CORAZ DALEJ OD SIEBIE I BOGA

Sobota 6 grudnia 2014

Dzielą i coraz bardziej dzielić będą nas pieniądze i układy. Zwykli ludzie stoją w kolejkach do okienek bankowych, bogatsi mają obsługę indywidualną w specjalnych pokojach. Zwykli ludzie podróżują pociągami drugą klasą, bogaci latają prywatnymi awionetkami a nawet odrzutowcami. Kiedyś zapytałem kandydata do sejmu czy wie ilu mamy bezdomnych w Lublinie. Zdziwił się i szczerze odrzekł, że nigdy nie spotkał takich ludzi. Różnice materialne podzieliły nas na zamknięte getta. To po pierwsze.

Po drugie, jak już się zbieramy to zwykle gadamy a prawie nigdy nie rozmawiamy. Gadać można o pogodzie, pracy, Internecie i modzie. Rozmowa to już temat szczęścia, miłości, sensu życia czy Boga.

Ponieważ jesteśmy coraz bardziej podzieleni i oddaleni od siebie, Boże Narodzenie minie nam na pałaszowaniu karpia i piciu wódki, z kolędami w tle. Od chwili Narodzenia Jezusa rozpoczęło się dzieło łączenia ludzi, Boży pomysł na nasze zbawienie i szczęście. Ewangelia nazywa to żniwem, jak dziś czytamy.

Adwent rozgrywa się w czasie najdłuższych popołudni i wieczorów. Ale nie będziemy blisko, nie będziemy ze sobą rozmawiać, patrzeć w oczy i cieszyć się wzajemną obecnością. Polecimy do komputerów i telewizorów. Nie ma Boga, bo jesteśmy daleko, coraz dalej od siebie.

 

Liturgia słowa

 

 

(Mt 9,35-10,1.6-8)
Jezus obchodził wszystkie miasta i wioski. Nauczał w tamtejszych synagogach, głosił Ewangelię królestwa i leczył wszystkie choroby i wszystkie słabości. A widząc tłumy ludzi, litował się nad nimi, bo byli znękani i porzuceni, jak owce nie mające pasterza. Wtedy rzekł do swych uczniów: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Wtedy przywołał do siebie dwunastu swoich uczniów i udzielił im władzy nad duchami nieczystymi, aby je wypędzali i leczyli wszystkie choroby i wszelkie słabości. Tych to Dwunastu wysłał Jezus, dając im następujące wskazania: Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela. Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy! Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie!

(Iz 30,19-21.23-26)
To mówi Pan Bóg, Święty Izraela: Zaiste, o ludu, który zamieszkujesz Syjon w Jerozolimie, nie będziesz gorzko płakał. Rychło okaże ci On łaskę na głos twojej prośby. Ledwie usłyszy, odpowie ci. Choćby ci dał Pan chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, ale oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: To jest droga, idźcie nią!, gdybyś zboczył na prawo lub na lewo. On użyczy deszczu na twoje zboże, którym obsiejesz rolę, a chleb z urodzajów gleby będzie soczysty i pożywny. Twoja trzoda będzie się pasła w owym czasie na rozległych łąkach. Woły i osły obrabiające rolę żreć będą paszę dobrze przyprawioną, która została przewiana opałką i siedlaczką. Przyjdzie do tego, iż po wszystkich wysokich górach i po wszystkich wzniesionych pagórkach znajdą się strumienie płynących wód na czas wielkiej rzezi, gdy upadną warownie. Wówczas światło księżyca będzie jak światło słoneczne, a światło słońca stanie się siedmiokrotne, jakby światło siedmiu dni – w dniu, gdy Pan opatrzy rany swego ludu i uleczy jego sińce po razach.

(Ps 147,1-2.3-4.5-6)
REFREN: Szczęśliwi wszyscy, co ufają Panu

Chwalcie Pana, bo dobrze jest śpiewać psalmy Bogu,
słodko jest Go wychwalać.
Pan buduje Jeruzalem,
gromadzi rozproszonych z Izraela.

On leczy złamanych na duchu
i przewiązuje im rany.
On liczy wszystkie gwiazdy
i każdej nadaje imię.

Nasz Pan jest wielki i potężny,
a Jego mądrość niewypowiedziana.
Pan dźwiga pokornych,
karki grzeszników zgina do ziemi.

(Iz 33,22)
Pan naszym sędzią, Pan naszym prawodawcą, Pan naszym królem, On nas zbawi.

 

Itinerarium

WIERZĄCY BEZ WIARY

Piątek 5 grudnia 2014

Historyczny Adwent, odnotowany w Ewangelii przyniósł wiele zmian, większość „niewiarygodnych”. Cudowne macierzyństwa Elżbiety i Marii, odmiana losu ludzi skazanych zdawałoby się na nieodwracalne nieszczęścia, jak choćby wspomniani dziś dwaj niewidomi, odzyskujący wzrok.

Co było przyczyną tych zmian i cudów? Odpowiedź jest prosta, banalna, nie do przyjęcia – wiara. Wiara jest najbardziej zagubioną przez nas siłą, zdolną odmieniać nasze życie i losy historii. Myślę, niestety, że wiara jest coraz bardziej obca chrześcijanom. Wielu z nas żyje, jakby jej nie potrzebowało, zdając się na mechaniczne zachowania religijne – znak krzyża, przyjmowanie (zwracam uwagę na bierność – przyjmowanie) sakramentów, odmawianie określonych modlitw czy wręcz praktyki magiczne – dotykanie figurek, recytowanie dziwacznych łańcuszków, itd. To wszystko bez wiary nie ma sensu ani mocy.

