DŻINSY Z DZIURAMI I WIECZNE ZBAWIENIE

Kazanie na 20 Niedzielę Zwykłą 19 sierpnia 2018 Dobrze, że w komunii świętej nie ma cudów, jest prostota. Chleb i wino, ciało i krew. Pan Jezus. Codziennie unoszę hostię i mówię: „Ciało Chrystusa”, potem kielich z winem „Krew Chrystusa”.

Jest zbawienie, szczęśliwe życie wieczne (na to obecne też nie mogę narzekać), a droga do niego – między innymi – wiedzie przez komunię świętą, chleb i wino. Proste. Może i dlatego aż tak niewiarygodne.

No ale jakby nam ktoś dla zdobycia życia wiecznego kazał skakać na bungie albo nosić dżinsy z dziurami na kolanie, to nigdy byśmy w takie zbawienie nie uwierzyli.

Liturgia słowa

Jezus  powiedział do Żydów:

«Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata».

Sprzeczali się więc między sobą Żydzi, mówiąc: «Jak On może nam dać swoje ciało do jedzenia?»

Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie jedli Ciała Syna Człowieczego ani pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym.

Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim.

Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. To jest chleb, który z nieba zstąpił – nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». (J 6,51 -58)

 

Itinerarium

SKĄDŚ WYROŚLIŚMY DOKĄDŚ ZMIERZAMY

Sobota 18 sierpnia 2018  Sprawdziłem i sam się zdziwiłem, na 12 lubelskich ordynariuszy (wliczam tu także obecnego metropolitę), czyli głównych biskupów władających diecezjami, tylko 5 nie przebywało w więzieniu, areszcie, internowaniu czy na Sybirze.

Szerzej piszę  o tym w najnowszym wydaniu Niedzieli – http://niedziela.pl/artykul/138573/nd/Lubelscy-biskupi-na-Sybirze-i-w

Być może lubelskie biskupstwo  – istnieje od 1805 r. – należy do tych „gorących”, na pewno najgorzej było w czasach zaboru rosyjskiego, po Powstaniu Styczniowym. Najdłużej więzionym lubelskim hierarchą był bp pomocniczy Kazimierz  Wnorowski, odsiedział w sumie sześć lat w warszawskiej cytadeli i Wielkim Ustiugu na północy Rosji. Z kolei okupacja niemiecka przyniosła męczeńską śmierć błogosławionego biskupa Władysława Gorala.

Sto lat temu, po czteroletnim wakansie, katedrę lubelską obejmował bp Marian Fulman. Miał błogosławioną ideę – wraz z innym wizjonerem ks. Idzim Radziszewskim – założenia uniwersytetu w Lublinie. Tak się stało w r. 1918. Mam wielki zaszczyt być absolwentem tej Uczelni. Bp Fulman został aresztowany we wrześniu 1939 r., Niemcy byli tak uprzejmi, że pozwolili mu dokończyć obiad. Zrabowali zaś kurialne konie, drób, bryczkę biskupią i nowiutkiego buicka. Jedną z biskupich fioletowych sutann gestapowcy udekorowali maskę ciężarówki wywożącej meble z domu biskupiego.

Historia zbawienia pisze się w losach ludzi, tych bardzo ważnych i tych niezauważanych. Dzisiaj Internet i galerie handlowe odsunęły naszą uwagę od historii, zwłaszcza młode pokolenie przeżywa swoiste „nieustanne teraz”, bez „wczoraj” i jeszcze bardziej bez „jutro”. Skądś jednak wyrośliśmy, i co ważniejsze, dokądś zmierzamy.

Na zdjęciu (moim) – tablica poświęcona bpowi Fulmanowi w lubelskiej archikatedrze.

Itinerarium

DOPALACZE NA WIEKI WIEKÓW

Piątek 17 sierpnia 2018 Jeszcze nie wiemy ile dokładnie osób zabiły dopalacze w ostatnich dniach w Polsce. W łódzkim zginęło dziesięcioro młodych ludzi, w opolskim dwie osoby, w śląskim trzy, w naszym lubelskim województwie zmarła 17-latka i 22-latek. Czytam na różnych portalach medycznych, że to dopiero początek i powinniśmy się przygotować na falę zgonów, głównie młodych ludzi, zabitych przez dopalacze.

