PO 30 LATACH

Podczas ostatnich wakacji pewna młoda dziewczyna, na informacje o tym, że wkrótce mojemu małżeństwu stuknie trzydziestka, zapytała: jak to jest tak długo być razem? Pamiętam, co odpowiedziałam, ale nie o tym chciałam napisać. To był jeszcze jeden moment (jeden z wielu) każący mi zatrzymać się i pomyśleć o miłości. Tej cierpliwej, łaskawej, która wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. O tej, która nigdy nie ustaje, choć ja na jej miejscu dawno bym się poddała. O tej, bez której dawno by mnie nie było.

Mój mąż w szkole z wielu przedmiotów był prymusem. Zadecydowała o tym zapewne ciekawość świata, którą wszczepili mu rodzice. Okazuje się, że w kwestii miłości też dostał dobre wychowanie i egzamin małżeństwa zdaje na celujący. A ja? Wdzięczna jestem dawnemu ministrowi edukacji za wprowadzenie oceny dopuszczającej, zwanej początkowo mierną. Sama nazwa mówi za siebie, ale dla pewności wyjaśnię. Ocenę taką otrzymuje uczeń, który nie opanował w wystarczającym stopniu podstawowych wiadomości i umiejętności, ale braki te nie przekreślają jeszcze możliwości dalszej edukacji. Czasami się zastanawiam, czy ta ocena nie jest pomysłem Pana Boga.

P.S. Mąż nie czytuje Itinerarium.

Ewa, nauczycielka z Lublina

 

NAJWAŻNIEJSZA , , , , , , , ,

ŻEBY PYTAĆ

Piątek 1 kwietnia 2011

 

Po ile jest cukier? Czy już więcej niż po sześć złotych? Czy można schudnąć dwadzieścia kilogramów w miesiąc? Czy naprawdę palacze żyją krócej?

Kiedy będziemy mogli zamienić mieszkanie w bloku na domek na wsi? Jak wysokie w końcu będą nasze emerytury?  Które towarzystwo ubezpieczeniowe jest najbardziej wiarygodne? Pytamy o wiele ważnych rzeczy.

Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? To pytanie, zadane Jezusowi brzmi z pozoru jakby pytający nie miał poważnych spraw w życiu. Sens tego zapytania jest taki – Co jest w życiu najważniejsze? Miłować Boga całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary – dociekliwy i myślący uczony sam sobie udzielił odpowiedzi. Bardzo słusznej zresztą.

Odpowiedzi trudnej do wypełnienia nawet w dwa tysiące lat po.

 

LITURGIA SŁOWA

(Oz 14,2-10)

To mówi Pan: Wróć, Izraelu, do Pana Boga twojego, upadłeś bowiem przez własną twą winę. Zabierzcie ze sobą słowa i nawróćcie się do Pana! Mówcie do Niego: Przebacz nam całą naszą winę, w ten sposób otrzymamy dobro za owoc naszych warg. Asyria nie może nas zbawić – nie chcemy już wsiadać na konie ani też mówić “nasz Boże” do dzieła rąk naszych. U Ciebie bowiem znajdzie litość sierota. Uleczę ich niewierność i umiłuję ich z serca, bo gniew mój odwrócił się od nich. Stanę się jakby rosą dla Izraela, tak że rozkwitnie jak lilia i jak topola rozpuści korzenie. Rozwiną się jego latorośle, będzie wspaniały jak drzewo oliwne, woń jego będzie jak woń Libanu. I wrócą znowu, by usiąść w mym cieniu, i zboża uprawiać będą, winnice sadzić, których sława będzie tak wielka, jak wina libańskiego. Co ma jeszcze Efraim wspólnego z bożkami? Ja go wysłuchuję i Ja nań spoglądam, Ja jestem jak cyprys zielony i Mnie zawdzięcza swój owoc. Któż jest tak mądry, aby to pojął, i tak rozumny, aby to rozważył? Bo drogi Pańskie są proste: kroczą nimi sprawiedliwi, lecz potykają się na nich grzesznicy.