Maria stała się Matką Boga, dzięki wierze – „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane ci od Pana” (Łk 1,45). Która uwierzyłaś! Niewidomi z dzisiejszej Ewangelii przejrzeli, bo uwierzyli.  Bo uwierzyli! Nic więcej. Tak działa wiara.

Adwent to piękny czas na rozpoczęcie (może na nowo) życia wiarą, wedle wiary. Jeszcze raz proponuję, żebyśmy zrobili sobie spis rzeczy niemożliwych w naszym życiu. To jest jednocześnie zapis naszej niewiary.

Po tym, jak Bóg stał się człowiekiem, jak spełniła się najbardziej niemożliwa rzecz, wszystko jest możliwe. Wszystko jest możliwe dla tego, kto wierzy (Mk 9,23). Dla ciebie też wszystko jest możliwe.

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Mt 9,27-31)
Gdy Jezus przychodził, szli za Nim dwaj niewidomi którzy wołali głośno: Ulituj się nad nami, Synu Dawida! Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: Wierzycie, że mogę to uczynić? Oni odpowiedzieli Mu: Tak, Panie! Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej niech wam się stanie! I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie! Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

(Iz 29,17-24)
To mówi Pan Bóg: Czyż nie w krótkim już czasie Liban zamieni się w ogród, a ogród za bór zostanie uznany? W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widzieć. Pokorni wzmogą swą radość w Panu, i najubożsi rozweselą się w Świętym Izraela, bo nie stanie ciemięzcy, z szydercą koniec będzie, i wycięci będą wszyscy, co za złem gonią: którzy słowem przywodzą drugiego do grzechu, którzy w bramie stawiają sidła na sędziów i odprawiają sprawiedliwego z niczym. Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba, który odkupił Abrahama: Odtąd Jakub nie będzie się rumienił ani oblicze jego już nie przyblednie, bo gdy ujrzy swe dzieci, dzieło mych rąk, wśród siebie, ogłosi imię moje jako święte. Wtedy czcić będą Świętego Jakubowego i z bojaźnią szanować Boga Izraela. Duchem zbłąkani poznają mądrość, a szemrzący zdobędą pouczenie.

(Ps 27,1.4.13-14)
REFREN: Pan moim światłem i zbawieniem moim

Pan moim światłem i zbawieniem moim,
kogo miałbym się lękać?
Pan obrońcą mego życia,
przed kim miałbym czuć trwogę?

O jedno tylko proszę Pana, o to zabiegam,
żebym mógł zawsze przebywać w Jego domu
przez wszystkie dni życia,
Abym kosztował słodyczy Pana,
stale się radował Jego świątynią.

Wierzę, że będę oglądał dobra Pana
w krainie żyjących.
Oczekuj Pana, bądź mężny,
nabierz odwagi i oczekuj Pana.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

 

Itinerarium

BÓG STRONI OD SERC KŁÓTLIWYCH

Czwartek 4 grudnia 2014

 W znanej opowiastce synek pyta ojca:

– Tatusiu, skąd się biorą wojny?

– Widzisz, to jest tak, jeśliby na przykład USA chciały zabrać Wielkiej Brytanii kawałek ziemi …

– Co ty takie głupstwa opowiadasz dziecku? – wtrąca się poirytowana mamusia – USA nigdy nie wejdą w konflikt z Anglią!

– No dobrze, dobrze – łagodzi tatuś – więc jakby USA chciały przyłączyć do siebie jakieś terytorium Kanady …

– Oszalałeś? Nie wmawiaj dziecku bzdur! USA i Kanada nie toczyły żadnej wojny!

– Ale ja chciałem podać tylko przykład, a ty od razu się wtrącasz! – denerwuje się tatuś.

– Jesteś tak głupi, że nie potrafisz własnemu synowi podać mądrzejszego przykładu? – strofowała dalej małżonka.

 

Ojciec machnął ręką, zamilkł i zapalił papierosa. Matka poszła do drugiego pokoju.

 

– Więc widzisz teraz synu, już chyba wiesz skąd się biorą wojny …

 

Niektórzy twierdzą, że do wojny nie dojdzie, za wiele interesów by ucierpiało, świat jest w miarę stabilny i nikt nie będzie chciał podjąć ryzyka destrukcji. Nie podzielam tego optymizmu, podobne przekonania dominowały 100 lat temu przed pierwszą Wojną Światową, a w latach 30-tych ubiegłego wieku nie dopuszczano myśli o większym konflikcie.

Marzę, żeby nie było wojny. Marzę także o tym, aby ustały wojny domowe w naszych rodzinach, w miejscach pracy, w mojej ojczyźnie. Nie są to wojny na kule i bomby, bronią jest tu złe słowo, kłamstwo, plotka, bezinteresowne  judzenie i zazdrość. Ludzie giną od pocisków, są także mocno poranieni w rodzinach i miejscach pracy przez gniew, agresję, przez ostre słowa, wzajemne dogryzanie sobie, podejrzliwość i kłótnie.

Pokój ludziom dobrej woli – ogłasza anioł pasterzom. Boże Narodzenie to początek pokojowego pojednania między Bogiem a ludźmi. Jeżeli nie podejmiemy misji wprowadzania pokoju we własnych rodzinach, miejscach pracy, na klatkach schodowych, te święta są bez sensu. I nic nie da chodzenie na rekolekcje, do spowiedzi i na pasterkę. Podczas tej mszy w nocy usłyszymy radosną zapowiedź, że narodził się Książę Pokoju. Usłyszymy tę wieść nosząc w sercach gniew i złość na najbliższych.

