Środa 9 lutego 2011
Tłumaczyłem małej dziewczynce co się wydarzyło w Bożym Narodzeniu i w ogóle o co chodzi w zbawieniu.
I powiedziałem, że to mniej więcej tak jak w bajce o księciu, którego pocałunki odmieniają brzydkie żaby w piękne księżniczki.

Środa 9 lutego 2011
Tłumaczyłem małej dziewczynce co się wydarzyło w Bożym Narodzeniu i w ogóle o co chodzi w zbawieniu.
I powiedziałem, że to mniej więcej tak jak w bajce o księciu, którego pocałunki odmieniają brzydkie żaby w piękne księżniczki.
Wtorek 8 lutego 2011
Żyło sobie młode małżeństwo. Żyło i robiło różne biznesy, i on i ona. Wzajemnie pożyczali sobie pieniądze, brali kredyty raz na jedno raz na drugie, podpisywali między sobą umowy, zobowiązania, deklaracje i przekazywali zadatki w swoich firmach. I jak to w rzeczywistości, a nie w bajce, wszystko szło dobrze, aż związek się zaczął rozpadać i rozpadł całkowicie.
Historia jak najbardziej prawdziwa i jak najbardziej tragiczna, a dla mnie, i jak myślę dla wielu z was, pouczająca. Póki związek trwał, nie dbali za bardzo o faktury, dowody wpłat i wypłat, rachunki i paragony. Ot, po prostu, nie zakładali, że kiedyś mogą się przydać. Przy rozwodzie kompetentni prawnicy zaczęli dochodzić praw swoich klientów i okazało się, że (były) mąż nie może udowodnić, jak wiele pieniędzy zainwestował w różne wspólne interesy i ostatecznie dostał dużo mniej niż (była) żona. Specjalista od prawa skomentował tę sytuację mniej więcej tak:
– W małżeństwie jest moje, twoje i nasze. Trzeba wiedzieć, co jest czyje i mieć na to faktury, paragony i odpowiednie kwity. Pan Henryk jest sam sobie winien, bo nie zbierał żadnych dokumentów i nie może udowodnić ile faktyczne pieniędzy zainwestował w małżeńskie biznesy. Mógł o tym wcześniej pomyśleć.
Tyle wyczytałem w ciekawym artykule i interesującym komentarzu. I pomyślałem sobie, że wielu młodych ludzi w niewinnej beztrosce nie zbiera dokumentów, dowodzących ich inwestycji we wspólne życie. Otumanieni miłością, nie biorą faktur za narzeczeńskie kiście róż ofiarowane wybrankom, nie gromadzą paragonów za seanse filmowe fundowane przed i po ślubie. Nie dbają także o precyzyjne rozliczenie wydatków związanych z zakupami pierścionków zaręczynowych, obrączek, bukietów ślubnych, sukien i garniturów. Lecą do ołtarza bez rozliczania kto zapłacił i z jakiego konta za przyjęcie weselne, kto regulował w zakrystii „ofiarę” i kto dogadywał (i za ile) orkiestrę. Potem w dalszych powiewach uczuć nie księgują kosztów kołyski, pieluch i smoczków. A powinni, bo potem jakiś mądry adwokat wytknie im, że mogli wcześniej o tym pomyśleć.
Młodzi są naiwni, myślą, że jak powiedzą „i że cię nie opuszczę aż do śmierci”, to wszystko załatwione. Guzik prawda! A gdzie rachunki, faktury, paragony i potwierdzenia przelewów? Trzeba o tym pomyśleć zawczasu!
PS. Choć to nie moja fucha, ale jestem człek życzliwy, zachowałem nazwę kancelarii adwokackiej, która doradzi (niedrogo) co, jak i od kiedy należy zbierać na wszelki wypadek.
Poniedziałek 7 lutego 2011
Czego sobie człowiek nie wymarzy, to mu nigdy się nie zdarzy. Poza bólem zęba, naturalnie.