(Ps 81,6c-11ab.14.17)
REFREN: Ja jestem Bogiem, słuchaj głosu mego

Słyszę język nieznany:
„Uwolniłem od brzemienia jego barki:
jego ręce porzuciły kosze.
Wołałeś w ucisku, a Ja cię ocaliłem.

Odpowiedziałem ci z grzmiącej chmury,
doświadczyłem cię przy wodach Meriba.
Słuchaj, mój ludu, chcę cię napomnieć,
obyś Mnie posłuchał, Izraelu

Nie będziesz miał obcego boga,
cudzemu bogu nie będziesz się kłaniał.
Jam jest Pan, Bóg twój,
który cię wywiódł z ziemi egipskiej.

Gdyby mój lud Mnie posłuchał,
a Izrael kroczył moimi drogami:
jego bym karmił wyborną pszenicą
i nasycił miodem z opoki”.

(Mt 4,17)
Pan mówi: Nawracajcie się, bliskie jest królestwo niebieskie.

(Mk 12,28b-34)
Zbliżył się także jeden z uczonych w Piśmie i zapytał Go: Które jest pierwsze ze wszystkich przykazań? Jezus odpowiedział: Pierwsze jest: Słuchaj, Izraelu, Pan Bóg nasz, Pan jest jeden. Będziesz miłował Pana, Boga swego, całym swoim sercem, całą swoją duszą, całym swoim umysłem i całą swoją mocą. Drugie jest to: Będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego. Nie ma innego przykazania większego od tych. Rzekł Mu uczony w Piśmie: Bardzo dobrze, Nauczycielu, słusznieś powiedział, bo Jeden jest i nie ma innego prócz Niego. Miłować Go całym sercem, całym umysłem i całą mocą i miłować bliźniego jak siebie samego daleko więcej znaczy niż wszystkie całopalenia i ofiary. Jezus widząc, że rozumnie odpowiedział, rzekł do niego: Niedaleko jesteś od królestwa Bożego. I nikt już nie odważył się więcej Go pytać.

 

 

Itinerarium , , , ,

ŻEBY NIE STWARDNIEĆ

Czwartek 31 marca 2011

Poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą, biada prorok. Właściwie nawet można tłumaczyć, że się wypięli. Zatwardziałość serca prowadzi niektórych do posądzenia Jezusa o działanie w imię szatana.

Nic gorszego nad zatwardziałość nie może się człowiekowi przytrafić, choć w dobie przyzwolenia na wszelkie możliwe zachowania i postawy i zatwardziałość znajdzie obrońców. Twarde serce obstaje przy swoim, przy swoich racjach i planach i jest niezdolne do spostrzeżenia innych możliwości. Do twardego serca nie ma przystępu Bóg ani drugi człowiek. Nie chodzi przy tym o „nieczułe serce”, niewrażliwe czy okrutne.  Zatwardziałość to forma otępienia życiowego, intelektualnego i estetycznego, zamykającego człowieka w sobie samym, tak, że kamienieje. Obojętna staje mu się prawda, dobro, piękno i miłość, a nawet życie. I oczywiście Bóg też.

Co gorsza, tylko człowiek ma klucz do swojego serca i nikt, nawet Bóg, nie otworzy go siłą. Bóg, tak jak i ktoś z ludzi obok, może tylko apelować: „Nie zatwardzajcie serc waszych.”

 

LITURGIA SŁOWA

(Jr 7,23-28)
To mówi Pan: Dałem im przykazanie: Słuchajcie głosu mojego, a będę wam Bogiem, wy zaś będziecie Mi narodem. Chodźcie każdą drogą, którą wam rozkażę, aby się wam dobrze powodziło. Ale nie usłuchali ani nie chcieli słuchać i poszli według zatwardziałości swego przewrotnego serca; odwrócili się plecami, a nie twarzą. Od dnia, kiedy przodkowie wasi wyszli z ziemi egipskiej, do dnia dzisiejszego posyłałem do was wszystkich moich sług, proroków, każdego dnia, bezustannie, lecz nie usłuchali Mnie ani nie nadstawiali swych uszu. Uczynili twardym swój kark, stali się gorszymi niż ich przodkowie. Powiesz im wszystkie te słowa, ale cię nie usłuchają; będziesz wołał do nich, lecz nie dadzą ci odpowiedzi. I odezwiesz się do nich: To jest naród, który nie usłuchał głosu Pana, swego Boga, i nie przyjął pouczenia. Przepadła wierność, znikła z ich ust.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Kiedy Bóg mówi, nie gardź Jego słowem

