PRZYCIĄGANIE NIEBIESKIE

Jak dobrze, że mamy do kogo wrócić. I że ktoś na nas czeka mimo wszystko. I że ktoś, bez względu na naszą przeszłość, szuka nas.

Zagubieni, opuszczeni, sami i samotni, niestety tak coraz częściej opisuje się nasze pokolenie. Jednak pragnienie Boga, które narodziłoby się jedynie z doświadczenia własnej pustki, byłoby płytkie i niejako wymuszone.

Dopiero obraz Kogoś, kto z tęsknotą na nas czeka, kto szuka nas i chce naszego szczęścia, może być podstawą sensownej więzi z Bogiem. W miłości, którą Bóg okazuje nam przez radosne oczekiwanie na nas, i troskliwe szukanie, jest magnes. To Jego miłość wyciąga nas z „obcych krain” i innych stref zagubienia.

Grawitacja, przyciąganie ziemskie, sprawia, że spadamy na ziemię, tak jak każdy owoc z drzewa czy rzucony w górę kamień. Może cała sztuka wiary polega na tym, aby pozwolić sobie na Boże przyciąganie!

LITURGIA SŁOWA

(Wj 32,7-11.13-14)
Gdy Mojżesz przebywał na górze Synaj, Bóg rzekł do niego: Zstąp na dół, bo sprzeniewierzył się lud twój, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej. Bardzo szybko odwrócili się od drogi, którą im nakazałem, i utworzyli sobie posąg cielca ulanego z metalu i oddali mu pokłon, i złożyli mu ofiary, mówiąc: Izraelu, oto twój bóg, który cię wyprowadził z ziemi egipskiej. I jeszcze powiedział Pan do Mojżesza: Widzę, że lud ten jest ludem o twardym karku. Zostaw Mnie przeto w spokoju, aby rozpalił się gniew mój na nich. Chcę ich wyniszczyć, a ciebie uczynić wielkim ludem. Mojżesz jednak zaczął usilnie błagać Pana, Boga swego, i mówić: Dlaczego, Panie, płonie gniew Twój przeciw ludowi Twemu, który wyprowadziłeś z ziemi egipskiej wielką mocą i silną ręką? Wspomnij na Abrahama, Izaaka i Izraela, Twoje sługi, którym przysiągłeś na samego siebie, mówiąc do nich: Uczynię potomstwo wasze tak liczne jak gwiazdy niebieskie, i całą ziemię, o której mówiłem, dam waszym potomkom, i posiądą ją na wieki. Wówczas to Pan zaniechał zła, jakie zamierzał zesłać na swój lud.

(Ps 51,3-4.12-13.17.19)
REFREN: Wstanę i wrócę do mojego ojca

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Stwórz, o Boże, we mnie serce czyste
i odnów we mnie moc ducha.
Nie odrzucaj mnie od swego oblicza
i nie odbieraj mi świętego ducha swego.

Panie, otwórz wargi moje,
a usta moje będą głosić Twoją chwałę.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

(1 Tm 1,12-17)
Dzięki składam Temu, który mię przyoblekł mocą, Chrystusowi Jezusowi, naszemu Panu, że uznał mnie za godnego wiary, skoro przeznaczył do posługi mnie, ongiś bluźniercę, prześladowcę i oszczercę. Dostąpiłem jednak miłosierdzia, ponieważ działałem z nieświadomością, w niewierze. A nad miarę obfitą okazała się łaska naszego Pana wraz z wiarą i miłością, która jest w Chrystusie Jezusie. Nauka to zasługująca na wiarę i godna całkowitego uznania, że Chrystus Jezus przyszedł na świat zbawić grzeszników, spośród których ja jestem pierwszy. Lecz dostąpiłem miłosierdzia po to, by we mnie pierwszym Jezus Chrystus pokazał całą wielkoduszność jako przykład dla tych, którzy w Niego wierzyć będą dla życia wiecznego. A Królowi wieków nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu – cześć i chwała na wieki wieków! Amen.

(2 Kor 5,19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania.

