DWAJ TRZEJ CHRYSTUS

Kazanie na 23 Niedzielę Zwykłą 7 września 2014

Gdzie dwaj albo trzej są razem, zebrani w imię Chrystusa, tam On jest obecny. Chrystus zbierał ludzi, uczył ich bycia razem, bliskości. Kościół, ecclesia, to zwołanie, wspólnota ludzi bliskich.

Współczesność, wbrew Ewangelii, jest czasem rozpraszania, wzajemnego oddalania i rywalizowania między sobą. O przyczynach mówię w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl.

W zamyśle Chrystusa „zwołanie”, Kościół, to nie ekipa do jakichś zadań religijnych, nie drużyna do odnoszenia zwycięstw czy wielka ponadnarodowa korporacja złączona interesami. Chrystus zwoływał i zwołuje nadal ludzi, aby odkryli większą bliskość między sobą niźli mogli sobie wyobrazić. To już nie więzy krwi, ten sam język, ten sam kolor skóry czy miejsce zamieszkania, nawet nie tylko wspólna historia.

Wszędzie tam, gdzie poprzez przyjaźń, miłość, życzliwość, ludzie stają się sobie bliscy, obecny staje się Chrystus. A ludzie odkrywają w drugich jedynych i niepowtarzalnych braci czy siostry.

Nie da się doświadczyć Chrystusa bez odkrycia bliskości z ludźmi. To, co o Nim wiem, jak Go rozumiem i jak się z Nim jednoczę, zawdzięczam ludziom i bardzo im za to dziękuję. Wszystkim życzę wielkiej radości z bliskich ludzi, przez nich przychodzi do nas Chrystus.

 

Liturgia słowa

(Mt 18,15-20)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Gdy brat twój zgrzeszy [przeciw tobie], idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi! A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik! Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie. Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwaj z was na ziemi zgodnie o coś prosić będą, to wszystkiego użyczy im mój Ojciec, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich.

 

(Ez 33,7-9)
To mówi Pan: Ciebie, o synu człowieczy, wyznaczyłem na stróża domu Izraela po to, byś słysząc z mych ust napomnienia przestrzegał ich w moim imieniu. Jeśli do występnego powiem: Występny musi umrzeć – a ty nic nie mówisz, by występnego sprowadzić z jego drogi – to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialnością za jego śmierć obarczę ciebie. Jeśli jednak ostrzegłeś występnego, by odstąpił od swojej drogi i zawrócił, on jednak nie odstępuje od swojej drogi, to on umrze z własnej winy, ty zaś ocaliłeś swoją duszę.

(Ps 95,1-2.6-9)
REFREN: Słysząc głos Pana serc nie zatwardzajcie

Przyjdźcie, radośnie śpiewajmy Panu,
wznośmy okrzyki ku chwale Opoki naszego zbawienia,
stańmy przed obliczem Jego z uwielbieniem,
radośnie śpiewajmy Mu pieśni.

Przyjdźcie, uwielbiajmy Go padając na twarze,
zegnijmy kolana przed Panem, który nas stworzył.
Albowiem On jest naszym Bogiem,
a my ludem Jego pastwiska i owcami w Jego ręku.

Obyście dzisiaj usłyszeli głos Jego:
„Niech nie twardnieją wasze serca jak w Meriba,
jak na pustyni w dniu Massa,
gdzie mnie kusili wasi ojcowie,
doświadczali mnie, choć widzieli moje dzieła”.

(Rz 13,8-10)
Nikomu nie bądźcie nic dłużni poza wzajemną miłością. Kto bowiem miłuje bliźniego, wypełnił Prawo. Albowiem przykazania: Nie cudzołóż, nie zabijaj, nie kradnij, nie pożądaj, i wszystkie inne – streszczają się w tym nakazie: Miłuj bliźniego swego jak siebie samego. Miłość nie wyrządza zła bliźniemu. Przeto miłość jest doskonałym wypełnieniem Prawa.

(2 Kor 5,19)
W Chrystusie Bóg pojednał świat ze sobą, nam zaś przekazał słowo jednania.

 

Itinerarium

BUŁKA ZA DWA ZŁOTE WIECZNOŚĆ

Sobota 6 września 2014

Wspominanie o życiu wiecznym w czasie pogodnego weekendu jest ryzykowne. Ryzykuję jednak. Może ktoś przeczyta przed wypadem na grzyby czy ryby albo przed dużymi zakupami w sobotę.