Chrystus objawia się tylko w tych miejscach, w których zaprowadzamy pokój.

Domy wypełnione kłótniami, zawiścią i gniewem wcześniej czy później runą. Mam na myśli domy rodzinne, firmy i zakłady pracy, ale też i moją ojczyznę i mój świat. Pokój jest najtrwalszym fundamentem życia rodzinnego, wspólnego, także politycznego.

Bóg stroni od serc gniewnych i kłótliwych, przychodzi do tych, którzy wprowadzają pokój.

 

LITURGIA SŁOWA

(Mt 7,21.24-27)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Nie każdy, który Mi mówi: Panie, Panie!, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Każdego więc, kto tych słów moich słucha i wypełnia je, można porównać z człowiekiem roztropnym, który dom swój zbudował na skale. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na skale był utwierdzony. Każdego zaś, kto tych słów moich słucha, a nie wypełnia ich, można porównać z człowiekiem nierozsądnym, który dom swój zbudował na piasku. Spadł deszcz, wezbrały potoki, zerwały się wichry i rzuciły się na ten dom. I runął, a upadek jego był wielki.

(Iz 26-1-6)
W ów dzień śpiewać będą tę pieśń w Ziemi Judzkiej: Miasto mamy potężne; On jako środek ocalenia sprawił mury i przedmurze. Otwórzcie bramy! Niech wejdzie naród sprawiedliwy, dochowujący wierności; jego charakter stateczny Ty kształtujesz w pokoju, w pokoju, bo Tobie zaufał. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą Skałą! Bo On poniżył przebywających na szczytach, upokorzył miasto niedostępne, upokorzył je aż do ziemi, sprawił, że w proch runęło: podepcą je nogi, nogi biednych i stopy ubogich.

(Ps 118,1.8-9.19-21.25-27)
REFREN: Błogosławiony, idący od Pana

Wysławiajcie Pana, bo jest dobry,
bo łaska Jego trwa na wieki.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w człowieku.
Lepiej się uciec do Pana,
niż pokładać ufność w książętach.

Otwórzcie mi bramy sprawiedliwości,
wejdę przez nie i podziękuję Panu.
Oto jest brama Pana,
przez nią wejdą sprawiedliwi.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

O Panie, Ty nas wybaw,
o Panie, daj nam pomyślność.
Błogosławiony, który przybywa w imię Pańskie,
błogosławimy was z Pańskiego domu.
Pan jest Bogiem
i daje nam światło.

(Iz 55, 6)
Szukajcie Pana, gdy Go można znaleźć, wzywajcie Go, gdy jest blisko.

 

 

Itinerarium

UKRADLIŚCIE BOŻE NARODZENIE

Środa 3 grudnia 2014

Jeżeli Boże Narodzenie sprowadza się jedynie do kupowania prezentów, to jest to po prostu gówno, święto pogańskie. To Guy Gilbert, francuski ksiądz od ponad 40 lat pracujący z tzw. trudną młodzieżą. Fragment wypowiedzi ks. Gilberta oraz jego sylwetkę załączam na końcu wpisu.

Smutny paradoks naszych czasów polega na tym, że mamy coraz więcej rzeczy do kupienia, zjedzenia, wypicia i skosztowania, jednocześnie coraz dalej mamy do Boga i bardziej jesteśmy nieszczęśliwi. Wszystkie rzeczy, za którymi gonimy i które mamy, rodzą diabelską „Trójcę” – Pustkę, Smutek i Rozpacz.

Co się dzieje w Ewangelii, którą dziś czytamy? Jest chleb, są ryby, ale one są dzielone, rozdawane. Tam, gdzie jest rozdawanie, dzielenie się, jest szczęście i otwiera się droga do spotkania żywego Boga. Jeżeli jednak dążymy do szczęścia gromadząc rzeczy dla siebie, diabeł subtelnie rozsiewa Pustkę, a z niej rodzi się Smutek i Rozpacz.

Boże Narodzenie, narodzenie się Chrystusa, to największe dzieło dzielenia się, Bóg podzielił się z nami Sobą Samym w swoim Synu. Mamy jeszcze 21 dni do Wigilii, do momentu dzielenia się opłatkiem. Ten gest będzie bez sensu, jeżeli nie podzielimy się z ludźmi – rzeczami, pieniędzmi a przede wszystkim swoim czasem. Nie ma Boga bez dzielenia się.

 

Fragment wypowiedzi Guy Gilberta:

 

 „Pewnego dnia młody człowiek stwierdził coś potwornego. Powiedział tak: Ukradliście nam Boże Narodzenie! Zrozumiał, że Boże Narodzenie – święto ubogich, zostało im zagrabione przez bogatych. To jedyne przesłanie jakie chciałbym przekazać: Oddajcie Boże Narodzenie tym, którym je odebraliście! Idźcie i dzielcie się z najuboższymi! W ten sposób stajemy, się chrześcijanami współpracującymi. Inaczej święto Bożego Narodzenia to marnowanie czasu. Jeżeli sprowadza się jedyne do kupowania prezentów itd. To jest to po prostu gówno, święto pogańskie.”