Inercja naszych kolejnych ministrów, zdrowia, sprawiedliwości, spraw wewnętrznych, jest zrozumiała, od prawie 15 lat. Tak samo jak naszych policji i prokuratur. Nie służą ludziom ale swoim partiom. Problem dopalaczy potrafi rozwiązać każdy dobry sołtys, który doskonale wie, kto we wsi grandzi i rozrabia. Pójdzie, powie do słuchu a jak nie poskutkuje, obije gębę i po sprawie.

Dopalacze są jednak obrazem znacznie głębszych zmian w naszej cywilizacji. Ostatecznie ludzie, zwłaszcza młodzi, trują się i zabijają, bo nie są kochani. Przez swoich rodziców. Bo są gnębieni przez nauczycieli, którym nie chce się ich wychowywać. Bo słuchają pustych kazań i oglądają kretyńskie telewizje.

Jak nie zbudzimy się do miłości, czułości i troski o innych, duża część młodego pokolenia spocznie na cmentarzach. A my tylko odmówimy za nich „Wieczny odpoczynek”.  

Itinerarium

EGZORCYZM NAJBARDZIEJ SKUTECZNY

Czwartek 16 sierpnia 2018  Zachęta do czytania Pisma Świętego w środku wakacji i urlopów wydaje się beznadziejna i bezskuteczna, nawet nie zamierzam kogokolwiek przekonywać. Ponadto taka zachęta może skończyć się stratą. Wiem to dobrze, bo więcej niż 10 lat temu pożyczyłem pewnej poważnej i majętnej pani jeden tom Biblii Poznańskiej (znakomite przekłady i bardzo dobre komentarze, polecam), która chciała poznać Pismo Święte właśnie w czasie urlopu. Po urlopie pani zadzwoniła z zapytaniem czy może „jeszcze trochę” potrzymać księgę. Oczywiście zgodziłem się, czegóż bym ja nie zrobił dla zbawienia dusz. Owo „jeszcze trochę” trwa nadal, brakuje mi  czwartego tomu, tego z Nowym Testamentem. Ta pani raczej nie czyta tych zapisków (wszak jest poważna i majętna), przy pożyczaniu książek zawierajcie jednak krótkoterminowe kontrakty na ich oddawanie.

Wiara Polaków nie  jest bardzo ewangeliczna, miażdżąca liczba z nas nie przeczytała Pisma Świętego, bardzo niewielka jest liczba tych, co zadali sobie „trud” (brzmi to haniebnie) lektury choćby jednej Ewangelii (najkrótsza jest ta spisana przez św. Marka). Niedawno jedna z moich znajomych w odpowiedzi na cytat z Pisma Świętego, odpowiedziała – „Nie zgadzam się! Uważam inaczej!” Myślę, że wiara wielu Polaków jest nie tylko mało ewangeliczna, ale często nawet antyewangeliczna.

Pismo Święte, a zwłaszcza Ewangelię, warto czytać z tego powodu, że jest to najprostszy egzorcyzm, bardzo skutecznie zwalczający podszepty diabła (proszę sobie odczytać jak to działa – Mt 4, 1 -11). A dzisiejsza Ewangelia uwalnia nas od największej diabelskiej broni, od zawziętości, podłości, nienawiści i nieprzebaczenia.

 

 

Piotr podszedł do Jezusa i zapytał: «Panie, ile razy mam przebaczyć, jeśli mój brat zawini względem mnie? Czy aż siedem razy?»

Jezus mu odrzekł: «Nie mówię ci, że aż siedem razy, lecz aż siedemdziesiąt siedem razy.

Dlatego podobne jest królestwo niebieskie do króla, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami. Gdy zaczął się rozliczać, przyprowadzono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. Ponieważ nie miał z czego ich oddać, pan kazał sprzedać go razem z żoną, dziećmi i całym jego mieniem, aby dług w ten sposób odzyskać.

Wtedy sługa padł mu do stóp i prosił go: „Panie, okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam”. Pan ulitował się nad owym sługą, uwolnił go i dług mu darował.

Lecz gdy sługa ów wyszedł, spotkał jednego ze współsług, który mu był winien sto denarów. Chwycił go i zaczął dusić, mówiąc: „Oddaj, coś winien!” Jego współsługa padł przed nim i prosił go: „Okaż mi cierpliwość, a oddam tobie”. On jednak nie chciał, lecz poszedł i wtrącił go do więzienia, dopóki nie odda długu.

Współsłudzy jego, widząc, co się działo, bardzo się zasmucili. Poszli i opowiedzieli swemu panu wszystko, co zaszło.

