Ryzykowne jest stwierdzenie, że Jezus miał wyjątkowy dar kontaktu z prostytutkami, celnikami i złodziejami. Poruszał się tam – jak np. dziś w Ewangelii J 8,1-11 – gdzie przyzwoici ludzie się nie zapuszczają. Znajdował człowieka tam, gdzie my widzielibyśmy tylko podłość, dno, zeszmacenie i świństwo. Co więcej, tam najpiękniej kiełkowała świętość.
Nie ma ludzi godnych pogardy i odrzucenia. Póki jest choć jeden taki człowiek na naszym horyzoncie, nawet nie liznęliśmy Ewangelii.