 

GUY GILBERT

I OWCZARNIA MŁODYCH Z MARGINESU

 

Dziesięć lat temu, w 2004 roku gościł w Polsce ks.. Guy Gilbert, francuski duszpasterz pracujący  na ulicach Paryża wśród młodocianych przestępców. W parafii Matki Bożej Królowej Aniołów w Warszawie spotkał się z młodzieżą, wolontariuszami, zakonnicami oraz księżmi pracującymi z trudną młodzieżą. „Nie jestem gwiazdą, przyszedłem taki jaki jestem” – tymi słowami ks. Gilbert rozpoczął spotkanie. „Ważne jest, aby przekazać orędzie najuboższym. Ja jestem tylko przekaźnikiem. Przekazuję to co chcieliby powiedzieć najubożsi.” – dodał.

 

Francuski kapłan opowiadał o swojej pracy z młodymi. Słynie z niekonwencjonalnych metod pracy i ewangelizacji. „Najpierw walę, a potem błogosławię. Wtedy, kiedy uderzam to uderzam z miłości.” Zaznaczył jednak, że nie jest to najlepsza metoda wychowawcza, ale „czasami może to być doskonała metoda wychowawcza.”

W przeciwieństwie do innych księży nie chodzi ani w sutannie, ani w koloratce. Komentuje to krótko: „Zawsze boję się religii, która afiszuje się ubraniem.” Jego ubiór to skórzana kurtka, dżinsy, kowbojki i długie włosy. Od trzydziestu lat mieszka w swojej „Owczarni” w Prowansji razem z młodymi, którym pomaga wrócić do normalnego życia. ”Ja bezpośrednio nie ewangelizuję nigdy, ponieważ nie zapominam, że Chrystus przez 30 lat milczał”-  powiedział ks. Gilbert.

Zwracając się do zebranych powiedział, że tylko „gesty miłości, gesty dzielenia, tylko nasze ubóstwo będzie świadectwem o żyjącym Chrystusie. My chrześcijanie często dużo mówimy, ale nie robimy zbyt wiele” powiedział. Zaapelował do zebranych, aby Kościół przestał mówić i zaczął działać.

W przededniu wejścia Polski do Unii Europejskiej powiedział: „Pierwszego maja staniecie się częścią zjednoczonej Europy. Uważajcie, żeby ta Europa nie była dla was niebezpieczna. Uważajcie, żeby materializm wszystkiego nie pożarł.”

Ks. Gilbert zaznaczył, że praca z trudną młodzieżą nie jest łatwą rzeczą i potrzebny jest pewien dystans. „Aby żyć z ludźmi marginesu trzeba mieć doskonałe zdrowie, być w doskonałej równowadze fizycznej, psychicznej i w doskonałej równowadze emocjonalnej. Gdybym co dziesięć dni nie miał dwóch dni wolnego, które spędzam w zakonie nie byłbym już księdzem, ponieważ nie dałoby się tego przeżyć.   Ten, kto chce zajmować się biednymi musi też żyć w jakiś sposób ubogo. Trzeba do nich iść z gołymi rękami. Nie idźcie w stronę marginesu sami. Idźcie wtedy, kiedy wysyła was Kościół.”

W 1974 roku kupił on ruinę, którą wraz z ponad dwustoma młodymi wyremontował i stworzył tam farmę. Przebywa tam młodzież w wieku 13 – 16 lat. Opiekuje się ona ponad 120 zwierzętami. Zauważył, że młodzi bardzo lubią zwierzęta. Dom w którym mieszkają jest nietypowy – w żadnych drzwiach nie ma bowiem zamków. „Trzeba starać się wychować zostawiając otwarte drzwi.” Młodzi często godzą się ze swoimi rodzicami, mają opłacane prawo jazdy.

Guy Gilbert obecnie ma 78 lat. Podobne do prowansalskiej Owczarnie działają w 18 krajach.

 

(korzystałem tutaj z własnych materiałów archiwalnych)

LITURGIA SŁOWA

 

(Mt 15,29-37)
Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. I przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u nóg Jego, a On ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. I wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby kto nie zasłabł w drodze. Na to rzekli Mu uczniowie: Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba żeby nakarmić takie mnóstwo? Jezus zapytał ich: Ile macie chlebów? Odpowiedzieli: Siedem i parę rybek. Polecił ludowi usiąść na ziemi; wziął siedem chlebów i ryby, i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do sytości, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

 

(Iz 25,6-10a)
W owym dniu: Pan Zastępów przygotuje dla wszystkich ludów na tej górze ucztę z tłustego mięsa, ucztę z wybornych win, z najpożywniejszego mięsa, z najwyborniejszych win. Zedrze On na tej górze zasłonę, zapuszczoną na twarz wszystkich ludów, i całun, który okrywał wszystkie narody; raz na zawsze zniszczy śmierć. Wtedy Pan Bóg otrze łzy z każdego oblicza, odejmie hańbę od swego ludu na całej ziemi, bo Pan przyrzekł. I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremuśmy zaufali, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność: cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia! Albowiem ręka Pana spocznie na tej górze.

(Ps 23, 1-2a. 2b-3. 4. 5. 6)
REFREN: Po wieczne czasy zamieszkam u Pana

Pan jest moim pasterzem,
niczego mi nie braknie.
Pozwala mi leżeć
na zielonych pastwiskach.

Prowadzi mnie nad wody, gdzie mogę odpocząć,
orzeźwia moją duszę.
Wiedzie mnie po właściwych ścieżkach
przez wzgląd na swoją chwałę.

Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę,
zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.
Kij Twój i laska pasterska
są moją pociechą.