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia.
Stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Nie zatwardzajcie serc waszych jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie Mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali Mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Łk 11,14-23)
Jezus wyrzucał złego ducha [u tego], który był niemy. A gdy zły duch wyszedł, niemy zaczął mówić i tłumy były zdumione. Lecz niektórzy z nich rzekli: Przez Belzebuba, władcę złych duchów, wyrzuca złe duchy. Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy, to przez kogo je wyrzucają wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, zabierze całą broń jego, na której polegał, i łupy jego rozda. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, rozprasza.

 

Itinerarium , , , , , , ,

POTEM TWARZĄ W TWARZ

Po przeczytaniu NA NOWO Hymnu o miłości św. Pawła, przyszedł mi na myśl obraz, który dość często pojawia się w moim życiu. A mianowicie, że w momencie śmierci, spotykając się z Jezusem, Jego pytanie nie będzie biegło w stronę tego, czym się zajmowałam, co zgromadziłam, co uczyniłam, kogo nawróciłam…ale będzie to pytanie o miłość: …czy kochałaś?!…..ile miłości jest w tobie?!

Mogę czynić wiele, budować nie wiadomo jak wielkie relacje, poznawać mnogość ludzi, czynić mnóstwo charytatywnych dzieł….ale jeśli zabraknie mi miłości w zwykłej, codziennej posłudze, np. przy nalewaniu zupy moim współsiostrom, to na nic wzniosłe dzieła i znajomość ludzi..
Miłość „wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
…nigdy nie ustaje.

Tej MIŁOŚCI nie idzie kupić w sklepie spożywczym, najbliższym kiosku ruchu czy sklepie, gdzie wszystko jest za 5 zł. (Chyba że ktoś zna taki sklep, to proszę o kontakt). To jest ogromna łaska, którą trzeba wymodlić sobie na kolanach przed PANEM, przed TĄ właśnie MIŁOŚCIĄ. Myli się ten, kto szuka tej MIŁOŚCI w wiedzy, w rozdaniu całego majątku…Ona nie szuka poklasku….nie szuka swego…!
„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;” …a czasem odczuwam, że TA MIŁOŚĆ jest już tak blisko i przeżywam wówczas taka ukrytą, może i widoczną radość. A jednak tekst Pawła mówi, że później ujrzymy ją „twarzą w twarz”.

Panie, nie wyobrażam sobie, jak wielka to będzie radość spotkania! Proszę Cię o TĘ MIŁOŚĆ dla siebie, dla Ciebie, który to czytasz, dla bliskich i nieznanych mi osób, które mają w sobie głód CIEBIE, głód PRAWDZIWEJ i tej NAJWAŻNIEJSZEJ MIŁOŚCI! Amen!

s. Lidia, nazaretanka, 27 lat, mówią, …że organistka, Wytyczno!

NAJWAŻNIEJSZA , , , , , , , ,

ŻEBY ŻYĆ BEZPRAWNIE

Środa 30 marca 2011

Żydowskie prawo (halacha) ma tylko 613 przykazań. Nakazuje 248 różnych zachowań oraz zakazuje 365 innych. Na przykład nie wolno jeść owoców z drzew mających mniej niż trzy lata. W jednym ubraniu nie mogą występować razem wełna i len.

Prawom koraniczne zaleca np. Żeńcie się zatem z kobietami, które są dla was przyjemne – z dwoma, trzema lub czterema. Albo: Mężczyźni stoją nad kobietami ze względu na to, że Bóg dał wyższość jednym nad drugimi(…) napominajcie te, których nieposłuszeństwa się boicie, pozostawiajcie je w łożach i bijcie je!.