Choćby nie wiem jak radosne były weekendy, czeka nas wieczność. Wyobraźnia odsuwa nam wieczność na czas „po śmierci”, a to jest daleko, w krainie „Nigdy”.

Z biegiem lat wiem coraz lepiej, że życie wieczne to nie tyle „coś tam kiedyś”, ale stan ducha i serca teraz, gotowość myśli, uczuć oraz rąk i nóg, jakieś inne natężenie uwagi, wzmożona czułość, niecierpliwość dawania bez wyrachowania.

Pewnie wielu z was, może wszyscy, miało sytuacje, kiedy słuchaliście skarg i trosk kogoś bardzo sponiewieranego. Może kupowaliśmy bułkę proszącemu na ulicy. Dawaliśmy dwa czy pięć złotych kobiecie z dzieckiem na deptaku. Wpłacaliśmy pięćdziesiąt złotych na powodzian albo pogorzelców. Pamiętacie ten stan ducha? O to chodzi. Życie wieczne teraz.  Zaczyna się tu i teraz i nigdy nie kończy.

Itinerarium

ENERGIZER NIEZAWODNY

Piątek 5 września 2014

To normalne, że mamy chwile zmęczenia, zwątpienia czy zniechęcenia. Pewnie ma je każdy, ja także. Pod żadnym pozorem jednak nie jest to powód do rezygnacji.

Ludzie idący na jakiś szczyt, co godzinę walczą z chęcią odwrotu. Do szczytu daleko, pot się leje, mięśnie nabrzmiewają. Odwrót przyniósłby ulgę, odpoczynek. No ale przecież jest cel, jest szczyt, jest marzenie! Oczy zwrócone wzwyż posyłają sygnał do serca, a serce do nóg – trzeba iść!

Nie wiem jak skutkują „energizery”, ponoć cudownie orzeźwiające. Ja zawsze mam pod ręką jeden niezawodny. Wszystko przetrzyma, we wszystkim pokłada nadzieję i nigdy nie ustaje. Wiadomo co (a jak by komuś jeszcze było nie wiadomo – 1 Kor 13).

 

 

 

 

 

Itinerarium

KLOWN O WOJNIE

Czwartek 4 września 2014

Historia o klownie wołającym o pomoc w płonącym cyrku jest stara, ja znam ją bodajże w wersji podanej przez Kierkegaarda. Podczas przedstawienia na zapleczu cyrku wybuchł pożar. Dyrektor wysłał na scenę klowna, aby powiadomić publiczność o niebezpieczeństwie i zachęcić do ratowania się. Klown wybiegł i krzyczał najdramatyczniej jak umiał, ale otrzymał jedynie rzęsiste brawa i salwę śmiechu. Próbował drugi i trzeci raz, z takim samym skutkiem, przy czym publika śmiała się coraz głośniej. Pożar wkrótce ogarnął cały namiot, w ogniu i dymie spłonęli wszyscy widzowie.

Wojna, które może dotknąć także Polskę wydaje nam się niemożliwa, nierealna i kompletnie absurdalna. Przecież jest fajnie, kolorowo, jest dużo kanałów w TV, samochody i mieszkania mamy ładne. Wiem, że wspominając o wojnie wpisuję się w krąg klownów. Nie piszę, że wojna u nas jest pewna, ale że jest realna i możliwa. Kilka dni temu wróciłem z Ukrainy, tam jeszcze nie wszyscy chcą uwierzyć, że wojna toczy się w ich kraju. Budzą się kiedy słyszą o kolejnym pogrzebie żołnierza, z honorami wojskowymi, idą na cmentarz, widzą mogiłę. Ale i wtedy do końca nie wierzą. Człowiek nie chce uwierzyć w wojnę, dopóki pierwsze kule nie przelecą gdzieś niedaleko.

Jeszcze jedno, stara prawda mówi, że jak się pali u sąsiada, biegnij i pomóż mu gasić pożar, bo inaczej zaraz i twój dom się zajmie.