Stół dla mnie zastawiasz
na oczach mych wrogów.
Namaszczasz mi głowę olejkiem,
a kielich mój pełny po brzegi.

Dobroć i łaska pójdą w ślad za mną
przez wszystkie dni życia
i zamieszkam w domu Pana
po najdłuższe czasy.

Oto Pan przyjdzie, aby lud swój zbawić, błogosławieni, którzy są gotowi wyjść Mu na spotkanie.

 

Itinerarium

WIELKIE UDAWANIE 24 GRUDNIA

Wtorek 2 grudnia 2014

 Boże Narodzenie najczęściej obchodzimy jako święta bez Jubilata. Jest choinka, są śledzie, prezenty, kolędy, jest pasterka, opłatek, nie ma Chrystusa.

Jeżeli nie przyniesiemy ze sobą, a raczej w sobie Chrystusa, wszystkie świąteczne obrzędy stają się puste i ostatecznie nudne. Oczywiście możemy bawić się w „budowanie nastroju”, bo Jezus „płacze z  zimna” (de facto jeśli Jezus narodził się w grudniu, temperatura w Palestynie jest znośna, kilkanaście stopni na plusie), bo „Józef stary” (kolejny mit, Józef w chwili narodzin Jezusa był w sile wieku), bo „bydlęta klękają” (choć ani słowa o tym w Ewangelii). Budowanie nastroju, świetna sprawa, ale obecność Boga nie ma nic wspólnego nawet z najbardziej rzewnymi nastrojami.

Jedynym miejscem, w którym możemy odnaleźć żywego Chrystusa jest nasze serce. Przypomnę rozpaczliwe niemal wołanie św. Pawła „ Czyż nie wiecie o samych sobie, że Jezus Chrystus w was jest?” (2 Kor 13, 5). Niewiara naszych czasów wynika w poważnej mierze z faktu ucieczki od życia wewnętrznego ku tysiącom wrażeń zewnętrznych. Na drodze szukania i spotkania Chrystusa nic nie zastąpi podróży do głębi naszych serc. Nie mamy Chrystusa bo nieustannie niemal jesteśmy w rezonansie z bodźcami zewnętrznymi, nie mając ani czasu ani wypróbowanych dróg schodzenia wewnątrz siebie.

Przytoczony dziś fragment mowy Jezusa to zapis Jego doświadczenia wewnętrznego, przeżycia w sercu. Boję się, że dziś jesteśmy adresatami ostrzeżenia Chrystusa skierowanego do tych, którzy myślą, że zostaną wysłuchani przez wzgląd na swoje wielomówstwo.

Bez spotkania z Chrystusem w sercu, w doświadczeniu wewnętrznym, nie ma Bożego Narodzenia. Są tylko Święta, w gruncie rzeczy do cna obrzydzone „jingle bells” i najnowszymi gadżetami pod choinkę.

Powtórzę, co nie raz już pisałem, 15 minut doby to jeden (1) procent tego czasu. Jeśli poświęcimy go na przebywanie ze sobą samym, na zejście do swojej głębi, zanurzenie się w swoich pragnieniach, mamy szansę na spotkanie z żywym Chrystusem. Inaczej czeka nas maskarada z wmawianiem sobie, że laleczka w żłóbku to Pan Jezus.

Wejdźcie do swoich serc, odzyskajcie żywego Chrystusa, wróci radość i sens. Inaczej za 23 dni czeka nas znowu wielkie udawanie.

 

LITURGIA SŁOWA

 

(Łk 10,21-24)
W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie. Ojciec mój przekazał Mi wszystko. Nikt też nie wie, kim jest Syn, tylko Ojciec; ani kim jest Ojciec, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić. Potem zwrócił się do samych uczniów i rzekł: Szczęśliwe oczy, które widzą to, co wy widzicie. Bo powiadam wam: Wielu proroków i królów pragnęło ujrzeć to, co wy widzicie, a nie ujrzeli, i usłyszeć, co słyszycie, a nie usłyszeli.

 

(Iz 11,1-10)
I wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni. I spocznie na niej Duch Pański, duch mądrości i rozumu, duch rady i męstwa, duch wiedzy i bojaźni Pańskiej. Upodoba sobie w bojaźni Pańskiej. Nie będzie sądził z pozorów ni wyrokował według pogłosek; raczej rozsądzi biednych sprawiedliwie i pokornym w kraju wyda słuszny wyrok. Rózgą swoich ust uderzy gwałtownika, tchnieniem swoich warg uśmierci bezbożnego. Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi. Wtedy wilk zamieszka wraz z barankiem, pantera z koźlęciem razem leżeć będą, cielę i lew paść się będą społem i mały chłopiec będzie je poganiał. Krowa i niedźwiedzica przestawać będą przyjaźnie, młode ich razem będą legały. Lew też jak wół będzie jadał słomę. Niemowlę igrać będzie na norze kobry, dziecko włoży swą rękę do kryjówki żmii. Zła czynić nie będą ani zgubnie działać po całej świętej mej górze, bo kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze. Owego dnia to się stanie: Korzeń Jessego stać będzie na znak dla narodów. Do niego ludy przyjdą po radę, i sławne będzie miejsce jego spoczynku.

(Ps 72, 1-2. 7-8. 12-13. 17)
Pokój zakwitnie, kiedy Pan przybędzie

Boże, przekaż Twój sąd królowi,
a Twoją sprawiedliwość synowi królewskiemu.
Aby Twoim ludem rządził sprawiedliwie
i ubogimi według prawa.