Kodeks Prawa Kanonicznego w Kościele Katolickim zawiera aż 1742 kanony, regulujące różne kwestie życia katolików.  Nie wszyscy pewnie znają kanon 1292, paragraf 4. „Ci, którzy winni mieć udział w alienowaniu dóbr przez wyrażenie zdania lub zgody, nie powinni wyrażać zdania lub zgody, dopóki nie zapoznają się dokładnie ze stanem materialnym osoby prawnej, której dobra mają być alienowane, jak również z alienacjami już dokonanymi.” A przecież, z pozoru, trzeba wypełnić nawet najmniejsze przykazanie. Katechizm Kościoła Katolickiego, bagatela, podaje 2865 punktów, ważnych dla naszej wiary.

Oszaleć można od prawa, zwłaszcza religijnego. Dlatego bezprawie miłości jest dużo lepsze.

 

Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego!  Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa. (Rz 13, 8-10)

LITURGIA SŁOWA

(Pwt 4,1.5-9)

Mojżesz przemówił do ludu, mówiąc: A teraz, Izraelu, słuchaj praw i nakazów, które uczę was wypełniać, abyście żyli i doszli do posiadania ziemi, którą wam daje Pan, Bóg waszych ojców. Patrzcie, nauczałem was praw i nakazów, jak mi rozkazał czynić Pan, Bóg mój, abyście je wypełniali w ziemi, do której idziecie, by objąć ją w posiadanie. Strzeżcie ich i wypełniajcie je, bo one są waszą mądrością i umiejętnością w oczach narodów, które usłyszawszy o tych prawach powiedzą: Z pewnością ten wielki naród to lud mądry i rozumny. Bo któryż naród wielki ma bogów tak bliskich, jak Pan, Bóg nasz, ilekroć Go wzywamy? Któryż naród wielki ma prawa i nakazy tak sprawiedliwe, jak całe to Prawo, które ja wam dziś daję? Tylko się strzeż bardzo i pilnuj siebie, byś nie zapomniał o tych rzeczach, które widziały twe oczy: by z twego serca nie uszły po wszystkie dni twego życia, ale ucz ich swych synów i wnuków.

(Ps 147,12-13.15-16.19-20)
REFREN: Kościele święty, chwal Twojego Pana

Chwal, Jerozolimo, Pana,
wysławiaj Twego Boga, Syjonie.
Umacnia bowiem zawory bram twoich
i błogosławi synom twoim w tobie.

Śle swe polecenia na krańce ziemi,
a szybko mknie Jego słowo.
On prószy śniegiem jak wełną
i szron rozsypuje jak popiół.

Oznajmił swoje słowo Jakubowi,
Izraelowi ustawy swe i wyroki.
Nie uczynił tego dla innych narodów,
nie oznajmił im swoich wyroków.

(J 6,63b.68b)
Słowa Twoje Panie, są duchem i życiem. Ty masz słowa życia wiecznego.

(Mt 5,17-19)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić. Zaprawdę bowiem powiadam wam: Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż się wszystko spełni. Ktokolwiek więc zniósłby jedno z tych przykazań, choćby najmniejszych, i uczyłby tak ludzi, ten będzie najmniejszy w królestwie niebieskim. A kto je wypełnia i uczy wypełniać, ten będzie wielki w królestwie niebieskim.

 

Itinerarium , , , , , , ,

WARIATKA TA SAMA

WARIATKA TA SAMA

Kiedy byłam piękna (?) i młoda (!) nosiłam z dumą granatowy T-shirt KSM-owski z dużym nadrukiem na plecach: „Miłość wariatka ta sama”. Cytat ten pochodzi z wiersza ks. Jana Twardowskiego, którego treść maksymalnie streszczona, sprowadza się do puenty, że wszystko przemija, zmienia się, tylko Miłość wszystko przetrzyma i nigdy nie ustaje.

Wtedy noszenie koszulki i przeżywanie zawartej na niej treści było proste; wśród „swoich”, w bezpiecznym środowisku młodzieży katolickiej, spokojnie i radośnie odkrywałam pokłady miłości do Boga i innych ludzi. Jako pewnik przyjęłam pouczenie pewnego zacnego kapłana, że „lubi się” kluski, a ludzi „się kocha”.

