TAK MI DOPOMÓŻ BÓG?

Dramatycznym zaniedbaniem, a może i początkiem zaniku żywej wiary, jest zaprzestanie współpracy z Bogiem w życiu. Żywa wiara, to ta, która stanowi formę życia. Niepewną, bo ta ustala się w nieustannym przyjmowaniu Bożego oddziaływania na nas. Życie zatem w świetle żywej wiary jest wciąż projektem nieukończonym, otwartym na Boże wezwanie i korektę. Nie wiemy tak naprawdę, jakie będzie nasze życie. Jedno, co pewnego możemy rzec, to nasza wola trwania przy Bogu. Nasze „chcę”. I tyle. Wszystko inne jest w zasadzie możliwe.
Usychanie wiary zaczyna się w momencie prób skuszenia Boga do opowiedzenia się po naszej stronie. Bóg staje się narzędziem (z całym Jego arsenałem mocy i światła) naszych idei. Niebezpieczne staje się wówczas zawołanie: „Tak mi dopomóż Bóg”. Tak mi, mnie, dopomóż Bóg! Dopomóż mi Boże. To formuła podobna do „Gott mit uns”. Miejsce żywej relacji z Bogiem, zajmuje nasza idea, do realizacji której zapraszamy Boga (wszechmogącego). Stąd już bardzo niedaleko do wzywania Boga przeciwko wszystkim, którzy mają ideę inną od naszej. Wiara, żywa, przestaje być dynamiką życia, staje się ideologią wspierającą nasze wizje.
Wola współpracy z Bogiem, radykalne otwarcie naszej osoby na powiew Bożego Ducha (który „wieje tam, gdzie chce”) jest warunkiem żywej wiary. Najwspanialsza przygoda naszego życia zaczyna się wraz z gotowością poddania rewizji naszych idei na rzecz konkretnego impulsu Bożej mocy. Czy jeszcze umiesz, dziś, teraz, porzucić świat swoich wizji na rzecz Bożej obecności i Jego działania w twoim życiu?

Itinerarium , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.