ŻEBY CI BANIA NIE PUCHŁA OD GDYBANIA

Poniedziałek 1 lutego 2016 Ktokolwiek przykłada rękę do pługa, a wstecz się ogląda, nie nadaje się do Królestwa Bożego, ostrzegał Pan Jezus. Jeszcze gorzej poszło żonie Lota (nie znamy imienia tej pani), która pomimo zakazu Bożego „obejrzała się i stała się słupem soli”, a chciała tylko popatrzeć jak ginie Sodoma i Gomora.

Oglądając się za często w przeszłość, znajdziemy powody do zgryzot i smętnej „gdybologii”, „gdybym wtedy zrobił tak”, „gdybym tam nie poszedł”, „gdybym nie ryzykował”. Od częstego gdybania puchnie jednak tylko bania.

Pan Bóg wie, że mamy skłonność do rozdrapywania przeszłości i dlatego radzi: Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie?

Od dzisiaj nowy dzień, nowy tydzień, nowy miesiąc (nawet dłuższy o 1 dzień niż zwykle). Bóg przygotował nam piękne i dobre rzeczy na luty i na inne miesiące.

Ps. Biblijne odniesienia – Łk 9,62; Rdz 19, 15-26; Iz 43)

Itinerarium

SPADAJ PANIE JEZU I INNE SZTUCZKI DIABŁA

Kazanie na 4 Niedzielę Zwykłą 31 stycznia 2016 Oj, wredni ci ziomkowie Jezusa z Nazaretu, wyrzucili Go ze swojego miasta, chcieli nawet zrzucić ze skały.

A jak mówiłeś „Spadaj …” do biedaka, to co innego robiłeś? A jak żegnałeś żonę z „Wynoś się!”, to co innego robiłeś? A jak córce z furią krzyczałeś „Stul mordę!”, to co innego robiłeś?

Panie Jezu, naucz nas ludzi przygarniać i oducz nas diabelskiego odruchu odrzucania.

Liturgia słowa

(Łk 4,21-30)
Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli. A wszyscy przyświadczali Mu i dziwili się pełnym wdzięku słowom, które płynęły z ust Jego. I mówili: Czy nie jest to syn Józefa? Wtedy rzekł do nich: Z pewnością powiecie Mi to przysłowie: Lekarzu, ulecz samego siebie; dokonajże i tu w swojej ojczyźnie tego, co wydarzyło się, jak słyszeliśmy, w Kafarnaum. I dodał: Zaprawdę, powiadam wam: żaden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczyźnie. Naprawdę, mówię wam: Wiele wdów było w Izraelu za czasów Eliasza, kiedy niebo pozostawało zamknięte przez trzy lata i sześć miesięcy, tak że wielki głód panował w całym kraju; a Eliasz do żadnej z nich nie został posłany, tylko do owej wdowy w Sarepcie Sydońskiej. I wielu trędowatych było w Izraelu za proroka Elizeusza, a żaden z nich nie został oczyszczony, tylko Syryjczyk Naaman. Na te słowa wszyscy w synagodze unieśli się gniewem. Porwali Go z miejsca, wyrzucili Go z miasta i wyprowadzili aż na stok góry, na której ich miasto było zbudowane, aby Go strącić. On jednak przeszedłszy pośród nich oddalił się.

(Jr 1,4-5.17-19)
Pan skierował do mnie następujące słowo: Zanim ukształtowałem cię w łonie matki, znałem cię, nim przyszedłeś na świat, poświęciłem cię, prorokiem dla narodów ustanowiłem cię. Ty zaś przepasz swoje biodra, wstań i mów wszystko, co ci rozkażę. Nie lękaj się ich, bym cię czasem nie napełnił lękiem przed nimi. A oto Ja czynię cię dzisiaj twierdzą warowną, kolumną żelazną i murem spiżowym przeciw całej ziemi, przeciw królom judzkim i ich przywódcom, ich kapłanom i ludowi tej ziemi. Będą walczyć przeciw tobie, ale nie zdołają cię [zwyciężyć], gdyż Ja jestem z tobą – wyrocznia Pana – by cię ochraniać.

(Ps 71,1-6.15.17)
REFREN: Będę wysławiał pomoc Twoją, Panie

W Tobie, Panie, ucieczka moja,
niech wstydu nie zaznam na wieki.
Wyzwól mnie i ratuj w Twej sprawiedliwości,
nakłoń ku mnie ucho i ześlij ocalenie.

Bądź dla mnie skałą schronienia,
i zamkiem warownym, aby mnie ocalić,
bo Ty jesteś moją opoką i twierdzą.
Boże mój, wyrwij mnie z rąk niegodziwca.