 

Itinerarium

MAGAZYNÓW Z PRZYJACIÓŁMI NADAL BRAK

Środa 3 września 2014

Wszyscy zapewne znacie scenę, którą niżej przytaczam. Znacie więc raz jeszcze przeczytajmy:

– Dzień dobry – powiedział lis.
– Dzień dobry – odpowiedział grzecznie Mały Książę i obejrzał się, ale nic nie dostrzegł. […]
– Ktoś ty? – spytał Mały Książę. – Jesteś bardzo ładny…
– Jestem lisem – odpowiedział lis.
– Chodź pobawić się ze mną – zaproponował Mały Książę. – Jestem taki smutny…
– Nie mogę bawić się z tobą – odparł lis. – Nie jestem oswojony.
– Ach, przepraszam – powiedział Mały Książę. Lecz po namyśle dorzucił: – Co znaczy “oswojony”?
– Nie jesteś tutejszy – powiedział lis. – Czego szukasz? […]
– Szukam przyjaciół. Co znaczy “oswoić”?
– Jest to pojęcie zupełnie zapomniane – powiedział lis. – “Oswoić” znaczy “stworzyć więzy”.
– Stworzyć więzy?
– Oczywiście – powiedział lis. – Teraz jesteś dla mnie tylko małym chłopcem, podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie. I ty mnie nie potrzebujesz. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeżeli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. I ja będę dla ciebie jedyny na świecie.
– Zaczynam rozumieć – powiedział Mały Książę. – Jest jedna róża… zdaje mi się, że ona mnie oswoiła… […]
– […] – westchnął lis i zaraz powrócił do swej myśli: – Życie jest jednostajne. […] To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki – tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nieużyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste, będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu…

Lis zamilkł i długo przypatrywał się Małemu Księciu.

– Proszę cię… oswój mnie – powiedział.
– Bardzo chętnie – odpowiedział Mały Książę – lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć się wielu rzeczy.
– Poznaje się tylko to, co się oswoi – powiedział lis. – Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

 

Trochę więcej chłodu już, wieczory się wydłużają. Czas na dwie filiżanki herbaty jakby bardziej sposobny. Lis był wielkim prorokiem. Ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół.

Przyjaźń, Bóg, sens życia – mnie się to jakoś łączy w jedną i bardzo oczywistą prawdę.

 

Itinerarium

W SERCU NOSZĘ

Wtorek 2 września 2014

Dostaję informację, że ktoś z rodziny, dalszej, ciężko choruje. To martwi, niepokoi. Czytam w liście, że ktoś mi znany przeżywa trudne chwile w małżeństwie. Jeszcze ktoś inny stracił pracę. Mogę coś zrobić?

Jest takie niemodne, ale sprawdzone i prawdziwe zjawisko „noszenia w sercu”. To, o czym wspomniałem wyżej, mogę nosić w sercu. Nie chodzi o jakiś tani sentymentalizm, ale o rodzaj duchowego i prawdziwego wsparcia. Nie mogę non stop pamiętać o wszystkich sprawach, które przychodzą codziennie i nie jest to konieczne. Noszę w sercu trudne ale i radosne sprawy, o których wiem, o których jestem informowany. To czasem jest krótka modlitwa, westchnienie, czasem myśl, czasem poruszenie uczuć.

Nie umiem dobrze opowiedzieć noszenia w sercu, to trzeba praktykować. Robię to i nadal się uczę.

 

Itinerarium

DOM BEZ FUNDAMENTÓW SIĘ WALI

Poniedziałek 1 września 2014

Wskutek wydarzeń na Ukrainie, w Syrii, Iraku i ostatnio w Libii, coraz częściej zaczyna się pojawiać słowo „pokój”. Słyszę, jak z wielu stron dobiegają wezwania o pokój, jak usilnie próbuje się pokój zadekretować, niejako przywrócić. Narasta przekonanie, że pokój jest wartością nadrzędną. Niestety, widzę małe szanse na pokój, tak jak nie sądzę, aby dało się zbudować ściany i dach bez solidnych fundamentów.

Być może nieuchronnie zaczęły się czasy, w których zostanie podważony prymat zysku rządzącego niemal każdą sferą ludzkiego życia. Świst kul i huk bomb podpowiada, że kupowanie i sprzedawanie nie są najwyższą formą ludzkiego istnienia.