Za dni Jego zakwitnie sprawiedliwość
i wielki pokój, aż księżyc nie zgaśnie.
Będzie panował od morza do morza,
od Rzeki aż po krańce ziemi.

Wyzwoli bowiem biedaka, który Go wzywa,
i ubogiego, co nie ma opieki.
Zmiłuje się nad biednym i ubogim,
nędzarza ocali od śmierci.

Niech Jego imię trwa na wieki,
jak długo świeci słońce, niech trwa Jego imię.
Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią,
niech wszystkie narody ziemi życzą Mu szczęścia.

Oto nasz Pan przyjdzie z mocą i oświeci oczy sług swoich.

 

 

Itinerarium

DO ZROBIENIA W ADWENCIE

Poniedziałek 1 grudnia 2014

Za dwadzieścia cztery dni, przypominam, nie narodzi się Pan Jezus. Będziemy tylko świętować, wspominać Jego Narodzenie.

Narodzenie Boga zdarzyło się dwa tysiące lat temu. Zdarzyło się, ale nie po to, aby nam urozmaicić kalendarz i żebyśmy mogli postawić sobie choinkę. Z Bożego Narodzenia coś ważnego dla nas wynika, jeśli oczywiście wierzymy, że Chrystus stał się człowiekiem i nieodwracalnie zjednoczył z każdym z nas.

Ja wierzę, że mam – i że mamy – coś do zrobienia w związku z tym, że Chrystus zamieszkał w nas i między nami. Mamy do zrobienia coś, co prorok nazywa dziś przekuciem mieczy na lemiesze, włóczni na sierpy. Mamy do zrobienia coś według zasady, którą stosował rzymski setnik z fragmentu Ewangelii na dzisiaj. Chodzi mi o wiarę, która działa.

Wielu chrześcijan myśli (i tak praktykuje), że niewiele pozostało nam do zrobienia: chodzić do kościoła, poprawnie wyznawać credo, za bardzo nie grzeszyć (a jak już, to szybko się wyspowiadać) i żyć przyzwoicie.

Ja myślę i wierzę, że pozostały nam bardzo ważne rzeczy do zrobienia. Najpierw odkrycie obecności żywego Chrystusa w nas samych, po Bożym Narodzeniu, Wcieleniu, jesteśmy prawdziwą świątynią Boga i tu, wewnątrz nas, znaleźć Go możemy. Następnie potrzebujemy zwrotu ku ludziom, współczesna kultura i cywilizacja przylepia nas do siebie, skleja ale nie jednoczy. Dlatego tak łatwo nasze relacje się rozlatują. Potrzebujemy radosnej bliskości, szczęścia braterstwa. Do zrobienia mamy wiele w sprawie przygarnięcia ludzi, samotnych, zagubionych, bezdomnych, więźniów, tych wszystkich sióstr i braci Chrystusa danych nam do pokochania.

Nie ma co świętować Bożego Narodzenia bez żywej więzi w sercu z Chrystusem, bez odnowionej bliskości z rodzinami i przyjaciółmi, bez troski o pokrzywdzonych. Będą to kolejne puste Święta, o których jak najprędzej będziemy chcieli zapomnieć. Jest jeszcze trochę czasu, żeby było inaczej.

 

PS.W Adwencie będę wracał do spraw, które mamy do zrobienia, jeśli wierzymy, że Chrystus stał się jednym z nas i że mieszka w nas i pośród nas. Będę dołączał też czytania liturgiczne, przypadające na każdy dzień.

 

Liturgia słowa

(Iz 2,1-5)
Widzenie Izajasza, syna Amosa, dotyczące Judy i Jerozolimy: Stanie się na końcu czasów, że góra świątyni Pańskiej stanie mocno na wierzchu gór i wystrzeli ponad pagórki. Wszystkie narody do niej popłyną, mnogie ludy pójdą i rzekną: Chodźcie, wstąpmy na Górę Pańską do świątyni Boga Jakubowego! Niech nas nauczy dróg swoich, byśmy kroczyli Jego ścieżkami. Bo Prawo wyjdzie z Syjonu i słowo Pańskie – z Jeruzalem. On będzie rozjemcą pomiędzy ludami i wyda wyroki dla licznych narodów. Wtedy swe miecze przekują na lemiesze, a swoje włócznie na sierpy. Naród przeciw narodowi nie podniesie miecza, nie będą się więcej zaprawiać do wojny. Chodźcie, domu Jakuba, postępujmy w światłości Pańskiej!

(Ps 122,1-2.4-9)
REFREN: Idźmy z radością na spotkanie Pana

Ucieszyłem się, gdy mi powiedziano:
„Pójdziemy do domu Pana”.
Już stoją nasze stopy
w twoich bramach, Jeruzalem.

Tam wstępują pokolenia Pańskie,
aby zgodnie z prawem Izraela wielbić imię Pana.
Tam ustawiono trony sędziowskie,
trony domu Dawida.

Proście o pokój dla Jeruzalem:
Niech żyją w pokoju, którzy cię miłują.
Niech pokój panuje w twych murach,
a pomyślność w twoich pałacach.

Ze względu na braci moich i przyjaciół
będę wołał: „Pokój z tobą”.
Ze względu na dom Pana, Boga naszego,
modlę się o dobro dla ciebie.

(Ps 80,4)
Panie, Boże nasz, przyjdź, aby nas uwolnić, okaż swoje oblicze, a będziemy zbawieni.