Bo Ty, mój Boże, jesteś moją nadzieją,
Panie, Tobie ufam od młodości.
Ty byłeś moją podporą od dnia narodzin,
Od łona matki moim opiekunem.

Moje usta będą głosiły Twoją sprawiedliwość
i przez cały dzień Twoją pomoc.
Boże, Ty mnie uczyłeś od mojej młodości
i do tej chwili głoszę Twoje cuda.

(1 Kor 12,31-13,13)
Starajcie się o większe dary: a ja wam wskażę drogę jeszcze doskonalszą. Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący. Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym. I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał. Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie. Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy. Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe. Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce. Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany. Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.

(Łk 4, 18)
Pan posłał mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

 

Itinerarium

ZBAWIENNA WIARA MURARZA

Sobota 30 stycznia 2016 Nauczałem kiedyś religii w szkole zawodowej, w klasach o specjalności betoniarz – zbrojarz i murarz – tynkarz. Sami chłopcy, raczej mało zainteresowani dogmatami i teologią. Za to ile kwestii etycznych wzbudzały dyskoteki oraz mecze z drużynami z sąsiedniego miasta!

Na koniec roku należało jednak wystawić oceny, zaproponowałem, że na egzamin należy wyuczyć się Wyznania Wiary. Po odsłuchaniu trzech betoniarzy, dwóch zbrojarzy i jednego tynkarza, sam już za bardzo nie wiedziałem jak brzmi poprawnie nasze katolickie Credo. Zapytałem więc czy ktokolwiek nauczył się z katechizmu. Zgłosił się jeden przyszły murarz z zapewnieniem, że zna i się nie pomyli. I wyrecytował:

– Wierzę w Boga Ojca i Syna  i Ducha  Świętego.

– Koniec? – dopytywałem.

– No nie, jest jeszcze „Amen”.

– Racja, a słyszałeś – próbowałem pogłębiać temat – że Syn Boży „siedzi po prawicy Ojca i że zstąpił do piekieł”?

– Nieee – odparł uczeń – ale nie mam nic przeciwko temu.

Dostał czwórkę, reszta chyba trójkę, wszyscy zdali. Potem robili dobre betony, nieźle zbroili stropy, układali cegły i tynkowali ściany. Może ktoś z was mieszka w domu, który wznieśli.

Wiara do zbawienia jest konieczna, wiara w Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Co potwierdzam, Amen.

Itinerarium

LĘK I MIŁOŚĆ

Piątek 29 stycznia 2016 Kto się lęka, nie wydoskonalił się w miłości. Tak nauczał sędziwy św. Jan Apostoł, w Piśmie Świętym.

Życie, przyszłość, ludzie, nawet Bóg, czegóż my się nie boimy? O zdrowie, pieniądze, o dzieci, o rodziców i żeby się nie przeziębić. Od rana do wieczora różne strachy i lęki zarządzają naszym zachowaniem i wyborami.

Ja wiem, że są różne terapie, kursy i treningi z receptami na szczęśliwe życie. I banalnie brzmi dopowiedzenie tego samego św. Jana – „miłość usuwa lęk” (patrz 1 J 4,18). Ja się pod tym jednak podpisuję.

Itinerarium

KRZYSIU ZE ŚMIETNIKA MELDUJE SIĘ W NIEBIE

Czwartek 28 stycznia 2016 Krzysia znalazłem wczoraj w nocy na śmietniku niedaleko dworca. Zasnął, na zawsze, z ręką pod głową. Nawet z dość pogodnym uśmiechem na twarzy.

Umarł, tak jak wielu naszych bezdomnych braci. W śmietniku, który był jego domem przez ostatnie tygodnie. Nie zmarł z wyziębienia. Miał w swoim śmietniku kołdry i koce, dzięki którym przetrwał najbardziej mroźne noce. Najprawdopodobniej wykończyła go „Ukraina”, kiepski spirytus który za nieduże pieniądze można kupić na bazarze.

Krzysiu był bardzo zadbany, prawie codziennie przychodził do naszego ośrodka, prosił o suche i świeże skarpetki, bieliznę, niedawno dostał dobre zimowe buty. Wieczorami zwykle zachodził na zupę, dbał o kalorie przed zimnymi nocami.

Przekonałem go dwa tygodnie temu, żeby zrobił porządek z wszami. Zgodził się, że nie wypada dorosłemu facetowi chodzić ze zwierzyńcem na głowie. Dostał płyn, poszedł do kąpieli, zgolił bujną czuprynę. Wyprzystojniał, nie wyglądał  na swoje prawie pięćdziesiąt lat.