Obawiam się, że działania na rzecz pokoju sprowadzą się jak zwykle do „rokowań” i „rozmów”, bez sięgnięcia do fundamentów pokoju. Nie będę się wymądrzał, za Janem Pawłem II powtórzę, że trwały pokój wymaga spełnienia kilku warunków. Najpierw jest to sprawiedliwość –  „Czasami bowiem olbrzymi postęp naukowy i techniczny może powodować zapominanie o podstawowych problemach sprawiedliwości, pomimo powszechnego pragnienia solidarności wśród narodów i układu stosunków społecznych bardziej na miarę człowieka. W związku z tym pragnę jeszcze raz potwierdzić, że pokój jest dziełem sprawiedliwości: rodzi go bowiem ten porządek, na którym Stwórca chciał, by było zbudowane ludzkie społeczeństwo. Jakże więc nie pochwalać i nie zachęcać tych wszystkich ludzi dobrej woli, którzy angażują wszystkie swe siły, by w świecie panowała większa sprawiedliwość?”.

Oprócz wysiłków na rzecz sprawiedliwości, pokój możliwy będzie również przy pracy na rzecz uznania godności oraz przypominania i praktykowania braterstwa między ludźmi – „Prawdziwy pokój na ziemi wiąże się bowiem z mocnym postanowieniem szanowania godności innych, jednostek i narodów oraz z wytrwałym pragnieniem pogłębiania braterstwa wszystkich członków ludzkiej rodziny”.

Możemy wołać o pokój i dyskutować o nim, ale dopóki nie zostaną podjęte działania na rzecz sprawiedliwości, godności ludzkiej i braterstwa, nic z tego nie wyjdzie. Tak jak ze ścian i dachu bez fundamentów.

I jeszcze zdawałoby się kompletna baśń  – „Pokój jest także owocem miłości, która wykracza ponad to, co zdolna jest osiągnąć sprawiedliwość”. Czy ktokolwiek o pokoju myślący i mówiący, rozumie, że bez prymatu miłości nie osiągniemy go?

Na razie kupujemy i sprzedajemy, czasem rozlegnie się wołanie o pokój. On jednak wyrośnie tylko ze sprawiedliwości, godności, braterstwa i miłości. O które dziś nikt specjalnie nie zabiega.

Siedemdziesiąt pięć lat temu rozpoczęła się wojna, która totalnie zmieniła świat i pochłonęła setki milionów ludzkich istnień. Wiele jednak z tej lekcji się nie nauczyliśmy.

 

PS. Cytaty pochodzą z listu Jana Pawła II z 15 marca 2005 r. Całość:

http://www.opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/jan_pawel_ii/listy/40l_gaudium_15022005.html

Itinerarium

ŻYCIE I ŚMIERĆ NA SERIO

Kazanie na 22 Niedzielę Zwykłą

31 sierpnia 2014

Jezus miał do zrobienia ważną rzecz. Bodaj najważniejszą w historii, zbawić świat i ludzi. Brzmi to pompatycznie i ogólnikowo, chętniej patrzymy na Niego jako autora błyskotliwych pouczeń, przejmujących przypowieści i zaskakujących zachowań (cuda, uzdrowienia).

Jednak to wszystko i tak nie zbawi świata. Jezus jest świadom, że musi (musi!) iść do Jerozolimy, że będzie wiele cierpiał, że będzie zabity i że pokona śmierć, powstanie z martwych. Zbawienie to nie literatura piękna, to niewinne cierpienie, ból, krzyżowanie i śmierć. A po niej pusty grób i nowe życie. Scenariusz zbawienia to nie ładne słowa, ale bardzo konkretne czyny, w których jest pot, ból, rany, krew, umieranie, śmierć.

Dobrze wiem, tak jak i wielu z was, że rzeczy ważne kosztują, płacimy za nie wysiłkiem, zdrowiem, łzami, cierpieniem, smutkiem, napięciem, stresem. Tego się nie wolno bać. To droga śladami Jezusa. Tak się wygrywa życie, taki jest scenariusz i naszego zbawienia.

 

LITURGIA SŁOWA

(Mt 16,21-27)
Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie. Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo nie myślisz o tym, co Boże, ale o tym, co ludzkie. Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania.

(Jr 20,7-9)
Uwiodłeś mnie, Panie, a ja pozwoliłem się uwieść; ujarzmiłeś mnie i przemogłeś. Stałem się codziennym pośmiewiskiem, wszyscy mi urągają. Albowiem ilekroć mam zabierać głos, muszę obwieszczać: Gwałt i ruina! Tak, słowo Pańskie stało się dla mnie codzienną zniewagą i pośmiewiskiem. I powiedziałem sobie: Nie będę Go już wspominał ani mówił w Jego imię! Ale wtedy zaczął trawić moje serce jakby ogień, nurtujący w moim ciele. Czyniłem wysiłki, by go stłumić, lecz nie potrafiłem.