(Łk 15,1-32)
Zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi. Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Któż z was, gdy ma sto owiec, a zgubi jedną z nich, nie zostawia dziewięćdziesięciu dziewięciu na pustyni i nie idzie za zgubioną, aż ją znajdzie? A gdy ją znajdzie, bierze z radością na ramiona i wraca do domu; sprasza przyjaciół i sąsiadów i mówi im: Cieszcie się ze mną, bo znalazłem owcę, która mi zginęła. Powiadam wam: Tak samo w niebie większa będzie radość z jednego grzesznika, który się nawraca, niż z dziewięćdziesięciu dziewięciu sprawiedliwych, którzy nie potrzebują nawrócenia. Albo jeśli jakaś kobieta, mając dziesięć drachm, zgubi jedną drachmę, czyż nie zapala światła, nie wymiata z domu i nie szuka staranne, aż ją znajdzie. A znalazłszy ją, sprasza przyjaciółki i sąsiadki i mówi: Cieszcie się ze mną, bo znalazłam drachmę, którą zgubiłam. Tak samo, powiadam wam, radość powstaje u aniołów Bożych z jednego grzesznika, który się nawraca. Powiedział też: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedzał ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

CODZIENNA TROSKA O POKÓJ

w rocznicę ataku na World Trade Center

Są daty ważne, może nie tylko dla mnie. Daty, które pamiętam, myślę nad nimi i próbuję zrozumieć ich sens.

Trzynasty grudnia 1981. Pierwszy września 1939. Szesnasty października 1978. Jedenasty września 2001. Stan wojenny, początek Drugiej Wojny Światowej, wybór Polaka na papieża, atak terrorystyczny na Amerykę, World Trade Center.

Czytam o szalonych pomysłach pastora z Florydy (chciał dziś spalić publicznie Koran). Czytam także o zamachu na bazarze we Władykaukazie, w Osetii Północnej, sprzed dwóch dni.

Mam wrażenie, że w skali globalnej, nikt do końca nie panuje nad możliwościami niszczenia na ogromną skalę. Dziewięć lat temu uświadomiłem sobie (po ataku na World Trade Center), że zło ma gigantyczne pole do działania. Tak wspaniałe rzeczy, jak Internet, sms, mail, karty bankowe, to wszystko może być użyte przeciwko ludziom.

W możliwościach współczesnej technologii upatruję także źródła nadziei. Równie szybko i dokładnie możemy dziś rozsyłać rozkazy o zagładzie setki ludzi, jak i zaproszenia do Światowego Dnia Miłości, jeśli taki ktoś ogłosi.

Na przekór malkontentom i pesymistom, wierzę w lepsze czasy. Dziś modlę się za trzy tysiące ofiar w Ameryce (sprzed 9 lat), z nadzieją, że nigdy się podobna tragedia nie powtórzy. Przy rocznicach takich jak dzisiejsza, mam przeczucie, że wciąż musimy, każdy na swoim własnym podwórku, mnożyć ciepło, ożywiać solidarność, przełamywać się ku dobru, zachowywać pokój i wzmagać przebaczenie. Przecież nawet małe fale złości, gniewu, zawiści, wrogości i pogardy mogą złączyć się w jakiś katastrofalny strumień zła. Zło dobrem zwyciężaj, to codziennie jest naszą misją.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

JEŚLI

Jeśli coś jest dla ciebie naprawdę ważne, zrób to szybko, zaraz, dzisiaj, jutro będzie być może za późno. Albo w ogóle niemożliwe.

Jeśli ktoś jest dla ciebie naprawdę ważny, daj mu to odczuć dziś, zrozum, że nie masz wieczności do dyspozycji.

Itinerarium , , , , , , ,

STRZAŁ W STOPĘ DUSZPASTERSKĄ

Jak to się ładnie mówi, strzelam sobie chyba w stopę. Mam nadzieję, że przeżyję a i wy dobrze pojmiecie przesłanie.

Jeden z młodych ludzi zapytał mnie ostatnio (zresztą nie on pierwszy), czy źle zrobił, a może nawet zgrzeszył, bo wyszedł w połowie kazania. Kazanie było jak słynna zupa na winie (co się nawinie, to do garnka), z wieloma niesmacznymi wkładkami politycznymi.

Udzieliłem, mam nadzieję, że pod wpływem nieziemskiego natchnienia, następującej rady duszpasterskiej:

– Chłopie! Jasne, że dobrze zrobiłeś! Pan Bóg tego nie słucha, a ty masz się katować?

Itinerarium , , , , , , ,

WEWNĄTRZ NAS ON

kazanie na święto Narodzenia
środa 8 września 2010

Bardzo stare święto dziś obchodzimy, stare, bo znane już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa. Wpierw narodzenie Marii świętowano w Jerozolimie i Konstantynopolu, potem również na Zachodzie.