Do rodziny nie chciał wracać, wódka była silniejsza, może i inne sprawy. Był spokojny, pogodny, chyba z cichą radością godził się na swój los.

Kiedy czytacie ten tekst, Krzysiu jest już zapewne po wykwintnej kolacji ze świętym Piotrem i w odświętnym, czyściutkim stroju melduje się przed obliczem Miłosiernego Boga.

  1. Dziękuję za wszystkie kołdry, koce, skarpetki i inne rzeczy, które ofiarowaliście lubelskim bezdomnym. Dzięki Wam Krzysiu miał ciepłe posłanie w swoim śmietniku, którego nie chciał opuścić.

Dziękuję także Arturowi i Marcie, z którymi po raz ostatni dotykaliśmy naszego, świętej pamięci, brata Krzysia.

 

 

Itinerarium

KRZYŻ OD RANA DO WIECZORA

Środa 27 stycznia 2016 Wielu z was, podobnie jak ja, zaczyna i kończy dzień od znaku krzyża. Najpierw od czoła do piersi, potem od lewego do prawego ramienia.

Istniejemy na planie krzyża. Kreśląc linię pionową, od czoła zaczynając, w prosty sposób wyznajemy wiarę w miłość Boga, od Niego (z góry, z wysoka) pochodzącą. Dotykając piersi nawet bezsłownie prosimy, aby miłość Boga nas napełniła i pozostała w głębi naszej osoby. Lewe i prawe ramię oznaczają gotowość do niesienia Bożej miłości wszystkim, których codziennie spotykamy, wszystkim, każdemu.

Znak krzyża wyraża całą naszą wiarę i daje siłę do codziennej, wytrwałej miłości. Zaczynajcie i kończcie każdy dzień tym świętym znakiem

Itinerarium

WPADA PROROK DO SEJMU I JEST CHRYJA

Wtorek 26 stycznia 2016 Wyobraźcie sobie, że na salę sejmową wpada naraz jakiś prorok i krzyczy: „Siostry i bracia! W pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie”. Prorok ten cytowałby jedynie list św. Pawła do Filipian, czyli Biblię. W efekcie wywiązałaby się zapewne debata, w której koalicja tłumaczyłaby opozycji, że to ona winna ich (koalicję) oceniać wyżej, przy czym zapewne opozycja miałaby zdanie przeciwne.

To samo wyobraźcie sobie, że dzieje się w waszym miejscu pracy, a ów biblijny cytat przytaczacie prezesowi, dyrektorowi i kierownikom. Będzie chryja, bo z jednej strony jest to Słowo Boże, a z drugiej wiemy przecież kto ma rację.

Ilekroć słucham innych, zwłaszcza krytyków i nieprzyjaciół, zadaję sobie pytanie: „A może jednak on/ona ma trochę racji?” Nie żeby zaraz całą rację (na tyle jeszcze nie mam pokory), ale trochę, czemu nie. Okazywało się wiele razy, że w istocie słuszność była nie po mojej stronie. Może jest mi łatwiej, bo trochę już przeżyłem.

Współczesność zabija pokorę, ośmiesza ją i czyni oznaką słabości. Już nie na marginesie ale całkiem otwarcie trwa promocja pychy, często pod mianem przebojowości, kreatywności, innowacyjności czy sprytu.

Piętnaście wieków temu, św. Jan Kasjan zaczął katalogować grzechy główne i na miejscu pierwszym umieścił pychę. Nic się nie zmieniło.

Przepraszam za porównanie, ale pycha przypomina gołoledź. Na niej łatwo się poślizgnąć, potem rąbnąć, złamać rękę albo nogę (do wyleczenia) albo i całe życie. Siostry i bracia! W pokorze oceniajcie jedni drugich za wyżej stojących od siebie.

Itinerarium

POMYŚLCIE O MIŁOŚCI NA POCZĄTKU TEGO TYGODNIA

Poniedziałek 25 stycznia 2016 Tempo życia jest dziś szybkie. Musimy zrobić to i tamto, tu pojechać, tam zadzwonić, pójść na spotkanie, zdążyć z zakupami, rachunkami. Trzeba pilnować terminów rat, spłat i wypłat, nie przegapić taniego wyjazdu na urlop, wypada też wiedzieć co grają w kinach i co nowego proponuje rząd. A doba ma dwadzieścia cztery godziny, przy czym nijak bez snu żyć się nie da.

Przypominamy trochę kule bilardowe, prztykane od bandy do bandy, gra się toczy, „show must go on”. Łatwo się poddać.

