powiedzieć – „modna”) zdaje się być koronka (do Miłosierdzia Bożego), przy okazji zajmująca o wiele mniej czasu od różańca.
Znam osoby, które „czyhają” na łaskę Boga przy każdej okazji, od rana do wieczora. Rano łowią tę łaskę na „Godzinki”, łatwo dostępne w rozgłośniach radiowych, potem odmawiają różaniec, w południe jest Anioł Pański, o piętnastej Koronka, a o 21.00 „polski” sposób na Pana Boga, czyli Apel Jasnogórski. Prócz tego oczywiście pilnują tradycji dziewięciu pierwszych piątków miesiąca i pięciu pierwszych sobót.
W wolnych chwilach (wolnych od ustalonych pobożności), można jeszcze spróbować niekonwencjonalnych sposobów, np. nowenna do świętej Rity (Ojcze nasz, trzy razy Zdrowaś Mario, raz Chwała Ojcu i jeszcze krótkie westchnienia przez dziewięć dni) albo Litania do Błogosławionej Karoliny (w pełnej wersji znajdziecie jej tekst po czytaniach w dzisiejszym odcinku Itinerarium, polecam szczególnie młodym przyjaciołom z Katolickiego Stowarzyszenia Młodzieży).
Jeżeli ktoś przypuszcza, że piszę to wszystko z przymrużeniem oka, jest w błędzie, modlę się prawie wszystkimi wspomnianymi wyżej tekstami (z wyjątkiem zbyt oryginalnych nowenn, za trudnych do spamiętania). Choć – mimo pozorów – nie przyjmuję tu mentalności wędkarza, który polując na zdobycz w rzece, raz zarzuca kukurydzę, raz pęczak, potem robaczki białe, następnie czerwone, a nie zawadzi zaryzykować na groch, pinkę lub kulki proteinowe. Może coś (ryba) na coś z tych specjałów w końcu weźmie.
W kwestii modlitw, niezawodnych nie ma żadnych. Myślę, że ich wybór jest sprawą estetyki. Pamiętam wschodnią opowieść o pewnym mnichu, co nie był w stanie nauczyć się psalmów ani różańca. Ba, nie znał nawet Ojcze nasz do końca. Kiedy tylko wypowiadał słowa „Ojcze nasz”, wpadał w tak głęboki zachwyt nad czułością i miłością Ojca, że nie mógł nic więcej wydusić z siebie.
Opowieści z dzisiejszych czytań obalają tezę, że można znaleźć jakiś pewny sposób na łaskę Bożą. Nie działa tu, skądinąd bardzo skuteczny, pieniądz (przypadek srebra i złota Naamana), nie ma znaczenia bliskość krwi i sąsiedztwo (przypadek Nazarejczyków, sąsiadów Jezusa i wdowy z Sarepty).
Myślę, że jedyna rzecz poruszająca łaskę Boga, to wiara. Oczywiście trudniej jest wierzyć (głębiej i głębiej), niż pielgrzymować do wielu świętych miejsc czy odmawiać serie litanii, nowenn i koronek. Właściwie „wiara w łaskę Boga”, to chybione stwierdzenie, należy mówić o wierze w Boga łaskawego, przychylnego człowiekowi, chętnego do dawania i to za darmo.
Co więcej, kiedy wierzymy w takiego Boga, to nie następuje jakaś zmiana w nastawieniu Boga do nas, na zasadzie – my mamy wiarę, Bóg daje łaskę. Kiedy wierzymy w takiego Boga, On uobecnia się w nas, łaska staje się mocą naszego serca. Na zewnątrz nic się nie zmienia, następuje jakościowa zmiana w nas, w sercu. A wiara ta jest tak ognista, energetyczna, świetlista, promienna i mocna, że wszystko może zdziałać, uzdrowić, odmienić, przeniknąć i zbudzić. Kiedy o Marii mówimy „łaski pełna”, pełna łaski, cóż dziwnego, że mogła w dziewictwie począć dziecko i urodzić? Zresztą, cóż to za cud, wobec choćby nawróceń prostytutek (Maria Magdalena) czy rzezimieszków (Dobry Łotr)?
Kiedy wierzysz, masz w sobie najważniejszą moc. I bez znaczenia jest wówczas czy odmówisz litanię czy też siedem razy weźmiesz kąpiel w rzece (patrz – Naaman).

