30 czerwca 2005
Czy w czasie lata zajmujemy się tak bardzo sobą, że nie jesteśmy w stanie zauważyć innych obok nas? Informacja niżej , którą przytaczam za depeszą, może skłaniać do różnych wniosków, rodzi jednak na pewno pytanie o człowieka. Dwa lata temu we Włoszech wymarło pokaźne miasteczko – 20 tysięcy osób starszych – a przecież ci ludzie mieli dzieci, wnuki, krewnych, sąsiadów czy znajomych. Czy nie trzeba edukacji, która uczyłaby, że ten człowiek obok godny jest zainteresowania? Tyle rzeczy uczymy i umiemy, a między nami – czy nie jest coraz gorzej?
W środę weszło w życie nadzwyczajne rozporządzenie rządu Włoch w sprawie otoczenia opieką ludzi starszych w związku z falą upałów. Władze nie chcą dopuścić do powtórzenia tragedii sprzed dwóch lat, gdy z powodu upałów zmarło około 20 tysięcy seniorów. Dziennik “La Repubblica” podał, że we wtorek udar cieplny zabił co najmniej 18 osób, głównie ludzi starszych. Specjalny rządowy dekret nakłada na władze lokalne obowiązek sprawdzenia sytuacji życiowej wszystkich mieszkańców, którzy ukończyli 65 lat; czy mieszkają sami, czy otrzymują niezbędną pomoc, czy ktoś się nimi zajmuje, czy potrzebują opieki medycznej. Zapewnienie wszelkiej tego typu pomocy leży w gestii samorządów. Polecono im również przygotowanie odpowiedniej liczby miejsc w szpitalach i w domach opieki.
Według wstępnych szacunków od początku tegorocznej fali upałów w wyniku różnego rodzaju powikłań, głównie kardiologicznych, zmarło 17 starszych osób. Prawie wszystkie ofiary mieszkały same.