Tylko w głowie mamy zapory przed szczęściem, spełnieniem i miłością. Martwimy się o pieniądze, mieszkania, przedmioty i ludzi. Od tego, od nich, zależy nasze szczęście, myślimy. Błędnie.
Co człowiek sobie wymarzy, to mu się na pewno zdarzy. Warto wypróbować.
Nie wiem, jak to jest z innymi, ale ja dołączyłem do społeczności facebookowej głównie ze strachu. Tak naprawdę wcale nie chodziło mi o kontakty, znajomych, ciekawe linki, ani autokreację. Po prostu przestraszyłem się, że pojawiła się kolejna rzecz, której nie rozumiem i nie potrafię obsługiwać. Że znowu zostaję w tyle. Że nie nadążam. Że za chwilę będzie kolejna nowinka cywilizacyjna, zupełnie już dla mnie niedostępna. Że choć bardzo chciałbym, to nie mogę zatrzymać się na etapie kartki, wiecznego pióra i książki. Umiejętność poruszania się na fb traktuję trochę tak, jak umiejętność prowadzenia samochodu. Trzeba i tyle.
Ponieważ bardzo łatwo wpadam we wszelkie nałogi, fb także mnie wciągnął. Prawie każdego dnia tam zaglądam i zwykle znajduję coś ciekawego. A czasem nie tylko ciekawego, ale i pouczającego. Albo coś, co potwierdza to, o czym i tak sam wiem, ale wolałbym, żebym było inaczej. Najgorsze są właśnie takie potwierdzenia. I tak było ostatnio.
Pewna moja znajoma, nie tylko facebookowa, jest wybitną dziennikarką, moim – i nie tylko moim – zdaniem jedną z najlepszych w Polsce. Na fb ma mnóstwo znajomych, bo każdy chce być jej znajomym. W końcu to, jakich mamy znajomych buduje nasz image. Ostatnio przyznała się, że ma poważne problemy z pewnymi możnymi tego świata. I że czuje wokół siebie czarną propagandę. I że ta propaganda jest skuteczna. Dołączyła kilka linków do publikacji, przez które ma dziś kłopoty.
W ciągu jednego dnia straciła około 50 znajomych. Znikli. Rozmyli się. Tak jakby ich nigdy nie było.
Myślę, że tak samo jest w realu.
Jan Pleszczyński
* Dość lekkomyślnie obiecałem pewnej znajomej, że napiszę kruchtę specjalnie dla niej. Trochę usprawiedliwia mnie to, że składając obietnicę miałem nieco zmącony stan umysłu. Ale tylko trochę, więc nie ma co szukać wymówek. Słowo się rzekło, ta kruchta jest dla G.
Kazanie na piątą niedzielę zwykłą
6 lutego 2011
Jestem światłem dopóki dzielę się chlebem i karmię nadzieją przygnębionych. Dziś także mogę rozbłysnąć.
PS. Kazanie w wersji dźwiękowej zamieściłem na www.itinerarium.pl
LITURGIA SŁOWA
(Iz 58,7-10)
Dziel swój chleb z głodnym, wprowadź w dom biednych tułaczy, nagiego, którego ujrzysz, przyodziej i nie odwrócić się od współziomków. Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza i szybko rozkwitnie twe zdrowie. Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie, chwała Pańska iść będzie za tobą. Wtedy zawołasz, a Pan odpowie, wezwiesz pomocy, a On [rzeknie]: Oto jestem! Jeśli u siebie usuniesz jarzmo, przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie, jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu i nakarmisz duszę przygnębioną, wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach, a twoja ciemność stanie się południem.
(Ps 112,4-9)
REFREN: Wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych
On wschodzi w ciemnościach jak światło dla prawych,
łagodny, miłosierny i sprawiedliwy.
Dobrze się wiedzie człowiekowi, który z litości pożycza,
i swymi sprawami zarządza uczciwie.
Sprawiedliwy nigdy się nie zachwieje
i pozostanie w wiecznej pamięci.
Nie przelęknie się złej nowiny,
jego mocne serce zaufało Panu.
Jego wierne serce lękać się nie będzie.