LITURGIA SŁOWA

Czytanie z Drugiej Księgi Królewskiej.
Naaman, wódz wojska króla syryjskiego, miał wielkie znaczenie u swego pana i doznawał względów, ponieważ przez niego Pan spowodował ocalenie Syryjczyków. Lecz ten człowiek, dzielny wojownik, był trędowaty.
Kiedyś podczas napadu gromady Syryjczyków zabrały z ziemi Izraela młodą dziewczynę, którą przeznaczono do usług żonie Naamana. Ona rzekła do swojej pani: „O, gdyby pan mój udał się do proroka, który jest w Samarii! Ten by go wtedy uwolnił od trądu”.
Naaman więc poszedł oznajmić to swojemu panu, powtarzając słowa dziewczyny, która pochodziła z kraju Izraela.
A król syryjski odpowiedział: „Wyruszaj! A ja poślę list do króla izraelskiego”.
Wyruszył więc, zabierając ze sobą dziesięć tysięcy talentów srebra, sześć tysięcy syklów złota i dziesięć ubrań zamiennych. I przedłożył królowi izraelskiemu list o treści następującej: „Z chwilą, gdy dojdzie do ciebie ten list, wiedz, iż posyłam do ciebie Naamana, sługę mego, abyś go uwolnił od trądu”. Kiedy przeczytano list królowi izraelskiemu, rozdarł swoje szaty i powiedział: „Czy ja jestem Bogiem, żebym mógł uśmiercać i ożywiać? Bo ten poleca mi uwolnić człowieka od trądu! Tylko dobrze zastanówcie się i rozważcie, czy on nie szuka zaczepki ze mną!”
Lecz kiedy Elizeusz, mąż Boży, dowiedział się, iż król izraelski rozdarł swoje szaty, polecił powiedzieć królowi: „Czemu rozdarłeś szaty? Niechże on przyjdzie do mnie, a dowie się, że jest prorok w Izraelu”.
Przyjechał więc Naaman swymi końmi, powozem, i stanął przed drzwiami domu Elizeusza. Elizeusz zaś kazał mu przez posłańca powiedzieć: „Idź, obmyj się siedem razy w Jordanie, a ciało twoje będzie takie jak poprzednio i staniesz się czysty!” Rozgniewany Naaman odszedł, mówiąc: „Przecież myślałem sobie: Na pewno wyjdzie, stanie, następnie wezwie imienia Boga swego, Pana, poruszy ręką nad miejscem chorym i odejmie trąd. Czyż Abana i Parpar, rzeki Damaszku, nie są lepsze od wszystkich wód Izraela? Czyż nie mogłem się w nich wykąpać i być oczyszczony?”
Pełen gniewu zawrócił, by odejść. Lecz słudzy jego przybliżyli się i przemówili do niego tymi słowami: „Mój ojcze, gdyby prorok kazał ci spełnić coś trudnego, czy byś nie wykonał? O ileż więc bardziej, jeśli ci powiedział: «Obmyj się, a będziesz czysty»”.
Odszedł więc Naaman i zanurzył się siedem razy w Jordanie według słowa męża Bożego, a ciało jego na powrót stało się jak ciało małego dziecka i został oczyszczony.
Wtedy wrócił do męża Bożego z całym orszakiem, wszedł i stanął przed nim, mówiąc: „Oto przekonałem się, że na całej ziemi nie ma Boga poza Izraelem”.

Refren: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze.

Jak łania pragnie wody ze strumieni, *
tak dusza moja pragnie Ciebie, Boże.
Dusza moja Boga pragnie, Boga żywego, *
kiedyż więc przyjdę i ujrzę oblicze Boże?
Refren: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze.

Ześlij światłość i wierność swoją, *
niech one mnie wiodą,
niech mnie zaprowadzą na Twą górę świętą *
i do Twoich przybytków.
Refren: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze.

I przystąpię do ołtarza Bożego, *
do Boga, który jest moim weselem i radością,
i będę Cię wielbił przy dźwiękach lutni, *
Boże, mój Boże.
Refren: Boże mój, pragnę ujrzeć Twe oblicze.

Chwała Tobie, Słowo Boże.
Pokładam nadzieję w Panu i w Jego słowie,
u Pana jest bowiem łaska i obfite odkupienie.

Słowa Ewangelii według św. Łukasza.
Kiedy Jezus przyszedł do Nazaretu, przemówił do ludu w synagodze: „Zaprawdę powiadam wam: Żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie.
Naprawdę mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman”.
Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

Litania do Błogosławionej Karoliny

Kyrie, eleison. Chryste, eleison. Kyrie, eleison.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze, z nieba Boże, – zmiłuj się nad nami
Synu, Odkupicielu świata, Boże, – zmiłuj się nad nami
Duchu Święty, Boże, – zmiłuj się nad nami
Święta Trójco, Jedyny Boże, – zmiłuj się nad nami
Święta Maryjo ? módl się za nami
Błogosławiona Karolino ? módl się za nami
Męczennico w obronie czystości
Apostołko Krzyża Chrystusowego
Czcicielko Różańca świętego
Świadku Ewangelii
Wzorze żywej wiary
Kwiecie polskiej ziemi
Troskliwa opiekunko świątyni
Nauczycielko prawdziwej pobożności
Niestrudzona w posłudze bliźnim
Przykładzie poszanowania rodziców
Gorliwa nauczycielko dzieci
Strażniczko kościoła domowego
Przykładzie pracowitości
Przykładzie uczciwości
Apostole dobroci
Wrażliwa pocieszycielko skrzywdzonych
Światło dla zagubionych
Wzorze szczerej przyjaźni
Patronko ciężkiej pracy rolników
Patronko młodzieży
Przewodniczko w drodze do świętości
Przez zasługi Błogosławionej Karoliny Prosimy Cię Panie
O wytrwanie w wierze
O posłuszeństwo słowu Bożemu
O mądrość w podejmowaniu życiowych decyzji
O właściwe wykorzystanie darowanych nam talentów
O umiejętność dostrzegania dobra
O pokrzepienie w trudnych chwilach życia
O pocieszenie w smutkach i udrękach
O siłę ducha w chwilach zwątpień
O męstwo w znoszeniu cierpienia
O wrażliwość sumienia
O wierność Bogu, bliźnim i sobie
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – wysłuchaj nas Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata – zmiłuj się nad nami.
Módlmy się:
Wszechmogący, miłosierny Boże. Ty w bł. Karolinie dziewicy i męczennicy zostawiłeś nam świetlany przykład umiłowania modlitwy, czystości i pracy, spraw za jej wstawiennictwem, abyśmy na ziemi naśladowali jej cnoty i razem z nią radowali się wieczną nagrodą w niebie. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Comments are closed.