Wystarczy jednak chwila, aby pomyśleć o miłości. O miłości, z której będziemy sądzeni po koniec życia (św. Jan od Krzyża). Miłość wyzwala nas z kieratu życia, stawia pytanie dokąd naprawdę idziemy. Pomyślcie o miłości na początku tego tygodnia. Przecież ona jest najważniejsza.

Itinerarium

TWOJA MISJA

Kazanie na 3 Niedzielę Zwykłą 24 stycznia 2016  Ubogim dobrą nowinę, więźniom wolność, niewidomym przejrzenie, uciśnionym wyzwolenie. To była misja Chrystusa.

Życie bez misji jest smutne. Można je urozmaicać zjadając na przykład sushi czy popijając mojito, zmieniając co sezon Majorkę na Kretę albo przynajmniej kolor włosów. Można także klikać „Lubię to!” i wstawiać fotki na portalach.

Są jednak ludzie, którzy dziś i jutro czekają na nasze dobre słowa, obecność, pocieszenie, dotyk. Żeby naśladować Chrystusa.

Liturgia słowa

(Łk 1,1-4.4,14-21)
Wielu już starało się ułożyć opowiadanie o zdarzeniach, które się dokonały pośród nas, tak jak nam je przekazali ci, którzy od początku byli naocznymi świadkami i sługami słowa. Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono. Potem powrócił Jezus w mocy Ducha do Galilei, a wieść o Nim rozeszła się po całej okolicy. On zaś nauczał w ich synagogach, wysławiany przez wszystkich. Przyszedł również do Nazaretu, gdzie się wychował. W dzień szabatu udał się swoim zwyczajem do synagogi i powstał, aby czytać. Podano Mu księgę proroka Izajasza. Rozwinąwszy księgę, natrafił na miejsce, gdzie było napisane: Duch Pański spoczywa na Mnie, ponieważ Mnie namaścił i posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność, a niewidomym przejrzenie; abym uciśnionych odsyłał wolnymi, abym obwoływał rok łaski od Pana. Zwinąwszy księgę oddał słudze i usiadł; a oczy wszystkich w synagodze były w Nim utkwione. Począł więc mówić do nich: Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli.

(Ne 8,1-4a.5-6.8-10)
Gdy Izraelici mieszkali już w swoich miastach, wtedy zgromadził się cały lud, jak jeden mąż, na placu przed Bramą Wodną. I domagali się od pisarza Ezdrasza, by przyniósł księgę Prawa Mojżeszowego, które Pan nadał Izraelowi. Pierwszego dnia miesiąca siódmego przyniósł kapłan Ezdrasz Prawo przed zgromadzenie, w którym uczestniczyli przede wszystkim mężczyźni, lecz także kobiety oraz wszyscy inni, którzy byli zdolni słuchać. I czytał z tej księgi, zwrócony do placu znajdującego się przed Bramą Wodną, od rana aż do południa przed mężczyznami, kobietami i tymi, którzy rozumieli; a uszy całego ludu były zwrócone ku księdze Prawa. Pisarz Ezdrasz stanął na drewnianym podwyższeniu, które zrobiono w tym celu. Ezdrasz otworzył księgę na oczach całego ludu – znajdował się bowiem wyżej niż cały lud; a gdy ją otworzył, cały lud się podniósł. I Ezdrasz błogosławił Pana, wielkiego Boga, a cały lud z podniesieniem rąk swoich odpowiedział: Amen! Amen! Potem oddali pokłon i padli przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie. Wtedy Nehemiasz, to jest namiestnik, oraz kapłan-pisarz Ezdrasz, jak i lewici, którzy pouczali lud, rzekli do całego ludu: Ten dzień jest poświęcony Panu, Bogu waszemu. Nie bądźcie smutni i nie płaczcie! Cały lud bowiem płakał, gdy usłyszał te słowa Prawa. I rzekł im Nehemiasz: Idźcie, spożywajcie potrawy świąteczne i pijcie napoje słodkie – poślijcie też porcje temu, który nic gotowego nie ma: albowiem poświęcony jest ten dzień Panu naszemu. A nie bądźcie przygnębieni, gdyż radość w Panu jest waszą ostoją.

(Ps 19,8-10.15)
REFREN: Słowa Twe, Panie, są duchem i życiem

Prawo Pańskie jest doskonałe i pokrzepia duszę,
świadectwo Pana niezawodne, uczy prostaczka mądrości.
Jego słuszne nakazy radują serce,
Jaśnieje przykazanie Pana i olśniewa oczy.