Rozdaje i obdarza ubogich;
jego sprawiedliwość będzie trwała zawsze,
wywyższona z chwałą będzie jego potęga.
(1 Kor 2,1-5)
Bracia, przyszedłszy do was, nie przybyłem, aby błyszcząc słowem i mądrością dawać wam świadectwo Boże. Postanowiłem bowiem, będąc wśród was, nie znać niczego więcej, jak tylko Jezusa Chrystusa, i to ukrzyżowanego. I stanąłem przed wami w słabości i w bojaźni, i z wielkim drżeniem. A mowa moja i moje głoszenie nauki nie miały nic z uwodzących przekonywaniem słów mądrości, lecz były ukazywaniem ducha i mocy, aby wiara wasza opierała się nie na mądrości ludzkiej, lecz na mocy Bożej.
(J 8,12b)
Ja jestem światłością świata. Kto idzie za Mną, będzie miał światło życia.
(Mt 5,13-16)
Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.
Sobota 5 lutego 2011
Jeden pan poskarżył się pisemnie (słyszałem to na własne uszy w radiu!) zarządowi bogatego banku, że musiał długo stać w kolejce do kasy, a personel bankowy odmówił mu możliwości skorzystania z toalety. Pan chciał zrobić siusiu.
Bank odpisał swojemu klientowi, że jego zadaniem jest świadczenie usług finansowych, a nie jakichkolwiek innych.
No właśnie, pomyślałem sobie. Jedną z usług finansowych, za które bank pobiera nasze pieniądze są przelewy. Dlatego proponuję, aby bank wybudował toaletę. I pobierał opłatę za dokonanie przelewu. Także tego, dokonywanego przez klienta w toalecie.
Piątek 4 lutego 2011
Niedawno wdałem się w krótką rozmowę z człowiekiem, który przekonany był o nawiązaniu wyjątkowo bliskiej więzi z Panem Bogiem.
– Mam wrażenie, że Pan Bóg bezpośrednio przekazuje mi swoją wolę i myśli. Bez przerwy mówi do mnie i wskazuje co mam robić. Nie wiem, czy ksiądz mnie rozumie?
– Ależ tak, rozumiem doskonale, proszę pana. Ja też czasami miewam gorsze dni – odpowiedziałem.
Czwartek 3 lutego 2011
Od kilku tygodni w pewnych środowiskach katolickich (intelektualnych raczej) trwa dyskusja wokół planowanego spotkania międzyreligijnego w Asyżu, w ćwierć wieku po pierwszym, zwołanym przez Jana Pawła II. Z inicjatywy Benedykta XVI do miasteczka św. Franciszka przyjadą na wspólną modlitwę chrześcijanie, muzułmanie, buddyści, hinduiści, żydzi i przedstawiciele innych religii.
Część dyskutantów uważa, że papież (i w ogóle chrześcijanie, a w szczególności katolicy) powinien innowierców nawracać, co najwyżej może z nimi niezobowiązująco rozmawiać. Wspólna modlitwa z poganami oznaczać będzie uznanie innych religii, a przecież jest tylko jedna prawdziwa, katolicka. Na takim geście Kościół na pewno dużo straci, a sporo stracił już 25 lat temu przez pomysł Jana Pawła II. Przeciwnicy twierdzą, że pomysł jest dobry, bo będzie sprzyjał dialogowi, papież i Kościół zyskają wiele, bo wyjdą na tolerancyjnych i otwartych.
W sporcie chodzi o to, kto kogo pokona i wygra. A w chrześcijaństwie, wiernym Ewangelii, o miłość. Tak myślę.
Kazanie na święto Ofiarowania Pańskiego
(Matki Bożej Gromnicznej)
Środa 2 lutego 2011
Pismo Święte mówi, że Jezus Chrystus „bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem”, tzn. uczestnikiem ludzkich losów i dziejów. Bez żadnej różnicy, to ważna uwaga.
Ponieważ był, bez żadnej różnicy, człowiekiem, niewielu Go rozpoznało jako Boga, Syna Bożego. Ponieważ jest, nadal bez żadnej różnicy, jednym z nas, ale Bogiem, Synem Bożym, pozostaje nierozpoznany.