(Mt 8,5-11)
Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi. Rzekł mu Jezus: Przyjdę i uzdrowię go. Lecz setnik odpowiedział: Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: Idź! – a idzie; drugiemu: Chodź tu! – a przychodzi; a słudze: Zrób to! – a robi. Gdy Jezus to usłyszał, zdziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: Zaprawdę powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim.

 

Itinerarium

CZAS ZBAWIENIA JEST DZISIAJ

Kazanie na 1 Niedzielę Adwentu

30 listopada 2014

Zająć się bardziej swoim życiem, a szczególnie spaniem, jedzeniem i piciem.

To w skrócie (nawet bez rymu) program na Adwent, do którego realizacji zachęcam w kazaniu głosem na www.itinerarium.pl . Obraz sług czuwających  w domu zupełnie nie pasuje do dzisiejszych chrześcijan, zwłaszcza tych w Polsce i Europie. Za to wizja śpiących, jak najbardziej.

Dlaczego chrześcijanie śpią? Dlaczego my śpimy, bo przypuszczam, że większość czytelników tego wpisu mieni się chrześcijanami?

Śpimy snem ludzi dobrze nakarmionych, przesyconych, zadbanych i zabezpieczonych. Bujamy się pomiędzy nadwagą i anoreksją, trochę niepewni czy grzechem jest tańczenie w Adwencie. Usypia nas bezczelna pewność, że do zbawienia mamy wszystko pod ręką – różaniec, konfesjonał i mszę do wyboru od 6:00 rano po 20:00 wieczorem.

Piszę z nadzieją, że czas przebudzenia, czas prostej wiary w obecność Chrystusa, Jego moc, czas naszego zbawienia, jest dzisiaj.

 

Liturgia słowa

 

 

(Mk 13,33-37)
Jezus powiedział do swoich uczniów: Uważajcie, czuwajcie, bo nie wiecie, kiedy czas ten nadejdzie. Bo rzecz ma się podobnie jak z człowiekiem, który udał się w podróż. Zostawił swój dom, powierzył swoim sługom staranie o wszystko, każdemu wyznaczył zajęcie, a odźwiernemu przykazał, żeby czuwał. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, kiedy pan domu przyjdzie: z wieczora czy o północy, czy o pianiu kogutów, czy rankiem. By niespodzianie przyszedłszy, nie zastał was śpiących. Lecz co wam mówię, mówię wszystkim: Czuwajcie!

 

 

(Iz 63,16b-17.19b;64,3-7)
Tyś, Panie, naszym Ojcem, “Odkupiciel nasz” to Twoje imię odwieczne. Czemuż, o Panie, dozwalasz nam błądzić z dala od Twoich dróg, tak iż serce nasze staje się nieczułe na bojaźń przed Tobą? Odmień się przez wzgląd na Twoje sługi i na pokolenia Twojego dziedzictwa. Obyś rozdarł niebiosa i zstąpił przed Tobą skłębiły się góry. Ani ucho nie słyszało, ani oko nie widziało, żeby jakiś bóg poza Tobą czynił tyle dla tego, co w nim pokłada ufność. Wychodzisz naprzeciw tych, co radośnie pełnią sprawiedliwość i pamiętają o Twych drogach. Oto Tyś zawrzał gniewem, bośmy grzeszyli przeciw Tobie od dawna i byliśmy zbuntowani. My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata. My wszyscy opadliśmy zwiędli jak liście, a nasze winy poniosły nas jak wicher. Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził, by się chwycić Ciebie. Bo skryłeś Twoje oblicze przed nami i oddałeś nas w moc naszej winy. A jednak, Panie, Tyś naszym Ojcem. Myśmy gliną, a Ty naszym twórcą. Dziełem rąk Twoich jesteśmy my wszyscy.

(Ps 80,2-3.15-16.18-19)
Odnów nas, Boże, i daj nam zbawienie.

Usłysz, Pasterzu Izraela,
Ty, który zasiadasz nad chrubinami.
Zbudź swą potęgę
i przyjdź nam z pomocą.

Powróć, Boże, Zastępów,
wejrzyj z nieba, spójrz i nawiedź tę winorośl.
Chroń to, co to zasadziła Twoja prawica,
latorośl, którą umocniłeś dla siebie.

Wyciągnij rękę nad mężem Twej prawicy,
nad synem człowieczym,
którego umocniłeś w swej służbie.
Już więcej nie odwrócimy się od Ciebie,
daj nam nowe życie, a bedziemy Cię chwalili.

(1 Kor 1,3-9)
Łaska wam i pokój od Boga Ojca naszego, i Pana Jezusa Chrystusa! Bogu mojemu dziękuję wciąż za was, za łaskę daną wam w Chrystusie Jezusie. W Nim to bowiem zostaliście wzbogaceni we wszystko: we wszelkie słowo i wszelkie poznanie, bo świadectwo Chrystusowe utrwaliło się w was, tak iż nie brakuje wam żadnego daru łaski, gdy oczekujecie objawienia się Pana naszego Jezusa Chrystusa. On też będzie umacniał was aż do końca, abyście byli bez zarzutu w dzień Pana naszego Jezusa Chrystusa Wierny jest Bóg, który powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem Chrystusem, Panem naszym.