W dawniejszej Polsce czekało się do 8 września z orką i siewem, aby wrzucać w ziemię nasiona pobłogosławione właśnie w tym dniu. Górale zwali ten dzień Zitosiewna, ponieważ od tego dnia zasiewano dopiero żyto. Często także dożynki odbywały się 8 września. W niektórych stronach Polski zachował się zwyczaj dodawania do ziarna siewnego nasion poświęconych 15 sierpnia (Matki Bożej Zielnej), a także kropienia wodą święconą rąk przed siewem. Pierwszą garść poświęconego zboża rzucali w rolę w formie znaku krzyża, dodając: „W imię Boskie”.

Niezwykle ładna jest także modlitwa poświęcenia ziarna siewnego i nasion, odmawiana dziś w kościołach (głównie na wsiach):

Boże, Ty sprawiasz, że wszystkie nasiona wpadłszy w ziemię obumierają, aby wydać plony, które dają radość siewcy i chleb głodnemu. Prosimy Cię, pobłogosław te ziarna i inne nasiona, zachowaj je przed gradem, powodzią, suszą i wszelką szkodą, a ziemię użyźniaj rosą z nieba, aby rośliny z nich wyrosłe wydały obfite plony. Spraw też, abyśmy za przykładem Najświętszej Maryi Panny, która słuchała słowa Twojego i strzegła owocnie w sercu, przynosili plon stokrotny przez naszą wytrwałość w pełnieniu Twojej woli. Udziel nam tego przez zasługi Najświętszej Dziewicy, której narodziny dziś obchodzimy.

Przypominam to wszystko, mając świadomość, że dla większości z nas tradycje ludowej pobożności są odległe. Zawierają jednakże bardzo piękne przesłanie, pewność, że Bóg ma wiele do czynienia z tym, co ziemskie, powszednie. On jest gdzieś wewnątrz naszych ludzkich trosk i zajęć. Interesuje go ziarno wpadające w ziemię i owocujące kłosem, z którego potem powstaje mąka i chleb, podziela ludzki niepokój o susze, powodzie i grad.

On jest także wewnątrz naszych dzisiejszych spraw, kiedy klikamy w klawiaturę komputera czy komórki, kiedy martwimy się rosnącymi cenami chleba i warzyw i rozliczamy PIT-y. To przeczucie bliskości Boga nadaje sens naszej pracy, mozolnie spełnianym obowiązkom, niepokojom i obawom. Wewnątrz nas i naszego życia jest Ktoś, dzięki Komu jesteśmy bezpieczni i bezwzględnie kochani.

LITURGIA SŁOWA

(Mi 5,1-4a)
A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie Mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności. Przeto [Pan] wyda ich aż do czasu, kiedy porodzi mająca porodzić. Wtedy reszta braci Jego powróci do synów Izraela. Powstanie On i paść będzie mocą Pańską, w majestacie imienia Pana Boga swego. Osiądą wtedy, bo odtąd rozciągnie swą potęgę aż po krańce ziemi. A On będzie pokojem.

lub

(Rz 8,28-30)
Wiemy, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra, z tymi, którzy są powołani według [Jego] zamiaru. Albowiem tych, których od wieków poznał, tych też przeznaczył na to, by się stali na wzór obrazu Jego Syna, aby On był pierworodnym między wielu braćmi. Tych zaś, których przeznaczył, tych też powołał, a których powołał – tych też usprawiedliwił, a których usprawiedliwił – tych też obdarzył chwałą.

(Ps 13,6)
REFREN: Duch mój się raduje w Bogu, Zbawcy moim

Ja zaś zaufałem Twemu miłosierdziu,
niech się moje serce cieszy z Twej pomocy.
Będę śpiewał Panu,
który obdarzył mnie dobrem.

Szczęśliwa jesteś, Najświętsza Panno Maryjo, i godna wszelkiej chwały, bo z Ciebie narodziło się słońce sprawiedliwości, Chrystus, który jest naszym Bogiem.