Lata minęły, dorosłam, wyprowadziłam się do innego miasta, żyję wśród ludzi, którzy w większości wyznają inne wartości niż ja, a i mnie coraz ciężej jest pozostać wierną Miłości w tym zmaglowanym, dorosłym świecie. Koszulka się sprała i została przez moją przezorną Mamę schowana głęboko do szafy. Teraz jednak bardziej rozumiem o co chodziło Księdzu Janowi.

Jednym z moich ulubionych fragmentów Ewangelii jest opis spotkania Pana Jezusa z Piotrem po zmartwychwstaniu nad Jeziorem Genezaret. Ta historia za każdym razem uświadamia mi, że ile bym świństw nie narobiła, to podczas sakramentu spowiedzi Jezus nie będzie robił mi wyrzutów, nie będzie mnie beształ „jak mogłaś!”. Zapyta się mnie tylko: „czy ty mnie kochasz?”. I na to pytanie muszę być gotowa. To mobilizuje mnie do filtrowania swojego sumienia pytaniami: czy byłam cierpliwa, pełna życzliwości, czy nie zazdrościłam, nie przechwalałam się, nie unosiłam się pychą, nie byłam bezwstydna, nie szukałam tylko swojego interesu, nie wybuchałam gniewem, nie byłam pamiętliwa, nie cieszyłam się z upadków innych etc.  Oczywiście często na większość pytań odpowiadam niestety, „nie”. Stając w prawdzie, staram się jednak pracować nad sobą, żeby następnym razem było więcej „tak”. Dużą pomocą w tej pracy są rozważania Jana Pawła II wygłoszone do młodzieży na Jasnej Górze 18 czerwca 1983 r. zawierające program miłości, a szczególnie wezwanie Ojca Świętego: „Powiedz mi jaka jest twoja miłość – a powiem ci kim jesteś”.

No właśnie. Panie, Ty widzisz kim jestem, Ty wiesz wszystko. Ty wiesz, że Cię kocham, choć tak często upadam. To dzięki Twojej Miłości się podnoszę i kocham. Dlatego dla mnie Miłość wciąż jest najważniejsza, bo tylko ta Wariatka jest ta sama.

 

Monika z Lublina (mieszkająca w Warszawie).

 

 

 

 

NAJWAŻNIEJSZA , , , , , , , , ,

ŻEBY WROGOM ODPŁACIĆ

Wtorek 29 marca 2011

Dużo nam tego postu już nie zostało. Wystarczy jednak, aby załatwić sprawy z wrogami. I to tak, jak poleca Ewangelia. Na przykład tak:

Jurand słuchał opowiadania bez jednego drgnienia i ruchu, tak że obecnym zdawać się mogło, iż pogrążony jest we śnie. Słyszał jednak i rozumiał wszystko, bo gdy Hlawa zaczął mówić o niedoli Danusi, wówczas w pustych jamach oczu zebrały mu się dwie wielkie łzy i spłynęły mu po policzkach. Ze wszystkich ziemskich uczuć pozostało mu jeszcze jedno tylko: miłość do dziecka.

Potem sinawe jego usta poczęły się poruszać modlitwą. Na dworze rozległy się pierwsze, dalekie jeszcze grzmoty i błyskawice jęły kiedy niekiedy rozświecać okna. On modlił się długo i znów łzy kapały mu na białą brodę. Aż wreszcie przestał i zapadło długie milczenie, które przedłużając się nad miarę, stało się na koniec uciążliwe dla obecnych, bo nie wiedzieli, co mają z sobą robić.

Na koniec stary Tolima, prawa Jurandowa przez całe życie ręka, towarzysz we wszystkich bitwach i główny stróż Spychowa, rzekł:

– Stoi przed wami, panie, ten piekielnik, ten wilkołak krzyżacki, który katował was i dziecko wasze; dajcie znak, co mam z nim uczynić i jako go pokarać?

Na te słowa przez oblicze Juranda przebiegły nagle promienie – i skinął, aby mu przywiedziono tuż więźnia.

Dwaj pachołkowie chwycili go w mgnieniu oka za barki i przywiedli przed starca, a ów wyciągnął rękę, przesunął naprzód dłoń po twarzy Zygfryda, jakby chciał sobie przypomnieć lub wrazić w pamięć po raz ostatni jego rysy, następnie opuścił ją na piersi Krzyżaka, zmacał skrzyżowane na nich ramiona, dotknął powrozów – i przymknąwszy znów oczy, przechylił głowę.

