Dzisiejsza Ewangelia (Mk 9,30-37) to krótki reportaż z codziennego życia pierwszej „parafii”, apostolskiej. Posprzeczali się między sobą o to, kto z nich jest największy. Jezus nie poszedł na arbitraż, nie zarządził plebiscytu ani referendum. Podał tylko zasadę – nie z tego świata – jak chcesz być na topie, zostań ostatnim i sługą wszystkich.
Wikłamy się w koszmarne awantury ze światem i ludźmi, dochodzimy swoich praw, walczymy zaciekle o piędź uznania i poklasku, przepychamy się łokciami, by zdobyć jakiś laur. Takie jest życie.
Takie jest życie. I będzie takie, jeżeli nie rozejrzymy się za prawdą nie z tego świata. Co jest z tego świata, to znamy i wiemy. I wiemy też co się da zbudować – wyścig szczurów, walkę klas czy casting kształtnych linii i bicepsów.
Sięgnąć trzeba poza ten świat. Tak jak się otwiera okna by wpuścić świeże powietrze do pokoju w zaduchu. Im szybciej otworzysz swoje okna, tym lepiej będzie na tym naszym świecie.

