Kazanie na uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny
Doprawdy, zabawnie jest z tym naszym niebem. Czujemy się panami i zawiadowcami niemal całych przestrzeni ponad nami. Tymczasem niebo stroi sobie z nas żarty. Słoneczko (po naszemu, bo w istocie to jedna z gwiazd) obiega środek naszej galaktyki w jakieś circa 230 milionów lat. No, jeszcze Ziemia biega dookoła Słońca. A dookoła naszej planety Księżyc. Nasz Księżyc, jeden jedyny. Tu jesteśmy wyjątkowo upośledzeni, bo inne planety mają ich dużo więcej. Wszystko się kręci i gdzieś biega, tylko najwięksi głupcy stoją w miejscu. I myślą, że to wszystko ( i wszyscy inni ludzie!) kręci się dookoła nich.
Skoro to możliwe jakoś do poznania (dzięki teleskopom i skomplikowanej matematyce) niebo jest nieskończone i fantastycznie różnorodne, wszelkie inne nieba też warte są uwagi. Oczywiście Boże niebo (jakoś kumulujące wszelkie inne) to nie żadna kosmiczna wielkość, tylko On sam. Bliżej określając – On, Niebo i Miłość, zdają się być jedno. Nie dziwi zatem zamieszkanie Marii w niebie, bo Ona mieszkała w Nim (Bogu) od swojego „fiat”. Więcej, On też (jako Niebo i Miłość) mieszkał w niej.
Nasze niebo, to nasza miłość, ciał i dusz, myśli i uczuć, gestów i czynów, nawet oddychania i dotykania. Amen.