 

Itinerarium

24 czekoladki na Adwent

Sobota 29 listopada 2014

 W dzieciństwie w sobotę przed początkiem Adwentu musiałem już mieć postanowienie, które realizować trzeba było do Bożego Narodzenia. Jakaś abstynencja od cukierków czy drożdżówek była wskazana. Już na studiach dostałem od kogoś (z tzw. „darów”, czyli pomocy nadsyłanej z zagranicy dla biednej wówczas Polski) małe praliny, z 24 czekoladkami i instrukcją, że należy przez cały Adwent, codziennie zjadać jedną i w ten sposób czekać na Boże Narodzenie.

W wielu zgromadzeniach zakonnych Adwent jest momentem rozpoczynania nowicjatów lub postulatów.

Nie wiem co planujecie na Adwent, post od słodyczy czy wręcz przeciwnie jedną słodycz codziennie. Ze słodyczami czy bez, najważniejsze jest to, żeby przeżyć spotkanie z żywym Bogiem.

Nie lubię określenia, że Adwent jest czasem oczekiwania, bo to brzmi trochę tak, że rok po roku oczekujemy, oczekujemy i oczekujemy. Potrzebujemy nie tylko oczekiwania ale spotkania. Potrzebujemy spotkania z żywym Bogiem. To jest właściwy początek nowego życia. Z całego serca, sobie i każdemu z was tego właśnie życzę.

Itinerarium

NIGDY NIE MÓWIĘ ŻE WSZYSTKO JEST STRACONE

Piątek 28 listopada 2014

Państwo Islamskie zasłynęło już z bestialskich egzekucji obcokrajowców, głównie Amerykanów i Anglików, dokonało też pogromów chrześcijan i jazydów. Zarówno USA jak i Wielka Brytania zapowiedziały srogi odwet, zresztą już realizowany przez lotnictwo tych państw.

Wyłowiłem zaskakujące zdanie z wczorajszych depesz prasowych. Ojciec święty Franciszek wracając ze Strasburga, gdzie przemawiał na forum Parlamentu został zapytany przez dziennikarzy o stosunek do Państwa Islamskiego. I odpowiedział: “Nigdy nie mówię, że wszystko jest stracone. Być może do dialogu nie dojdzie, ale nie można zamykać drzwi”.

Przypuszczam, że zdanie to przejdzie bez echa, szkoda. Dla mnie jest ważne, bo wpisuje się w przesłanie Chrystusa. Iluż On ludzi skazanych na stratę wyprowadził ku nowemu życiu! Mateusz, Maria Magdalena, Zacheusz, Dobry Łotr. Pojęcie „wszystko jest stracone” nie jest obecne w języku Chrystusa i Ewangelii.

Nigdy nie mówię, że wszystko jest stracone, nigdy tak nie myślę i nigdy w to nie uwierzę. Nadzieja, która pozostawia zawsze otwarte drzwi.

Itinerarium

JAK PANI BASIA POMAGA CAŁEMU ŚWIATU

Czwartek 27 listopada 2014

Panią Basię poznałem dopiero co, jest na emeryturze, już po 70-tce ale to co wymyśliła wprawiło mnie w zdumienie i podziw. Ma żyłkę wolontariacką, chce pomagać ludziom.

W swoim środowisku miała i ma wielu ludzi, głównie starszych, którzy nie radzą sobie. Poszła z pomysłem organizowania  pomocy potrzebującym do księdza proboszcza. Ten dość sceptycznie zaopiniował ideę, ale dał miejsce w salce parafialnej. Pani Basia rozkleiła kilkanaście ogłoszeń na osiedlu, poszukując wolontariuszy. Potem co niedzielę przez 5 godzin siedziała w salce i czekała. Czekała i nic. Pierwszy chętny znalazł się po kilku miesiącach, a potem przyszła lawina, chętni do pomocy zgłaszali się często i gęsto.

Dziś, po dwóch latach, na liście „usług wolontariackich”, oferowanych przez panią Basię znajduję: pomoc geografii (pomaga Łukasz), fizyki (tu udzielają się Anna P., Andrzej i Tomasz), matematyki (Magdalena J., Barbara, Justyna), to dla dzieci i młodzieży. Przy każdym imieniu jest oczywiście kontakt telefoniczny, aby można było się łatwo umówić.

To może jeszcze nie jest tak zaskakujące. Ale co czytam dalej! Mamy tu „Pomoc w załatwianiu formalności związanych z pozyskaniem dofinansowania NFZ/PFRON – bariery architektoniczne, sprzęt rehabilitacyjny)”. Mamy także „Pomoc w zakresie transportu samochodem osobowym – do lekarza, na zabiegi, na Mszę świętą” albo „Badanie słuchu i dostrojenie aparatu słuchowego” albo „Pomoc w zakupach” oraz „Towarzyszenie osobie samotnej”. Przy każdej usłudze jest imię wolontariusza i kontakt telefoniczny. Wszystko wydrukowane w czytelny sposób na małych karteczkach.

Rewelacja, szacun Pani Basiu! Ona sama to wszystko ogarnia, szesnaście projektów pomocy! Cała inicjatywa nosi nazwę Parafialny Zespół Wolontariatu „Mogę / Chcę Pomóc”. Chciałoby się powiedzieć, że w Lublinie to potrafią. Nic z tego, zespół działa przy parafii NMP Matki Kościoła w Świdniku. Mam kontakt do pani Basi, mogę w zbożnych celach udostępnić.

Po zapoznaniu się z dziełem pani Basi aż mi skoczyło ciśnienie. Na szczęście na ulotce jest też rubryka „Pomiar ciśnienia w domu chorego”, więc jakby ciśnienie zaszalało to wiem do kogo zadzwonić!

 

 

Itinerarium