(Mt 1,1-16.18-23)
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci; Juda zaś był ojcem Faresa i Zary, których matką była Tamar. Fares był ojcem Ezrona; Ezron ojcem Arama; Aram ojcem Aminadaba; Aminadab ojcem Naassona; Naasson ojcem Salmona; Salmon ojcem Booza, a matką była Rachab. Booz był ojcem Obeda, a matką była Rut. Obed był ojcem Jessego, a Jesse ojcem króla Dawida. Dawid był ojcem Salomona, a matką była /dawna/ żona Uriasza. Salomon był ojcem Roboama; Roboam ojcem Abiasza; Abiasz ojcem Asy; Asa ojcem Jozafata; Jozafat ojcem Jorama; Joram ojcem Ozjasza; Ozjasz ojcem Joatama; Joatam ojcem Achaza; Achaz ojcem Ezechiasza; Ezechiasz ojcem Manassesa; Manasses ojcem Amosa; Amos ojcem Jozjasza; Jozjasz ojcem Jechoniasza i jego braci w czasie przesiedlenia babilońskiego. Po przesiedleniu babilońskim Jechoniasz był ojcem Salatiela; Salatiel ojcem Zorobabela; Zorobabel ojcem Abiuda; Abiud ojcem Eliakima; Eliakim ojcem Azora; Azor ojcem Sadoka; Sadok ojcem Achima; Achim ojcem Eliuda; Eliud ojcem Eleazara; Eleazar ojcem Mattana; Mattan ojcem Jakuba; Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów . A stało się to wszystko, aby się wypełniło słowo Pańskie powiedziane przez Proroka: Oto Dziewica pocznie i porodzi Syna, któremu nadadzą imię Emmanuel, to znaczy: Bóg z nami.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

MILION PROSTYCH RZECZY

Jest milion prostych i drobnych rzeczy, nie wymagających wielkiego nakładu sił, a wielce pożytecznych dla innych i dających satysfakcję nam samym.

Wymienię trzy, dalej listę wypełnić możecie przecież sami. Najpierw zachęcałbym do jak najczęstszego uśmiechu, rodaczka nasza święta Urszula Ledóchowska, pisała, że uśmiech na twarzy wskazuje na kochającego nas Boga. Nawet jak w to nie wierzycie, co wam szkodzi? Myślę, że w ponurych czasach gonitwy za kasą, pośpiechu i pustki, uśmiechy są jak niespodzianie ofiarowane kwiaty.

Wyłączać jak najczęściej telewizor, to druga prosta rzecz. Słusznie o nim się mówi, że to złodziej czasu, a my hodujemy tego złodzieja we własnych domach i żywimy go swoimi mózgami. Gdybyś potrafił oglądać o godzinę mniej dziennie to płaskie badziewie, i gdyby tak wielu z nas potrafiło, znalazłby się czas na piękne rozmowy, fantazje w miłości i zbawienne bywanie w sobie samym.

Rzecz trzecia, zaprzyjaźnić się jeszcze bliżej ze słówkiem „dziękuję”, mówić je głośniej, częściej, czulej, wyraźniej, najlepiej w triadzie: „Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!”

Bardzo wam dziękuję, że chcieliście przeczytać ten tekst. Do jutra!

Itinerarium , , , , , , , ,

ŻEBY SIĘ NIE WLEKŁO ŻYCIE

Jedna z moich polonistek nisko oceniała wypracowania rozwlekłe, tłumacząc, że krótko i zwięźle jest najlepiej.

Pal diabli rozwlekłe wypracowania, gorzej jak komuś życie się wlecze, syczy nudą i mielizną. Jeśli uczciwie poddacie analizie swoje życie, bez trudu znajdziecie w nim mnóstwo rzeczy niepotrzebnych. Niepotrzebnych rozmów, spotkań, wizyt, wyjazdów, wydatków i oczywiście przedmiotów. Wciągają nas puste i złe rozmowy, tracimy czas na nic nie warte spotkania. Dużo wydaliśmy na bzdety i głupoty, z naszych szaf możemy spokojnie wyrzucić połowę ubrań i tyleż samo butów. Wszystko przez to, że nie mamy nawyku pilnowania się i odrzucania tego, co zupełnie niepotrzebne. To jedna z przyczyn, dlaczego życie się nam wlecze.

Druga jest taka, że wciąż nie robimy tego, co powinniśmy robić, a jedynie dryfujemy w przypadkowych konstelacjach zdarzeń. A całkiem poważna część z nas, jeszcze nie zadała sobie trudu ustalenia, co jest dla nas ważne. A to warunek konieczny, aby zacząć żyć według tego, co ważne.

Dobre i mądre życie, ma rytm i tempo wyznaczane przez rzeczy potrzebne i ważne. Takie życie chwali samo przez się Pana Boga, ludziom daje wiele pożytku a i nam przynosi wielką uciechę.

Itinerarium , , , , ,

PORZUCIĆ WSZYSTKO

kazanie na 23 niedzielę zwykłą
5 września 2010

Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem. Słyszymy to dziś i jasne, że szukamy, jakby tu niezbyt dosłownie i serio potraktować przesłanie Chrystusa.