Wtedy pan jego, wezwawszy go, rzekł mu: „Sługo niegodziwy! Darowałem ci cały ten dług, ponieważ mnie prosiłeś. Czyż więc i ty nie powinieneś był ulitować się nad swoim współsługą, jak ja ulitowałem się nad tobą?” I uniósłszy się gniewem, pan jego kazał wydać go katom, dopóki mu nie odda całego długu.

Podobnie uczyni wam Ojciec mój niebieski, jeżeli każdy z was nie przebaczy z serca swemu bratu».

Gdy Jezus dokończył tych mów, opuścił Galileę i przeniósł się w granice Judei za Jordan. (Mt 18, 21- 19,1)

 

Itinerarium

CZY MARYJA UCHRONI NAS OD UTRATY NIEPODLEGŁOŚCI

Kazanie na Uroczystość Wniebowzięcia NMP Środa 15 sierpnia 2018 Matkę Bożą kochamy wszyscy, którzy wiemy, że Ona dała nam Zbawiciela, Chrystusa. I jeszcze dlatego, że Jej los – wzięcie do nieba – wskazuje naszą przyszłość. I pewnie jeszcze ze stu innych, ważnych powodów.

W polskiej wersji miłości do Maryi jest jeszcze wątek ochrony naszego narodu i ratowanie nas od nieszczęść. Przy czym zauważyć trzeba krytycznie, że nie uratowała nas Matka Boża ani nikt inny do najgorszych nieszczęść w naszej historii (jak dotąd), czyli od rozbiorów i II wojny światowej. Dwa największe zwycięstwa przy wsparciu Maryi – w co nie ma powodu wątpić – to odpór dany Szwedom (1660) i powstrzymanie bolszewików (1920).

Przypomnę, że obecnie, od 1989 r. mamy najszczęśliwszy czas dla naszej Ojczyzny, od prawie 30 lat jesteśmy wolnym i niepodległym państwem. Ostatni raz było tak przed rokiem 1772 (pierwszy rozbiór). Obawiam się, że ten szczęśliwy czas powoli dobiega końca, o czym dalej.

Przypadek rozebrania Polski w niecałe 23 lata (1772 – 1795) jest zarazem tragiczny i komiczny. Tragiczny, bo straciliśmy po 800 latach niepodległość. Nie wiem czy jest inne państwo, tak długowieczne, które pozwoliło się tak rozkraść – pomijam struktury przedpaństwowe, np. Wandalów, Hunów czy nawet Tatarów.

Europa nie zna podobnego do polskiego przypadku, aby troje sąsiadów podzieliło między siebie inny kraj. Marnym pocieszeniem jest krótkotrwała okupacja Niemiec przez cztery mocarstwa (USA, ZSRR, Anglia, Francja) po II wojnie. W tym gronie najbardziej dziwi obecność Francuzów, którzy pięć lat wcześniej (1940) posłusznie oddali Hitlerowi całą swoją ojczyznę.

Przypadek rozebranej Polski jest komiczny, z tego powodu, że sami sobie go zafundowaliśmy. Kto się bije naraz z kilkoma innymi, musi liczyć się z porażką, a przed rozbiorami nasze wojska ścierały się i z Rosją i ze Szwecją i z kozakami z Ukrainy i z Turcją. Nazywanie XIX-wiecznych Powstań narodowych (zrozumiałych z pewnego punktu widzenia) wielkimi dziełami jest mało sensowne, powstańcy próbowali zatuszować grzechy ojców i dziadków. Niewielkimi siłami, bo – jak pisał prof. Jerzy Łojek – gdyby cały polski naród miał wolę walki i zwycięstwa, rozbiory zakończyłyby się po roku. Polacy byli jednak podzieleni, skłóceni i ostro nastawieni przeciwko sobie.

W roku 2018, na ośmiu naszych sąsiadów pozostajemy we względnej zgodzie ze Słowacją i w całkowitej z Bałtykiem. Spięcia mamy z Rosją, Litwą, Ukrainą, Białorusią, Czechami i oczywiście z Niemcami. Co do podziału Polaków, bardzo głębokich obecnie, nie mamy chyba wątpliwości. Zawsze na tym korzystali nasi wrogowie, nie inaczej będzie i tym razem. Wieszczę niedługi koniec naszej niepodległości. Chyba, że Matka Boża po raz trzeci cudownie nas obroni.

 

Itinerarium

A JAK MY PO MAKSYMILIANIE?