I my szukamy Boga poza nami. Na próżno.
LITURGIA SŁOWA
(Ml 3,1-4)
Oto Ja wyślę anioła mego, aby przygotował drogę przede Mną, a potem nagle przybędzie do swej świątyni Pan, którego wy oczekujecie, i Anioł Przymierza, którego pragniecie. Oto nadejdzie, mówi Pan Zastępów. Ale kto przetrwa dzień Jego nadejścia i kto się ostoi, gdy się ukaże? Albowiem On jest jak ogień złotnika i jak ług farbiarzy. Usiądzie więc, jakby miał przetapiać i oczyszczać srebro, i oczyści synów Lewiego, i przecedzi ich jak złoto i srebro, a wtedy będą składać Panu ofiary sprawiedliwe. Wtedy będzie miła Panu ofiara Judy i Jeruzalem jak za dawnych dni i lat starożytnych.
lub
(Hbr 2,14-18)
Ponieważ zaś dzieci uczestniczą we krwi i ciele, dlatego i On także bez żadnej różnicy stał się ich uczestnikiem, aby przez śmierć pokonać tego, który dzierżył władzę nad śmiercią, to jest diabła, i aby uwolnić tych wszystkich, którzy całe życie przez bojaźń śmierci podlegli byli niewoli. Zaiste bowiem nie aniołów przygarnia, ale przygarnia potomstwo Abrahamowe. Dlatego musiał się upodobnić pod każdym względem do braci, aby stał się miłosiernym i wiernym arcykapłanem wobec Boga dla przebłagania za grzechy ludu. W czym bowiem sam cierpiał będąc doświadczany, w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom.
(Ps 24,7-10)
REFREN: Pan Bóg Zastępów, On jest Królem chwały
Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.
Kto jest tym Królem chwały?
Pan dzielny i potężny,
Pan potężny w boju.
Bramy, podnieście swe szczyty,
unieście się odwieczne podwoje,
aby mógł wkroczyć Król chwały.
Kto jest tym Królem chwały?
Pan Zastępów: On jest Królem chwały.
(Łk 2,32)
Światło na oświecenie pogan i chwała ludu Twego, Izraela.
(Łk 2,22-40)
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego. A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek sprawiedliwy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż zobaczy Mesjasza Pańskiego. Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy Rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił: Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś przygotował wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela. A Jego ojciec i Matka dziwili się temu, co o Nim mówiono. Symeon zaś błogosławił Ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostawała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy. A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaret. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
Wtorek 1 lutego 2011
Podobno wczoraj był Światowy Dzień Przytulania. Trąbiły o tym nawet poważne media, portale społecznościowe namawiały do odważnego tulenia. A pan psycholog tłumaczył, jakie wielkie korzyści przynosi okazywanie sobie życzliwości i czułości.
Rozumiem ideę, ale trochę się niepokoję nadawaniem rzeczom oczywistym statusu nadzwyczajności. Bo a nuż ktoś wymyśli (jeśli już nie wymyślił) Światowy Dzień Uśmiechu albo Międzynarodowe Dni Podawania Ręki Na Powitanie. A jakiś rezolutny parlament uchwali obowiązek mówienia Dzień Dobry na widok rodziny albo znajomych.
Wspólnoty międzyludzkie są w stanie szybkiego rozkurczu, oddalania się ludzi od siebie, dlatego każdy gest wyrażający bliskość i życzliwość ma sens. Ograniczanie bliskości do specjalnych Dni i dekretowanie sympatii do ludzi oznacza, że wchodzimy w jakiś okropny czas.
I jest pierwszy dzień lutego. A może tak przez cały luty, albo i dłużej, normalnie być człowiekiem? Przytulać, uśmiechać się, podawać rękę, mówić po trzy razy Dzień Dobry (i naprawdę tak myśleć!) i jeszcze od czasu do czasu, zupełnie bez powodu dać komuś prezent?