Oczywiste jest, że nie pozostawimy naszych żon, mężów, dzieci, wnuków, matek, ojców i rodzeństwa. Nie wyrzucimy telewizorów, komputerów, nie pozbędziemy się mieszkań i łazienek.

Myślę, że nie umiemy odgadnąć centrum dziejów. Organizujemy sobie życie wokół spraw i rzeczy, których sens jest kruchy. Nie przetrwamy w domach, nawet w cudownych i okazałych willach. Nie przetrwamy w ludziach, choć budujemy czasem wyjątkowe relacje.

Centrum dziejów jest Jezus Chrystus. Również naszych dziejów i naszego krótkiego życia. Bez Niego możemy się łudzić, że coś mamy i kogoś mamy. Zasada „wszystko albo nic”, w Ewangelii jest nader oczywista. Wszystko to Jezus Chrystus. Dlatego mamy wezwanie do porzucenia wszystkiego innego. W najgłębszym miejscu nas samych jest miejsce tylko dla Jezusa Chrystusa.

LITURGIA SŁOWA

(Mdr 9,13-18b)
Któż z ludzi rozezna zamysł Boży albo któż pojmie wolę Pana? Nieśmiałe są myśli śmiertelników i przewidywania nasze zawodne, bo śmiertelne ciało przygniata duszę i ziemski przybytek obciąża lotny umysł. Mozolnie odkrywamy rzeczy tej ziemi, z trudem znajdujemy, co mamy pod ręką – a któż wyśledzi to, co jest na niebie? Któż poznał Twój zamysł, gdyś nie dał Mądrości, nie zesłał z wysoka Świętego Ducha swego? I tak ścieżki mieszkańców ziemi stały się proste, a ludzie poznali, co Tobie przyjemne, a wybawiła ich Mądrość.

(Ps 90,3-6.12-14.17)
REFREN: Panie, Ty zawsze byłeś nam ucieczką

Obracasz w proch człowieka
i mówisz: „Wracajcie, synowie ludzcy”.
Bo tysiąc lat w Twoich oczach
jest jak wczorajszy dzień, który minął,
albo straż nocna.

Porywasz ich, stają się niby sen poranny,*
jak trawa, która rośnie:
rankiem zielona i kwitnąca,
wieczorem więdnie i usycha.

Naucz nas liczyć dni nasze,
byśmy zdobyli mądrość serca.
Powróć, o Panie, jak długo będziesz zwlekał?*
Bądź litościwy dla sług Twoich!

Nasyć nas o świcie swoją łaską,
abyśmy przez wszystkie dni nasze mogli się radować i cieszyć.
Dobroć Pana Boga naszego niech będzie nad nami
i wspieraj pracę rąk naszych,
dzieło rąk naszych wspieraj.

(Flm 9b-10.12-17)
Jako stary Paweł, a teraz jeszcze więzień Chrystusa Jezusa – proszę cię za moim dzieckiem – za tym, którego zrodziłem w kajdanach, za Onezymem. Jego ci odsyłam; ty zaś jego, to jest serce moje, przyjmij do domu! Zamierzałem go trzymać przy sobie, aby zamiast ciebie oddawał mi usługi w kajdanach /noszonych dla/ Ewangelii. Jednakże postanowiłem nie uczynić niczego bez twojej zgody, aby dobry twój czyn był nie jakby z musu, ale z dobrej woli. Może bowiem po to oddalił się od ciebie na krótki czas, abyś go odebrał na zawsze, już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata umiłowanego. /Takim jest on/ zwłaszcza dla mnie, ileż więcej dla ciebie zarówno w doczesności, jak w Panu. Jeśli więc się poczuwasz do łączności ze mną, przyjmij go jak mnie!

(Ps 119,135)
Okaż Twemu słudze światło swego oblicza i naucz mnie Twoich ustaw.

(Łk 14,25-33)
Wielkie tłumy szły z Jezusem. On zwrócił się i rzekł do nich: Jeśli kto przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie nosi swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem. Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby założył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć. Albo który król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestoma tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju. Tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem.

Itinerarium , , , , ,

SUPLEMENT DO RADOŚCI

Zasłyszałem tę historię, myślę nawet, że może być zmyślona, ale jest zabawna i pouczająca. Dla wszystkich, którzy tak bardzo przejmują się słowami i prawem.