Wtorek 14 sierpnia 2018  Maksymilian Maria Kolbe stanął prawie 80 lat temu przed biblinym dylematem, najlepiej oddanym w tekście Księgi Powtórzonego Prawa:

Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy, abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił w kraju, który idziesz posiąść. 

Itinerarium

OD NOWA W PONIEDZIAŁEK

13 sierpnia 2018 poniedziałek Nie poddajemy się zwątpieniu, chociaż bowiem niszczeje nasz człowiek zewnętrzny, to jednak ten, który jest wewnątrz, odnawia się z dnia na dzień. Tak napisał św. Paweł do Koryntian, dwa tysiące lat temu (2 Kor 4,16).

Dedykuję te słowa sobie i wszystkim, którzy ufają w moc Bożą i zaczynają od nowa.

Itinerarium

CHLEB KONSERWY I ZUPA DLA BEZDOMNYCH I UBOGICH

Podziękowania i prośba Tydzień temu zaapelowałem tutaj o wsparcie kupna chleba dla bezdomnych i ubogich w Lublinie –  http://itinerarium.pl/2018/08/04/kazanie-nie-do-klikania-ale-do-wplacania/. Dzisiaj i wczoraj rozdawaliśmy chleb i konserwy po raz trzeci i czwarty w ramach tego dzieła, przyszło po ok. 100 osób (dzisiaj była nawet kawa!). Tak, jak pisałem, w weekendy lubelscy bezdomni nie mają zapewnionych posiłków, właściwie powinienem napisać „nie mieli zapewnionych”, bo teraz już mają.

W jednym z komentarzy zarzucono nam, że „wspieramy tych, którzy sami sobie są winni”. Faktycznie nie robimy ankiet, w których pytalibyśmy kto z jakiego powodu nie ma na chleb. Wiemy, że niektórzy weszli w bezdomność czy ubóstwo z powodu nadużywania alkoholu, inni z powodu rozpadu rodzin (czy odepchnięci przez nie), jeszcze inni wskutek niezaradności. Jednak wszyscy oni nie mają na chleb i często są głodni. Przyjmujemy perspektywę ewangeliczną – Pan Jezus nie pytał o powody czyjejś nędzy czy choroby, a przypuszczam, że wśród nakarmionych nad jeziorem Galilejskim byli ludzie bardzo różni.

Po 4 edycjach wspomnianej akcji, postanowiliśmy wprowadzić dwie zmiany. Po pierwsze zamiast suchego pakietu (chleb, konserwa, woda), będziemy rozdawać zupę (40-50 litrów). Po przeliczeniu okazuje się, że wychodzi to taniej niż w przypadku pakietu, ponadto zupa jest bardziej pożywna. Druga zmiana – chcemy to dzieło kontynuować do października, kiedy wrócą codzienne dyżury Gorącego Patrolu.

Bardzo serdecznie dziękujemy za wszystkie Wasze wpłaty i ofiary, wspierające posiłki dla naszych bezdomnych sióstr i braci (za wszystkich Was modlimy się także). Uzbierane jak dotąd środki pozwolą na zakup wspomnianej zupy do połowy września. Jeżeli dozbieramy jeszcze ok. 2 000 zł, wystarczy do pierwszych mocniejszych chłodów, czyli do połowy października. Litr zupy to koszt także ok. 5 zł. Za każdą formę wsparcia tego dzieła, już teraz dziękujemy.

Można to zrobić za pomocą akcji na FB https://pomagam.pl/bobylemglodny –  albo klasycznie przelewem

 

Stowarzyszenie Centrum Wolontariatu

  1. Jezuicka 4 20-113 Lublin Bank PKO S.A. V oddział w Lublinie
    64 1240 1503 1111 0000 1753 2101

 

Dzisiaj służyliśmy bezdomnym w składzie: Aneta, Ania, Sylwia, Tamara, Kordian, Konrad, Grzegorz, Paweł i ja.

Więcej zdjęć na FB.

Itinerarium

PRZESYCENI CHLEBEM I PANEM JEZUSEM

Kazanie na 19 Niedzielę Zwykłą 12 sierpnia 2018 My, Polacy, jesteśmy narodem sytym, a nawet przekarmionym. Wyrzucamy rocznie 9 (dziewięć) milionów ton żywności, głównie pieczywo, owoce, warzywa, wędliny. Plasuje nas to na 5 miejscu w Unii Europejskiej, mało chlubny wynik. Kup jeden produkt, drugi masz gratis – to jedna z przyczyn gromadzenia a potem wyrzucania jedzenia (prościej zwana chytrością).