Obecni mniemali, że się namyślał. Ale cokolwiek bądź czynił, nie trwało to długo, gdyż po chwili ocknął się – i skierował dłoń w stronę bochenka chleba, w którym utkwiona była złowroga mizerykordia.

Wówczas Jagienka, Czech, nawet stary Tolima i wszyscy pachołkowie zatrzymali dech w piersiach. Kara była stokroć zasłużona, pomsta słuszna, jednakże na myśl, że ów na wpół żywy starzec będzie rzezał omackiem skrępowanego jeńca, wzdrygnęły się w nich serca.

Ale on, ująwszy w połowie nóż, wyciągnął wskazujący palec do końca ostrza, tak aby mógł wiedzieć, czego dotyka, i począł przecinać sznury na ramionach Krzyżaka.

Zdumienie ogarnęło wszystkich, zrozumieli bowiem jego chęć – i oczom nie chcieli wierzyć. Tego jednak było im zanadto. Hlawa jął pierwszy szemrać, za nim Tolima, za tymi pachołkowie. Tylko ksiądz Kaleb począł pytać przerywanym przez niepohamowany płacz głosem:

– Bracie Jurandzie, czego chcecie? Czy chcecie darować jeńca wolnością?

– Tak! – odpowiedział skinieniem głowy Jurand.

– Chcecie, by odszedł bez pomsty i kary?

– Tak!

Pomruk gniewu i oburzenia zwiększył się jeszcze, ale ksiądz Kaleb, nie chcąc, by zmarniał tak niesłychany uczynek miłosierdzia, zwrócił się ku szemrzącym i zawołał:

– Kto się świętemu śmie sprzeciwić? Na kolana! I klęknąwszy sam, począł mówić:

– Ojcze nasz, któryś jest w niebie, święć się imię Twoje, przyjdź królestwo Twoje…

I odmówił “Ojcze nasz” do końca. Przy słowach: “i odpuść nam nasze winy jako i my odpuszczamy naszym winowajcom”, oczy jego zwróciły się mimo woli na Juranda, którego oblicze zajaśniało istotnie jakimś nadziemskim światłem.

A widok ów w połączeniu ze słowami modlitwy skruszył serca wszystkich obecnych, gdyż stary Tolima o zatwardziałej w ustawicznych bitwach duszy, przeżegnawszy się krzyżem świętym, objął następnie Jurandowe kolano i rzekł:

– Panie, jeśli wasza wola ma się spełnić, to trzeba jeńca do granicy odprowadzić.

– Tak! – skinął Jurand.

Coraz częstsze błyskawice rozświecały okna; burza była bliżej i bliżej.

(Henryk Sienkiewicz, KRZYŻACY, rozdz. XXV)

 

PS. Dla mniej oczytanych: Krzyżak Zygfryd wyłupił Jurandowi ostanie oko i porwał córkę, Danuśkę, więził ją, co przypłaciła utratą zdrowia, a potem i życia.

 

LITURGIA SŁOWA

(Dn 3,25.34-43)
Powstawszy Azariasz tak się modlił, a otwarłszy swe usta, mówił w środku ognia: Nie opuszczaj nas na zawsze – przez wzgląd na święte Twe imię nie zrywaj Twego przymierza. Nie odwracaj od nas swego miłosierdzia, przez wzgląd na Twego przyjaciela, Abrahama, sługę Twego, Izaaka, i Twego świętego – Izraela. Im to przyrzekłeś rozmnożyć potomstwo jak gwiazdy na niebie i jak piasek nad brzegiem morza. Panie, oto jesteśmy najmniejsi spośród wszystkich narodów. Oto jesteśmy dziś poniżeni na całej ziemi z powodu naszych grzechów. Nie ma obecnie władcy, proroka ani wodza, ani całopalenia, ani ofiar, ani darów pokarmowych, ani kadzielnych. Nie ma gdzie ofiarować Tobie pierwocin i doznać Twego miłosierdzia. Niech jednak dusza strapiona i duch uniżony znajdą u Ciebie upodobanie. Jak całopalenia z baranów i cielców, i z tysięcy tłustych owiec, tak niech będzie dziś nasza ofiara przed Tobą i niech Ci się podoba! Ponieważ ci, co pokładają ufność w Tobie, nie mogą doznać wstydu. Teraz zaś postępujemy za Tobą z całego serca, odczuwamy lęk przed Tobą i szukamy Twego oblicza. Nie zawstydzaj nas, lecz postępuj z nami według swej łagodności i według wielkiego swego miłosierdzia. Wybaw nas przez swe cuda i uczyń swe imię sławne, Panie!