Jak już ktoś słyszał te opowieść, niech czyta od razu drugą część. Pewien młody policjant spacerując na służbie po swoim rejonie, natknął się na samochód zaparkowany metr za znakiem zatrzymywania i postoju, czyli tam gdzie już nie można. W środku siedziała młoda kobieta. Policjant podszedł, grzecznie przedstawił się i łagodnym tonem zapytał:
– Czy pani wie, jaki znak się tam znajduje? – wskazał na feralny znak.
A młoda pani szofer, uśmiechnęła się i zaintrygowana pogawędką odrzekła:
– Ja? Nie wiem! Ale może pan zapytać w kiosku, może oni wiedzą…

Wszystko skończyło się pouczeniem, choć pani szofer chyba do końca nie była przekonana, że jakiś znak coś jej nakazuje lub zakazuje.

Parę dni temu obserwowałem na dość zatłoczonej uliczce śmieszną scenkę. Manewrowały dwie panie, w bardzo przyzwoitych autach. Samochody stały naprzeciwko siebie, a panie za pomocą gestykulacji usiłowały wytłumaczyć sobie , jak bezkolizyjnie przejechać. Pierwsza z nich zdawała się mówić (tylko gestykulacją):
– Wycofaj się! Ja wyjadę, a ty potem wjedziesz tutaj!
Druga odpowiadała, także przy pomocy ruchów rąk i wyrazu twarzy:
– Nie! Zjedź trochę na prawo, a ja się przecisnę!
– Nie dam rady, za ciasno!
– Spróbuj, powoli się uda!
– Ani myślę, zahaczę o coś, jest za ciasno!

Odchodziłem, a miny i gesty pań, zdawały się mówić:
– Trudno, jak nie chcesz, to nie!

Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby trafiło na facetów? Otworzyliby okna i na całą uliczkę wykrzykiwaliby, jakim beznadziejnym kierowcą jest ten drugi. Fruwałyby przekleństwa, a niewykluczone, że panowie jak nastroszone koguty stanęliby naprzeciw siebie. A panie? Kulturalnie, tylko gesty i miny, i to w dialogu.

Przeceniamy rolę znaków i słów, zupełnie inaczej można sobie radzić w życiu. Przede wszystkim należy luźno podchodzić do życia, nie tracić poczucia humoru i pogody ducha. I sprawnie manewrować na zatłoczonych uliczkach.

Itinerarium , , , , , , , , , , ,

RADOŚCI RÓŻNE

Pan Bóg zadbał o różnorodność radości dla nas, tylko my mamy słabe wyczucie tych darów.

Ostrzejszy wiatr wczesnojesienny, jaki ochoczo muska nasze głowy od kilku dni, w istocie posłany jest nam na rozganianie smutnych myśli. A zacinający deszcz wrześniowy obmywa troski z serc.

Słońce, to figlarz, który w celu psot, skrywa się obecnie za parawanem chmur. I to należy zrozumieć, bo każdy z nas był (jest?) psotnikiem. Mgły urozmaicają krajobrazy, nadając im znaczną powagę i dostojeństwo.

I to wszystko jest dla naszej radości, podobnie jak ciepło i promienność słoneczka, które zaraz powrócą. Gdybyśmy jednak nie widzieli tych wszystkich radości, Pan Bóg postawił koło nas ludzi. Dzieci, które się głośno śmieją. Setki ładnych piosenek, w których panie i panowie wyczyniają prawdziwe cuda. Dobre kawały (nawet stare), które opowiadają luzacy. Ludzie, którzy parzą nam herbatkę i zapraszają na nią. Stary zegarmistrz, który dokładnie wie, jak naprawić sprężynę i wszystko inne. Pan kierowca, który hamuje przed kałużą (znam takich!).

Są jeszcze stare kościoły, nieźle zachowane zamki, dworki i pałace, poważne kamienice, zadbane kredensy i duże fotele, szafy odkurzone i półki z książkami. Jak się umie na nie popatrzeć, to sama radość.

I jeszcze te nowe telefony, szybko dające kontakt z całym światem, zdjęcia, które śmigają z kontynentu na kontynent. A jakby się ktoś całkiem zamroczył, niech popatrzy w lustro, jeszcze jedna radość. Że żyjemy. Że mówimy. Że rozumiemy. Że marzymy. Że wierzymy. Że chodzimy i biegamy. Że czujemy i pragniemy. Że gwiżdżemy i nucimy. Że słyszymy i oddychamy. Że kochamy.

Itinerarium , , , , , , , , , , , , , , , ,