Jesteśmy też przesyceni chlebem Bożym, czyli komunią świętą. W każdym większym mieście w zasadzie co pół godziny w  niedzielę możemy ją przyjąć. Mamy do wyboru różne kaplice, kościoły, zakonne, diecezjalne. W niemal każdym można pójść do spowiedzi (na końcu przytaczam zabawną historię z Lublina), aby potem przyjąć komunię świętą. Przy czym, zaznaczam, życie wieczne płynące z przyjmowania Chrystusa w komunii świętej, wynika z wiary, a nie ze składu chemicznego hostii.

I jeszcze Chrystus w więźniach, chorych, głodnych, uchodźcach, bezdomnych, omijany szerokim łukiem przez nas, chrześcijan, katolików. Chrystus do przyjęcia.

I zabawna historia – jestem w jednym z zacnych zakonnych kościołów w Lublinie. Do spowiedzi czeka kolejka 5-6 wiernych. W Internecie widnieje, że ojcowie spowiadają w trakcie każdej  Mszy Świętej. Nie spowiadają ani przed Mszą Świętą, ani w czasie jej trwania. Przychodzi moment tacy, z zakrystii wynurza się (dość korpulentny) ojciec, zbiera datki.

 

LITURGIA SŁOWA

 

Żydzi szemrali przeciwko Jezusowi, dlatego że powiedział: «Ja jestem chlebem, który z nieba zstąpił». I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: Z nieba zstąpiłem».

Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. Napisane jest u Proroków: „Oni wszyscy będą uczniami Boga”. Każdy, kto od Ojca usłyszał i przyjął naukę, przyjdzie do Mnie. Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca. Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne.

Ja jestem chlebem życia. Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. To jest chleb, który z nieba zstępuje: Kto go je, nie umrze. Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli ktoś spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata». (J 6, 41 – 51)

 

Itinerarium

GDZIE PO ODPUST W LUBLINIE?

 Sobota 11 sierpnia 2018 Pod jakim wezwaniem mamy najwięcej w Lublinie kościołów i kaplic? Najświętszej Marii Panny Niepokalanej. Takie wezwanie ma parafia Niepokalanego Poczęcia NMP księży Marianów, co jest w pełni zrozumiałe, ponieważ w swoim zawołaniu mają słowa:  „Niepokalane Poczęcie Maryi Dziewicy, niech nam będzie zbawieniem i obroną”. Ten tytuł maryjny ma także parafia kapucynów na Poczekajce (razem ze św. Franciszkiem) oraz garnizonowa. Ponadto do Maryi Niepokalanej odwołuje się kościół rektoralny przy Staszica (dawny przyszpitalny) oraz prawie 30 kaplic zakonnych. Nie potrafię, niestety, wyjaśnić przyczyny dominacji tego wezwania nad innymi.

Na 41 kościołów parafialnych w Lublinie aż 23 noszą tytuły świętych i błogosławionych, w tym 9 polskich – św. Wojciech,  św. Stanisław (Biskup i Męczennik), św. Jadwiga Królowa, św, Jan Kanty, św. Andrzej Boboli (męczennik), św. Urszula Ledóchowska, św. Maksymilian Kolbe, św. Jan Paweł II (kolejność od najstarszego) i bł. bpa i męczennika Władysława Gorala. Na tej liście brakuje jedynej błogosławionej lublinianki, czyli Marty Kazimiery Wołowskiej. Lublin ma też dwa, unikalne w skali całej Polski, wezwania parafii i kościołów. Jedna, to oczywiście parafia bł. Władysława Gorala, lubelskiego biskupa pomocniczego, zamęczonego w Sachsenhausen w lutym 1945 r. O drugiej możecie przeczytać w najnowszym numerze lubelskiej Niedzieli –  http://niedziela.pl/artykul/138464/nd/Od-sw-Michala-do-sw-Jana-Kantego

Wiem, że wielu katolików (jeszcze) chętnie odwiedza kościoły w czasie odpustów, aby wymodlić odpuszczenie kar dla siebie lub bliskich zmarłych. W Lublinie, najbliższą taką okazję mamy w parafii św. Maksymiliana Marii Kolbe, w najbliższy wtorek 14 sierpnia.

Na zdjęciach – kościół pw. św. Maksymiliana Kolbe oraz najmłodszy, w początkowej fazie budowy – pw. św.Jana Kantego. 

Itinerarium