(Ps 25,4-9)
REFREN: Pamiętaj o nas, miłosierny Panie

Daj mi poznać Twoje drogi, Panie,
naucz mnie chodzić Twoimi ścieżkami.
Prowadź mnie w prawdzie według Twych pouczeń,
Boże i Zbawco, w Tobie mam nadzieję.

Wspomnij na swoje miłosierdzie, Panie,
na swoją miłość, która trwa od wieków.
Pamiętaj o mnie w swoim miłosierdziu,
ze względu na dobroć Twą, Panie.

Dobry jest Pan i łaskawy,
dlatego wskazuje drogę grzesznikom.
Pomaga pokornym czynić dobrze,
uczy pokornych dróg swoich.

(Jl 2,13)
Nawróćcie się do Boga waszego! On bowiem jest łaskawy i miłosierny.

(Mt 18,21-35)
Piotr zbliżył się do Jezusa i zapytał: Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat wykroczy przeciwko mnie? Czy aż siedem razy? Jezus mu odrzekł: Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy. Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał rozliczyć się ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który mu był winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby tak dług odzyskać. Wtedy sługa upadł przed nim i prosił go: Panie, miej cierpliwość nade mną, a wszystko ci oddam. Pan ulitował się nad tym sługą, uwolnił go i dług mu darował. Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: Oddaj, coś winien! Jego współsługa upadł przed nim i prosił go: Miej cierpliwość nade mną, a oddam tobie. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu. Współsłudzy jego widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło. Wtedy pan jego wezwał go przed siebie i rzekł mu: Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą? I uniesiony gniewem pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu całego długu nie odda. Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu.

 

Itinerarium , , , , , , ,

HYMN O MIŁOŚCI

Znamy hymn o miłości św. Pawła, z pierwszego Listu do Koryntian (załączam niżej).

1 Kor 13, 11 – 13

1 Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,

a miłości bym nie miał,
stałbym się jak miedź brzęcząca
albo cymbał brzmiący.
2 Gdybym też miał dar prorokowania
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadał wszelką wiedzę,
i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił.
a miłości bym nie miał,
byłbym niczym.
3 I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją,
a ciało wystawił na spalenie,
lecz miłości bym nie miał,
nic bym nie zyskał.
4 Miłość cierpliwa jest,
łaskawa jest.
Miłość nie zazdrości,
nie szuka poklasku,
nie unosi się pychą;
5 nie dopuszcza się bezwstydu,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego;
6 nie cieszy się z niesprawiedliwości,
lecz współweseli się z prawdą.
7 Wszystko znosi,
wszystkiemu wierzy,
we wszystkim pokłada nadzieję,
wszystko przetrzyma.
8 Miłość nigdy nie ustaje,
[nie jest] jak proroctwa, które się skończą,
albo jak dar języków, który zniknie,
lub jak wiedza, której zabraknie.
9 Po części bowiem tylko poznajemy,
po części prorokujemy.
10 Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe,
zniknie to, co jest tylko częściowe.
11 Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
czułem jak dziecko,
myślałem jak dziecko.
Kiedy zaś stałem się mężem,
wyzbyłem się tego, co dziecięce.
12 Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno;
wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz:
Teraz poznaję po części,
wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.
13 Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy:
z nich zaś największa jest miłość.

 

DOPISANA ZWROTKA

Hmm, podejmę wyzwanie. Dopiszę zwrotkę, którą Paweł pominął .

