NAWRÓCENIE DO SPRAW WSPÓLNYCH

Z zasłyszanego dowcipu, z babą co przychodzi do lekarza:
– Jest pan doktor?
– Nie ma, poszedł na wybory!
– Oj, jaka szkoda, bo ja właśnie przyniosłam wyniki…

Sumienność pana doktora godna naśladowania, choć na pewno jego przykład nie pociągnie tej połowy z nas, która w niedzielę nie pójdzie głosować. I chociaż zbawienie nie zależy od udziału w wyborach, pewnie przyjdzie nam szukać innego wykładu polskości niż niedawny jeszcze – Bóg, Honor, Ojczyzna. Te trzy święte sprawy, definiujące Polaków, jakoś odchodzą wraz rocznicowymi przemarszami, do lamusa. W ogóle zainteresowanie sprawami wspólnymi, przegrywa z prywatą. To jeszcze nic, że ktoś z moich młodych znajomych z niedowierzaniem przyjął informację, że istnieje na mapie Korea Północna i Południowa, a 80 procent Włochów nie wie, że już nie istnieje Czechosłowacja. Gorzej, że sprawy wspólne jawią się coraz częściej wielu ludziom jako nie „ich własne”, tylko „czyjeś”.

Trudno jest wypełnić ewangeliczne wezwanie – Jedni drugich brzemiona noście – kiedy się o innych nie wie, a ich brzemiona nawet nie staną nam w wyobraźni. Może dlatego nawrócenie musi wpierw osiągnąć wymiar – „ku innym”. Odwrócić głowę od prywatnych spraw do spraw wspólnych, w których często ważą się losy innych (i nas samych w dużym stopniu też).

Itinerarium , , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.