Bojaźń Pana jest szczera i trwa na wieki,
sądy prawdziwe, a wszystkie razem słuszne.
Niech znajdą uznanie przed Tobą
słowa ust moich i myśli mego serca,
Panie, moja Opoko i mój Zbawicielu.

(1 Kor 12,12-30)
Podobnie jak jedno jest ciało, choć składa się z wielu członków, a wszystkie członki ciała, mimo iż są liczne, stanowią jedno ciało, tak też jest i z Chrystusem. Wszyscyśmy bowiem w jednym Duchu zostali ochrzczeni, [aby stanowić] jedno Ciało: czy to Żydzi, czy Grecy, czy to niewolnicy, czy wolni. Wszyscyśmy też zostali napojeni jednym Duchem. Ciało bowiem to nie jeden członek, lecz liczne [członki]. Jeśliby noga powiedziała: Ponieważ nie jestem ręką, nie należę do ciała – czy wskutek tego rzeczywiście nie należy do ciała? Lub jeśliby ucho powiedziało: Ponieważ nie jestem okiem, nie należę do ciała – czyż nie należałoby do ciała? Gdyby całe ciało było wzrokiem, gdzież byłby słuch? Lub gdyby całe było słuchem, gdzież byłoby powonienie? Lecz Bóg, tak jak chciał, stworzył [różne] członki umieszczając każdy z nich w ciele. Gdyby całość była jednym członkiem, gdzież byłoby ciało? Tymczasem zaś wprawdzie liczne są członki, ale jedno ciało. Nie może więc oko powiedzieć ręce: Nie jesteś mi potrzebna, albo głowa nogom: Nie potrzebuję was. Raczej nawet niezbędne są dla ciała te członki, które uchodzą za słabsze; a te, które uważamy za mało godne szacunku, tym większym obdarzamy poszanowaniem. Tak przeto szczególnie się troszczymy o przyzwoitość wstydliwych członków ciała, a te, które nie należą do wstydliwych, tego nie potrzebują. Lecz Bóg tak ukształtował nasze ciało, że zyskały więcej szacunku członki z natury mało godne czci, by nie było rozdwojenia w ciele, lecz żeby poszczególne członki troszczyły się o siebie nawzajem. Tak więc, gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki; podobnie gdy jednemu członkowi okazywane jest poszanowanie, współweselą się wszystkie członki. Wy przeto jesteście Ciałem Chrystusa i poszczególnymi członkami. I tak ustanowił Bóg w Kościele najprzód apostołów, po wtóre proroków, po trzecie nauczycieli, a następnie tych, co mają dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia oraz przemawiania rozmaitymi językami. Czyż wszyscy są apostołami? Czy wszyscy prorokują? Czy wszyscy są nauczycielami? Czy wszyscy mają dar czynienia cudów? Czy wszyscy posiadają łaskę uzdrawiania? Czy wszyscy przemawiają językami? Czy wszyscy potrafią je tłumaczyć?

(Łk 4,18)
Pan posłał Mnie, abym ubogim niósł dobrą nowinę, więźniom głosił wolność.

 

Itinerarium

CZEMU SZCZĘŚCIE NIE LEŻY NA TALERZACH

Sobota 23 stycznia 2016 Szczęście ty nasze kochane i upragnione, no gdzie ty jesteś i czemu nie leżysz na moim talerzu? Wszystko już mam na talerzu, a ty gdzie?

Choinki się już prawie osypały z igieł, rzadko gdzie się palą wieczorami lampki, które tak cieszyły jeszcze miesiąc temu. Za to kolejki do klubów fitness rosną, za chwilę w Lublinie powstaną dwa nowe (służę adresami), zrzucamy te kilogramy, zrzucamy i zrzucamy.

Kiedyś w końcu stycznia odczuwało się już dolegliwości przednówka, kończyły się świąteczne zapasy, a do pierwszych zbiorów było daleko.

I dzisiaj bieda dla tego, kto nie nazbierał sobie dobrych myśli, kto nie odkrył w sobie źródeł czystej radości, kto nie wie gdzie w głębi miłość kwitnie. Fundujemy sobie od czasu do czasu święta, takie i siakie, małe pagórki szczęścia, a pomiędzy nimi mamy doliny smutków i nieszczęścia.

Dał nam Pan Bóg serca, złożył w nich dobro, radość i miłość. A my wciąż szukamy szczęścia na talerzach, na wyprzedażach i pod choinkami (a za dwa miesiące w koszyczkach z jajkami). Tam szczęścia szukamy, a potem zrzucamy kilogramy, zrzucamy i zrzucamy.

Itinerarium