Miłość motywuje, dodaje odwagi i wskazuje cel w życiu.
Miłość daje odpowiedzieć na najtrudniejsze pytania, pomaga w
największych problemach i ciągnie w górę, gdy się potykamy.
Miłość ma czasem problemy z cierpliwością i zazdrością.
Miłość strzela focha raz na jakiś czas i czasem zrobi scenę.
Miłość nie umie długo się gniewać.
Miłość wie, co znaczy słowo “przepraszam”.
Miłość marznie z nami podczas długich spacerów.
Miłość czule pisze do nas w sms-ach.
Miłość puka w nasze okno i przynosi pączki na osłodę.
Miłość ma czas na plotki z rodzicami.
Miłość nie szydzi z innymi, gdy pijak się przewrócił, ale pomaga mu wstać.
Miłość nie ma w swoim słowniku stwierdzenia: “nie interesuje mnie to”.
Dopóki miłość nie jest naszym number one będzie nam brakowało i
szczęścia i celu i zrozumienia sensu życia.
A z Miłością nawet kawa/herbata/piwo/wódka smakuje inaczej 🙂

 

Krystyna z ciepłowni, lat 46 .

 


NAJWAŻNIEJSZA , , , , , , , , , , , , ,

CZY NAPRAWDĘ JEST NAJWAŻNIEJSZA ?

Czy naprawdę miłość jest jeszcze najważniejsza? Pytanie takie skierowałem trzy tygodnie temu do kilkudziesięciu osób, część odpowiedziała od razu, inni po namyśle.

Sukcesywnie będę publikował odpowiedzi, ale i zachęcam innych do próby własnych przemyśleń.

Proszę – w razie zaakceptowania zaproszenia – o podpisanie tekstu imieniem (ewentualnie też nazwiskiem) i króciutką notkę o sobie. Np. „Michał, 27 lat, sztygar w kopalni Bogdanka”.

mietek.puzewicz@gmail.com


NAJWAŻNIEJSZA , , , ,

Poszcząc

Taka scenka ze wczoraj:

Jak co niedzielę poszedłem do kościoła, jak zazwyczaj z koleżanką z Korei. Traf chciał, że poszliśmy do innego kościoła, a tam msza po Francusku. No cóż nic nie zrozumieliśmy i przyznam szczerze, że w kościele po brzegi wypełnionym obcokrajowcami nie czyłem się jak wśród swoich, bo po francusku nie potrafię rozmawiać. Najtrudniej było poprosić dzieci obok mnie siedzące o to żeby podały mi książkę. Trochę się podśmiewać zaczęły jak zacząłem pokazywać na książkę i mnie, więc w końcu wstałem i sam ją sobie przyniosłem. Po tak uspokajającem mszy, postanowiliśmy coś zjeść. Poszliśmy do restauracji. Nie żeby jakiejś wykwintej czy super pięknej, ale takiej zwykłej, taniej z dużą ilością ludzi w środku (co jak mniemałem oznacza, że jedzenie jest dobre). Takich tutaj sporo, swojsko i zwykle dobre jedzenie. Taka Biedronka wśród restauracji – dla prostych ludzi, można rzec. Zamówiśmy jedzenie, poczekaliśmy kilka minut. Jako, że jednak ceny zamówionego jedzenia trochę odstawały od normalnych, przyszła mi do głowy myśl, aby sprawdzić inne menu, które po prostu leżały obok na naszym stole. I cóż za zaskoczenie mnie spotkało, kiedy zobaczyłem ceny o połowę mniejsze niż nasze. Zapytałem się grzecznie (w środku się jednak gotując) kelnerki dlaczego menu się różnią, a pani kelnerka pewnie zaskoczona, że:
– mówię po chińsku,
– odkryłem trik iż restauracja owa posiada inne menu dla obcokrajowców inna dla Chińczyków…
poszła do kierowniczki i zaczęły się naradzać. W tym czasie my wstaliśmy i poszliśmy do innego miejsca.

Tak prawie zostaliśmy zrobieni w balonika. Jakoś emocje z restauracji zamazały spokój wyniesiony z kościoła z mszy francuskiej, ale nie na długo. Tak też czasem bywa przecież, że ktoś chce kogoś zrobić w balona, nie? Ważne żeby się nie dać!

Pozdrawiam uśmiechając się,

jakub

Pekińskie zapiski , , , ,