(Ps 63,2-6.8-9)
REFREN: Ciebie, mój Boże, pragnie moja dusza

Boże mój, Boże, szukam Ciebie
i pragnie Ciebie moja dusza.
Ciało moje tęskni za Tobą,
jak ziemia zeschła i łaknąca wody.

Oto wpatruję się w Ciebie w świątyni,
by ujrzeć Twą potęgę i chwałę.
A Twoja łaska jest cenniejsza od życia,
więc sławić Cię będą moje wargi.

Będę Cię wielbił przez całe me życie
i wzniosę ręce w imię Twoje.
Moja dusza syci się obficie,
a usta Cię wielbią radosnymi wargami.

Bo stałeś się dla mnie pomocą
i w cieniu Twych skrzydeł wołam radośnie:
Do ciebie lgnie moja dusza,
prawica Twoja mnie wspiera.

(Rz 12,1-2)
Proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

(Ef 1,17-18)
Niech Ojciec naszego Pana Jezusa Chrystusa przeniknie nasze serca swoim światłem, abyśmy wiedzieli, czym jest nadzieja naszego powołania.

 

Itinerarium

FAKT PO 34 LATACH

Sobota 30 sierpnia 2014

 

 

Dwadzieścia pięć lat temu ponad dwa miliony Łotyszy, Estończyków i Litwinów stanęły na trasie 600 km, człowiek przy człowieku, trzymali się za ręce. Bałtycki łańcuch był początkiem niepodległości wspomnianych narodów, to był sierpień 1989.

Pamiętam sierpień sprzed 34 lat, wtedy nas Polaków było prawie dziesięć milionów, nie stworzyliśmy łańcucha rąk, to były zapomniane dzisiaj już strajki, wspólnota buntu, sprzeciwu.

Biblia odwołuje się zawsze do pewnych faktów, które rodziły wiarę. Była niewola w Egipcie, było oswobodzenie i zdobycie Ziemi Obiecanej. Był człowiek, który uzdrawiał, przywracał godność ubogim i biednym, był Jego pusty grób. Wiara rodziła się z konkretnych faktów.

Wierzę w solidarność ludzi i moc ducha, dlatego, że widziałem i słyszałem. Święty Jan pisze: „To wam głosimy, cośmy usłyszeli o Słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce” (1 J). Fakty przemawiają do mnie mocniej niż teorie.

Jutro wspomnienie zwycięstwa Solidarności z 31 sierpnia 1980 r. Nie o wspomnienie chodzi, ale o fakt, z którego wciąż płynie nadzieja.

Itinerarium

MOSTY WIDZIALNE I NIEWIDZIALNE

Piątek 29 sierpnia 2014

Dzisiaj z małą delegacją będę na Ukrainie. Nic wielkiego, spotkamy się z kilkoma rodzinami, w których nie ma już ojca, brata czy syna. Zginęli na wschodzie kraju w walce z separatystami i Rosjanami, nie sposób ustalić z kim, na pewno za ojczyznę.

Rodzinom z którymi się spotkamy przekażemy wsparcie finansowe, zbierane w ostatnich miesiącach przez środowisko lubelskiego wolontariatu i słuchaczy Radia eR 87,9 FM w Lublinie. Podobnie było pół roku temu, po krwawym dramacie na kijowskim Majdanie. Wszystkim, którzy dołożyli swoje złotówki do tej inicjatywy, kłaniam się z podziękowaniem.

Nasi ukraińscy partnerzy skierują nas m.in. do rodziny, w której po śmierci męża na froncie, pozostała wdowa z sześciorgiem dzieci. Temat wojny na Ukrainie trochę nam spowszedniał poprzez codzienne doniesienia. Pozostają jednak konkretni ludzie, groby nad którymi płaczą rodziny, ranni w szpitalach, jest nerwowe czekanie na choćby krótki sms z frontu „Wszystko w porządku”.

Z naszej strony ważna jest pamięć, zainteresowanie, kontakt, obecność, modlitwa. Mosty niewidzialne i widzialne, ale mosty, dzięki którym jakoś jesteśmy razem.

Itinerarium